Miesiąc: Sierpień 2019

Pierwsza pomoc w przypadku krwotoków.

Choć wakacje są dla większości z nas czasem relaksu i beztroski, to właśnie w letnich miesiącach częściej ulegamy urazom. Sprzyja im aktywność na świeżym powietrzu:  wyprawy górskie i rowerowe, wędrówki po lesie, spacery po plaży. Wówczas najłatwiej o urazy, które mogą powodować także krwawienia. Warto wiedzieć, jak postępować w takiej sytuacji.

Reaguj, gdy widzisz krew

Latem łatwiej o drobne urazy. Ciało jest mniej osłonięte i wystarczy chwila nieuwagi, by się zranić, choćby stawiając stopę na pozostawionym na plaży szkle. Może się jednak zdarzyć, że będziemy mieć do czynienia z krwotokami dużo większymi, np. gdy konieczne będzie udzielenie pierwszej pomocy rannym w wypadku drogowym. Pamiętajmy, aby niezależnie od okoliczności i wielkości rany w sytuacji krwotoku działać szybko i rozważnie. Duża utrata krwi może być groźna szczególnie dla dzieci, osób starszych, chorujących przewlekle i przyjmujących leki przeciwzakrzepowe. Brak zabezpieczenia nawet małej rany to ryzyko zakażenia drobnoustrojami co może skutkować wieloma powikłaniami. Niektóre pozornie niegroźne krwawienia mogą też świadczyć o rozległych urazach wewnętrznych. Dlatego zawsze warto być czujnym i reagować.

Odkażanie, tamowanie, opatrunek

Pomagając w sytuacji krwawienia, zawsze warto trzymać się sprawdzonego schematu działania. Przede wszystkim należy zadbać o bezpieczeństwo własne i poszkodowanego, a następnie zatamować krwawienie.  Krwawiącą ranę powinniśmy odkazić środkiem bakteriobójczym, a gdy nie mamy go pod ręką – przemyć bieżącą wodą. Krok drugi to zatamowanie krwawienia, które trzeba wykonać uciskając krwawiące miejsce. Można to zrobić przez opatrunek lub, gdy nie mamy do niego dostępu, koszulą, czy chustką, ewentualnie dłonią. W miarę możliwości należy unieść powyżej poziomu serca część ciała, która uległa urazowi. Na koniec ranę opatrujemy w taki sposób, aby krew nadal była zatamowana: uciskamy ranne miejsce tak długo, aż będzie można na nie założyć opatrunek z bandażu, gazy czy też – awaryjnie – tymczasowy opatrunek z kawałka ubrania lub innej (najlepiej czystej) tkaniny. W sytuacji, gdy krwotok jest duży, w pierwszej kolejności uciskamy ranę i staramy się zatamować krew.

Udzielając pierwszej pomocy osobie z krwotokiem, zawsze zachowujmy podstawowe zasady bezpieczeństwa. Każdego poszkodowanego lepiej na wyrost potraktować, jak potencjalnie chorego. Szczególnie, gdy udzielamy pomocy osobie, której nie znamy. Przed przystąpieniem do opatrywania rany załóżmy jednorazowe rękawiczki. Przy braku rękawiczek  pomocna będzie folia lub woreczek foliowy. Ostatecznie można też uciskać krwawiące miejsce fragmentem materiału opatrunkowego, starając się unikać bezpośredniego kontaktu z krwią.

Jakub Rychlik, Ratownik Akademii Ratownictwa LUX MED.

Czasem przydaje się wsparcie

Najprostszy schemat postępowania, zakładający ręczne tamowanie krwi, sprawdzi się najlepiej przy krwotokach małych i średnich. W przypadku większego krwawienia, które trudno powstrzymać pomimo uciskania rany, stosuje się specjalny opatrunek uciskowy (wzmocniony wałkiem np. z bandaża czy ligniny i umocowany opaską) lub opaskę uciskową. Dostępne są dedykowane do tego komercyjne opaski, o których warto pomyśleć, szczególnie gdy uprawiamy sporty ekstremalne lub znajdujemy się w miejscach trudnodostępnych (górskie wyprawy, rejsy itp.). Zakłada się ją w ostateczności, mocując powyżej rany, np. wokół krwawiącej kończyny. Zupełnie odmiennego postępowania wymaga krwotok z nosa. Tu osobę poszkodowaną sadzamy z głową pochyloną do przodu i przez 10 do 20 minut każemy jej uciskać palcami skrzydełka nosa. Przy krwotoku z nosa trzeba również unikać połykania napływającej krwi, a dodatkowo można położyć na kark zimny okład, który obkurczy naczynia krwionośne i przyśpieszy tamowanie krwotoku. Krwawienie z nosa mija z reguły szybko i jesteśmy w stanie powstrzymać je bez udziału specjalistów, ale już w przypadku krwawienia z klatki piersiowej lepiej sięgnąć po fachową pomoc. Osobę poszkodowaną powinno się wtedy posadzić, opierając plecami o stabilną powierzchnię, następnie podjąć próby zatamowania upływu krwi przez uciskanie i wezwać ratowników medycznych.

