Miesiąc: styczeń 2018

Czy maski antysmogowe mogą przepuszczać szkodliwe pyły?

To FAKT. Wskazują na to wyniki badań masek filtrujących, przebadanych przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Maski mają nas chronić przed zanieczyszczonym powietrzem, jednak okazało się, że część masek przepuszcza szkodliwe pyły.

W mroźne, bezwietrzne dni, w wielu polskich miastach utrzymuje się smog. Wdychamy wtedy związki chemiczne (np. benzopiren) i pyły (PM10 i PM 2,5), które są szkodliwe dla naszego zdrowia. Mogą one m.in. wywoływać alergie, przyczyniać się do rozwoju chorób płuc, czy też nowotworów.

Pył PM 10 zawiera cząstki o średnicy 10 mikrometrów i może docierać do górnych dróg oddechowych i płuc. Cząsteczka pyłu PM 2,5 jest mniejsza niż jedna trzydziesta ludzkiego włosa. Takie drobinki przenikają przez ściany pęcherzyków płucnych do krwiobiegu, a stamtąd mogą z krwią dotrzeć do różnych części organizmu.

Coraz więcej osób kupuje maski antysmogowe, aby się chronić przed zanieczyszczonym powietrzem. By sprawdzić czy spełniają one swoją rolę, Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów w pilotażowym programie zlecił Inspekcji Handlowej, by je przebadała.

Inspekcja zbadała 10 modeli półmasek filtrujących, popularnie nazywanych maskami antysmogowymi. Kontrola odbyła się w trzecim kwartale 2017 r. w 9 województwach. Inspektorzy sprawdzili 12 losowo wybranych przedsiębiorców: głównie hurtownie i sklepy.

Wszystkie półmaski zostały zbadane w laboratorium Centralnego Instytutu Ochrony Pracy – Państwowego Instytutu Badawczego w Łodzi. W efekcie kontroli Inspekcja zakwestionowała pięć produktów.

Dwa modele półmasek miały negatywne wyniki badań na tzw. całkowity przeciek wewnętrzny, a jeden z nich – także zły wynik badania penetracji mgłą oleju parafinowego. W praktyce, oznacza to, że maski te nie miały odpowiednich właściwości ochronnych i przepuszczały obecne w powietrzu szkodliwe pyły.

Prezes UOKiK wszczął postępowanie administracyjne w sprawie jednej z tych dwóch półmasek, nie spełniających wymogów. W przypadku drugiej z nich, przedsiębiorca odwołał się do UOKiK od decyzji Inspekcji Handlowej, zakazującej sprzedaży zakwestionowanego wyrobu. Obie sprawy są w toku, a do czasu ich rozstrzygnięcia, firmy nie mogą sprzedawać tych półmasek.

Trzy inne półmaski inspektorzy zakwestionowali z powodu braków formalnych, np. w instrukcjach użytkowania. Inspekcja Handlowa skierowała do przedsiębiorców pisma o możliwości podjęcia dobrowolnych działań naprawczych. Sprawy są w toku.

Ze względu na coraz większy problem ze smogiem, UOKiK zamierza nadal monitorować rynek półmasek. Tym bardziej, że konsumenci samodzielnie nie są w stanie ocenić, czy maski antysmogowe spełniają wymagania określone w przepisach i dobrze ich chronią.

Jak wybierać maski „antysmogowe”?

Półmaski filtrujące są wykonane z materiału filtracyjnego i chronią nie tylko przed smogiem, ale także przed pyłami budowlanymi. Mogą więc ich używać nie tylko spacerowicze, ale też osoby remontujące dom czy robotnicy budowlani. Półmaski filtrujące, często nazywane też przeciwpyłowymi, powinny okrywać nos, usta oraz brodę, dodatkowo mogą mieć zawór wdechowy i/lub wydechowy.

Przy zakupie maski zwróć uwagę na:

  • Skróty, które widnieją na masce lub jej opakowaniu:

CE – oznacza, że producent przeprowadził procedurę oceny zgodności i deklaruje, że produkt spełnia wszystkie wymagania techniczno-prawne. Nie kupuj maski bez takiego oznakowania;

FFP1, FFP2, FFP3 – wskazuje klasę ochrony filtra: najsłabsza to 1, najwyższa – 3;

NR – półmaska jednorazowego użytku. Nie zakładaj jej ponownie i nie noś dłużej niż 8 godzin (przeznaczona jest do prac trwających przez jedną zmianę roboczą);

R – półmaska wielokrotnego użytku;

D – oznacza, że półmaska pozytywnie przeszła badanie na zatkanie pyłem dolomitowym. Wybierz produkt z tym znakiem, jeśli planujesz przez dłuższy czas pracować w zapylonym pomieszczeniu, np. podczas remontu domu.

  • Instrukcję dla użytkownika. Musi być po polsku i informować m.in. o sposobie zakładania, dopasowywania i użytkowania półmaski, a jeśli produkt jest wielokrotnego użytku – o sposobie konserwacji.
  • Rozmiar półmaski. Aby spełniła swoje zadanie, musi być idealnie dopasowana do kształtu twarzy i szczelnie do niej przylegać. Podany przez producenta rozmiar „S”, „M” czy „L” to tylko wskazówka. Jeśli masz taką możliwość, przymierz maskę. Upewnij się, czy taśmy lub gumki mocujące maskę na głowie nie są np. za długie i w efekcie półmaska nie zsuwa się lub nie odstaje.
  • Jak dbać o półmaskę? Jeśli ma filtr, sprawdzaj go co jakiś czas, konserwuj i wymieniaj zgodnie z zaleceniami producenta. Zwróć uwagę na powierzchnię materiału filtracyjnego – brudna półmaska może stracić swoje właściwości.

Źródło: www.zdrowie.pap.pl

Źródło grafiki: www.pixabay.com

 

Testy genetyczne: kiedy i czy warto?

W Internecie znajdziemy niezliczone informacje o tym, co można zbadać i jak wiele danych ukrytych jest w cząsteczce DNA. Za kilka tysięcy złotych można wykonać tzw. analizę całego genomu albo eksomu. Innymi słowy: przeczytać cały swój DNA (w przypadku genomu) albo jego część – kodujące fragmenty genów (tzw. eksom). Uwaga! To nie to samo, co zrozumieć.

Bo choć o DNA i genach naukowcy wiedzą już bardzo dużo, to jednocześnie w miarę postępów badań naukowych i medycyny molekularnej coraz bardziej oczywiste staje się, jak wiele pozostało jeszcze do odkrycia.

Testy w kierunku chorób genetycznie uwarunkowanych są dziś jedną z wielu dostępnych usług na rynku medycznym. Jednak zanim damy się skusić na zakup takiej usługi, dobrze się zastanówmy. Najczęściej nawet nieinwazyjna procedura medyczna powinna być jednak zlecana przez lekarza.W przeciwnym razie niewykluczone, że w najlepszym wypadku wydamy niepotrzebnie pieniądze, w najgorszym – zafundujemy sobie kłopoty.

Identyczni, a jednak różni, czyli co jest zapisane w genach

Podstawowym elementem strukturalnym i funkcjonalnym naszego ciała są białka, których budowa opiera się na informacjach zawartych w genach. Wszyscy mamy te same geny, ale różnimy się ich wariantami. Różnice międzyosobnicze stanowią jedynie 0,1 proc. genomu, ale to właśnie ich obecność jest jedną z podstawowych przyczyn zindywidualizowania każdego organizmu.

Choroby uwarunkowane genetycznie

Należy pamiętać, że zmiany (mutacje) w sekwencji DNA powstają stale i mogą być zarówno dziedziczne (przekazywane potomstwu), jak i niedziedziczne – nabyte (tzw. somatyczne), które powstawać mogą na każdym etapie życia w każdej komórce organizmu. Obecność tych zmian może wywierać pozytywny, obojętny lub niekorzystny wpływ na funkcjonowanie organizmu. Spośród ponad 80 milionów znanych zmian, około 200 000 jest kojarzonych z występowaniem różnych chorób genetycznych lub z predyspozycją do ich rozwoju.

Choroby genetyczne mogą być wynikiem zmiany liczby lub struktury (aberracji) chromosomowych [1], mutacji pojedynczego genu (tzw. choroby jednogenowe), ale także być uwarunkowane mutacjami w wielu genach oraz wynikać z wzajemnego wpływ wielu genów i czynników środowiskowych (m.in. używek, narażenia na promieniowanie UV i inne szkodliwe czynniki fizyczne i chemiczne, przebytych infekcji, ale też nieprawidłowego żywienia i trybu życia).