Przy dużym krwotoku zawsze starajmy się pomóc na tyle, na ile możemy, ale też wezwijmy pomoc. By to zrobić, należy zadzwonić pod numer 999 lub 112 i oprócz informacji o miejscu zdarzenia przekazać dyspozytorowi możliwie najwięcej danych o rodzaju krwotoku oraz okolicznościach jego wystąpienia. Jeśli nie jesteśmy pewni jak się zachować zanim przyjedzie karetka, zawsze pytajmy – dyspozytor medyczny lub operator numeru 112 poinstruuje nas telefonicznie.

Jakub Rychlik, Ratownik Akademii Ratownictwa LUX MED.

Bezpiecznie z apteczką

W sytuacji wystąpienia krwotoku u nas, naszego dziecka czy innej osoby z otoczenia, dobrze wyposażona apteczka będzie na wagę złota. Mając pod ręką materiały opatrunkowe, oszczędzimy sobie szukania czynnej apteki, a także wystąpienia zakażenia, powstałego w wyniku obwiązania niezdezynfekowanej rany przypadkową tkaniną np. koszulą. Opatrunek to absolutna podstawa. Jadąc na urlop zapakujmy więc do apteczki żelazny zestaw: plastry uniwersalne, bandaże zwykłe i elastyczne, jałową gazę. Jeśli wybieramy się na wyjazd obciążony większym ryzykiem urazów, np. rajd rowerowy, wrzućmy do torby kilka zapasowych bandaży. Zawsze warto mieć też ze sobą środek odkażający, którym zdezynfekujemy potencjalną ranę. Jeśli planujemy wyjazd większą grupą, warto mieć kilka apteczek, szczególnie gdy istnieje ryzyko, że grupa się rozdzieli (np. różne tempo marszu czy jazdy na rowerze). Oprócz opatrunków w każdej wakacyjnej apteczce powinny znaleźć się środki przeciwbólowe, przeciwgorączkowe, leki na biegunkę, oparzenia i alergie. Co jeszcze warto dokupić? To już zależy od naszych indywidualnych potrzeb oraz celu i charakteru wyjazdu. Osoby chorujące przewlekle powinny zapytać lekarza prowadzącego, jakie leki powinny ze sobą zabrać. W niektórych sytuacjach warto mieć ze sobą antybiotyk o szerokim spektrum działania. Podczas urlopu na łonie natury przydadzą się środki przeciw owadom oraz kosmetyki z filtrem; w podróży w tropiki – probiotyk, maść na ukąszenia i preparaty antybakteryjne; w samochodzie i autokarze – leki na chorobę lokomocyjną. Niezależnie od tego dokąd wybieramy się tego lata, pamiętajmy o apteczce. Lepiej mieć ją w zasięgu ręki i nigdy nie użyć, niż potrzebować, a jej nie mieć.

Źródło: materiał prasowy

Fot. www.pixabay.com

Uwaga! W czasie wakacji rośnie ryzyko zawału serca

Do Europy wróciły rekordowe upały. Kardiolodzy przypominają, że wysokie temperatury zwiększają ryzyko zawału serca lub innych incydentów sercowo-naczyniowych. Dowiedz się, co jeszcze w czasie letnich wakacji może sprzyjać wystąpieniu ataku serca.

Aż 33 proc. Polaków przyznaje w badaniach ankietowych, że nie wie, jak rozpoznać zawał serca u drugiej osoby! Niestety, brak wiedzy na ten temat i w konsekwencji brak szybkiej reakcji mogą mieć tragiczne skutki dla zdrowia i życia osób, które niespodziewanie doznały ataku serca. Dlatego kardiolodzy ciągle przypominają, że w przypadku pojawienia się u kogoś niepokojącego bólu w klatce piersiowej, konieczne jest natychmiastowe wezwanie karetki pogotowia. Przypominają o tym zwłaszcza teraz, w lecie, podkreślając, że jest to czas, który stanowi szczególnie duże wyzwanie dla układu sercowo-naczyniowego.

Wakacje w tropikach mogą być groźne dla serca

Eksperci ostrzegają, że jeśli temperatura powietrza wynosi powyżej 20 stopni Celsjusza, to każdy jej wzrost o kolejny jeden stopień podnosi ryzyko zawału mięśnia sercowego o 1,9 proc. (w ciągu kilku najbliższych godzin). Warto o tym pamiętać w czasie kolejnej fali upałów i być wtedy szczególnie ostrożnym i czujnym.  Warto też rozważnie wybierać miejsce i sposób wakacyjnego wypoczynku.