Badania genetyczne

Badania genetyczne dla celów zdrowotnych wykonywane są od lat 80-tych XX wieku przede wszystkim w celu ustalenia diagnozy i określenia ryzyka powtórzenia się choroby w rodzinie. W ostatnich latach stają się jednak coraz bardziej popularne i zyskują coraz ważniejsze miejsce nie tylko w procesie diagnostycznym, ale także w terapii celowanej, prewencji, profilaktyce i ochronie zdrowia.

Badania te umożliwiają:

  • ocenę ryzyka wystąpienia/powtórzenia się choroby w rodzinie,
  • identyfikację osób wysokiego ryzyka rozwoju choroby,
  • diagnostykę przedobjawową (co umożliwia wdrożenie odpowiednich działań profilaktycznych lub leczniczych),
  • diagnostykę preimplantacyjną,
  • diagnostykę prenatalną,
  • personalizację terapii.

Coraz więcej wiadomo również o wpływie genów na ryzyko rozwoju tak chorób cywilizacyjnych takich jak cukrzyca, otyłość, czy nowotwory, a także o ich wpływie na działanie i skuteczność leków, czy na zdolność organizmu do metabolizowania poszczególnych substancji zawartych w naszej diecie. Geny wpływają (warunkują) też na nasz wygląd, a także w bardzo dużym stopniu na inteligencję, wytrzymałość fizyczną, czy zachowanie.

————————————————————————————————————–
Ważne!

Wpływ genów zarówno na rozwój chorób, jak i na poszczególne cechy organizmu jest bardzo zróżnicowany, a zależność nie jest prosta. Mutacje niektórych z nich powodują ujawnienie się danej choroby lub cechy niezależnie od wystąpienia innych czynników, podczas gdy inne choroby i cechy pojawiają się na skutek wystąpienia zarówno predyspozycji genetycznych, jak i – w różnym stopniu – czynników środowiskowych.

———————————————————————————————————————-

Informacja zapisana w DNA każdej komórki człowieka jest praktycznie niezmienna, co umożliwia przeprowadzenie większości testów genetycznych w każdym okresie życia, nawet w okresie prenatalnym czy kilkadziesiąt lat przed ujawnieniem się potencjalnej choroby. Oznacza to również, że badanie DNA wykonuje się przeważnie tylko raz w życiu, a ze względu na dziedziczny charakter zmian w DNA, zyskujemy wiedzę nie tylko o sobie, ale także o naszych krewnych.

Wachlarz dostępnych metod analizy genomu jest bardzo duży i, co warto wyraźnie podkreślić, w większości przypadków techniki uzupełniają się, a nie zastępują. Przy analizie nawet pojedynczego genu często konieczne jest użycie kilku różnych metod celem oceny zmian o różnej lokalizacji i wielkości. Zakres wykonanej analizy i użyta metoda są jednymi z podstawowych informacji, które muszą znaleźć się na wyniku badania molekularnego, po to, aby możliwe było zaplanowanie dalszej procedury diagnostycznej.

Przykładowo, badanie dużego genu BRCA1 najczęściej wykonuje się tylko częściowo analizując jedynie obecność kilku najczęstszych mutacji występujących w populacji polskiej. W przypadku gdy mutacja nie zostanie zidentyfikowana, należy wraz z lekarzem rozważyć kontynuację analizy celem identyfikacji mutacji występujących rzadko oraz badanie innych genów – w zależności od wskazań. Wybór odpowiedniego testu genetycznego dla każdego pacjenta powinien być ustalany indywidualnie przez lekarza genetyka klinicznego we współpracy z diagnostą laboratoryjnym – specjalistą w zakresie laboratoryjnej genetyki medycznej, przy uwzględnieniu wskazań klinicznych i ograniczeń metodologicznych.

——————————————————————————————————————————

W praktyce w Polsce można wykonać wszelkie analizy genetyczne bez konsultacji z genetykiem klinicznym, a często z naruszeniem praw jednostki.

—————————————————————————————————————–

Ograniczenia testów

Wykonując testy genetyczne warto mieć świadomość, że często wbrew zapewnieniom firm oferujących takie usługi, należy liczyć się z konkretnymi ograniczeniami.

Przede wszystkim możliwości techniczne analizy genomu wyprzedzają obecnie możliwości interpretacji uzyskanych wyników. Wynika to m.in. z faktu, iż nie wszystkie geny człowieka zostały już poznane (nawet liczba genów nie jest jeszcze ustalona – uważa się, że u człowieka występuje ich 20 000-30 000). Ponadto geny stanowią niewielką (tylko około 1,5%) część DNA, a pozostałe regiony genomu, choć znacznie gorzej poznane, również zawierają kluczowe informacje dla rozwoju i funkcjonowania organizmu.