– Wyjazdy do krajów tropikalnych, gdzie panuje wysoka temperatura i wilgotność, stres związany z podróżą, długi czas podróży, stres fizyczny i emocjonalny w trakcie kilku pierwszych i ostatnich dni urlopu, uprawianie ekstremalnych sportów bez wcześniejszego przygotowania to czynniki, które mogą być związane z większym ryzykiem wystąpienia zawału serca w okresie letnim  – ostrzegają prof. Mariusz Gąsior, kierownik III Katedry i Oddziału Klinicznego Kardiologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego oraz dr hab. Bartosz Hudzik, kardiolog ze Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu i kierownik Zakładu Profilaktyki Chorób Sercowo-Naczyniowych Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach.

Szukając ochłody w lecie unikaj szoków termicznych

Eksperci zwracają uwagę na fakt, że poza samą tylko utrzymującą się wkoło wysoką temperaturą powietrza, kolejnymi czynnikami ryzyka, obciążającymi serce i układ krążenia, są generalnie wszelkie gwałtowne zmiany warunków klimatycznych w naszym bezpośrednim otoczeniu. Chodzi przede wszystkim o zmiany temperatury, wilgotności i ciśnienia, ale także i jakości (czystości) powietrza. W tym kontekście warto też pamiętać, że nawet z pozoru niewinny i bardzo przyjemny skok do chłodnego jeziora czy morza naraża organizm na nagłe schłodzenie, które znacząco obciąża układ krążenia.

Wzmożona aktywność i częste zmiany rytmu dnia niedobre dla serca

Kardiolodzy zwracają też uwagę, że w wakacje często intensyfikujemy swoją aktywność – towarzyską, rozrywkową, rekreacyjną czy sportową. Dla wielu osób lato jest także okresem wzmożonego ruchu związanego z pracą fizycznej, np. na działce. Często zmieniamy też w wakacje, zwłaszcza w czasie podróży, ustalony rytm dnia, co wraz ze wzmożoną aktywnością fizyczną nie jest dobrze tolerowane przez organizm wielu osób, szczególnie w wysokich temperaturach. W takich okolicznościach często też zwyczajnie zapominamy o tym, żeby zadbać o własne zdrowie.

„Opieka nad wnukami sprawiła, że pomimo charakterystycznego bólu za mostkiem zwlekałam z wezwaniem pomocy. Gdy ból zrobił się nieznośny, umówiłam się na wizytę do lekarza rodzinnego. Karetkę wezwała pielęgniarka z przychodni, wtedy dowiedziałam się, że mijała już 3 godzina od rozpoczęcia zawału” – opowiada 62-letnia Maria, dla której wakacyjny czas spędzony z wnukami na działce zakończył się w szpitalu.

Niestety, zwlekanie z wezwaniem pomocy zdarza się w Polsce bardzo często. Z badań przeprowadzonych w ramach ogólnopolskiej kampanii „Zawał serca – Czas to Życie” wynika, że tylko co czwarta osoba (23,5 proc.) zareagowałoby natychmiast, czując ból w mostku, podczas gdy trzy czwarte zwlekałoby z wezwaniem pomocy, a co piąty respondent (18,5 proc.) zaczekałby nawet do następnego dnia.

Tymczasem, jak podkreślają lekarze, od momentu rozpoznania zawału serca do chwili udzielenia pomocy nie powinno upłynąć więcej niż 60 – 90 minut. W przeciwnym razie może dojść do zgonu lub poważnych powikłań, np. niewydolności serca.

Dlaczego zwlekamy z wezwaniem pomocy?

Badania wykazały, że najczęściej z powodu poczucia, że ból w klatce piersiowej nie jest niczym poważnym (39,1 proc.) lub przekonania, że jest skutkiem silnych emocji (27,3 proc.). Kolejnym powodem jest brak wiedzy. Przypomnijmy, że aż 33,2 proc. ankietowanych przyznało, że nie wie, jak rozpoznać zawał.

Na koniec przypomnijmy jeszcze, że do najczęstszych objawów zawału serca należą: ból, pieczenie lub ucisk za mostkiem. W razie ich wystąpienia u nas samych, u naszych bliskich lub też innych osób przebywających w naszym otoczeniu, trzeba natychmiast zadzwonić pod numer ratunkowy 112.

Wiktor Szczepaniak, zdrowie.pap.pl

Fot. www.pixabay.com

Pierwsza pomoc w przypadku krwotoków.

Choć wakacje są dla większości z nas czasem relaksu i beztroski, to właśnie w letnich miesiącach częściej ulegamy …

Uwaga! W czasie wakacji rośnie ryzyko zawału serca

Do Europy wróciły rekordowe upały. Kardiolodzy przypominają, że wysokie temperatury zwiększają ryzyko zawału serca …

Rzecznik Praw Obywatelskich o brakach leków

Rzecznik Praw Obywatelskich uważa, że braki leków w aptekach, mogą zagrażać nie tylko zdrowiu ale i życiu pacjentów.  …