I wreszcie, o czym nie wolno zapominać: geny to nie wszystko. Tryb życia, stres, dieta, aktywność fizyczna, środowisko – w ogromnym stopniu wpływają na stan zdrowia organizmu.

Zawsze z genetykiem w certyfikowanej placówce

Rola badań genetycznych w medycynie przyszłości będzie z pewnością coraz większa i nie do przecenienia.

Trzeba jednak z całą stanowczością podkreślić, że złożoność zagadnień genetycznych jest bardzo duża i dlatego, aby zyskać rzetelną wiedzę na temat stanu zdrowia, badania genetyczne należy wykonywać w certyfikowanych ośrodkach zatrudniających doświadczonych specjalistów z zakresu laboratoryjnej genetyki medycznej oraz lekarzy – genetyków klinicznych. Lista poradni genetycznych dostępna jest na stronie internetowej Polskiego Towarzystwa Genetyki Człowieka.

Zgodnie z międzynarodowymi standardami dobrej opieki medycznej, wykonaniu badania genetycznego powinna zawsze towarzyszyć porada genetyczna, podczas której wykwalifikowany lekarz genetyk dokona właściwej interpretacji wyniku z uwzględnieniem:

  • objawów klinicznych,
  • wywiadu rodzinnego,
  • najnowszej wiedzy medycznej.

Warto mieć tego świadomość, szczególnie że na rynku usług genetycznych obecne są również firmy nieuczciwe, które bazując na braku wiedzy, pomimo braku kompetencji dla własnego zysku dopuszczają się nadinterpretacji, bądź proponują analizy wariantów genów, których znaczenie dla organizmu nie zostało jeszcze w pełni poznane i udowodnione.

Skutki takiego postępowania mogą być w perspektywie czasowej bardzo poważne dla osoby badanej i jej rodziny: stres, podjęte decyzje życiowe, a nawet rozwój choroby.

Dr n. med. Katarzyna Wertheim-Tysarowska (www.zdrowie.pap.pl)

Źródło grafiki: www.pixabay.com

Zostań dawcą narządów – podaruj życie

Pierwszy udany przeszczep w Polsce został dokonany 26 stycznia 1966 r. przez lekarzy
z I Kliniki Chirurgicznej Akademii Medycznej w Warszawie. Dokonano wówczas przeszczepu nerki. Co roku w rocznicę tego wydarzenia obchodzony jest Ogólnopolski Dzień Transplantacji. Od czasu pierwszego przeszczepu minęło już wiele lat, wydawać by się mogło, że temat ten jest już dostatecznie zgłębiony, a większość Polaków aprobuje tę dziedzinę medycyny. Jednak wciąż liczba oczekujących na przeszczep jest większa niż rzeczywista liczba dawców.

 

Transplantacja, czyli inaczej przeszczep narządów, to skuteczna, bezpieczna i niejednokrotnie jedyna metoda ratowania życia ludzi, u których występuje skrajna niewydolność narządów. Polega na przeszczepieniu: organu w całości lub w części, tkanki lub komórek z jednego ciała (dawcy) do innego (biorcy). W Polsce najczęściej organy pobierane są od osób zmarłych, jednak możliwe jest, aby dawcą niektórych organów została osoba żywa – tylko pod warunkiem, że wyrazi na to zgodę, a przeszczep nie spowoduje zagrożenia jej życia i zdrowia.

Obecnie przeszczepienie narządów jest powszechną metodą ratowania życia. Niestety zgodnie ze statystykami w Polsce wciąż liczba przeszczepów jest mniejsza niż w innych krajach Unii Europejskiej. Według danych Centrum Organizacyjno-Koordynacyjnego ds. Transplantacji Poltransplant w 2017 roku dokonano 1531 przeszczepów narządów od zmarłych dawców (1004 – nerka, 41 – nerka + trzustka, 349 – wątroba, 98 – serce, 39 – płuco). Polska zajmuje 17 miejsce (na 28 krajów UE ) pod względem liczby wykonanych przeszczepów od zmarłych dawców. Taki stan rzeczy może wskazywać, iż Polacy nie mają dostatecznej wiedzy na temat transplantacji, nadal mają obawy przed podjęciem decyzji o oddaniu narządów. Niewątpliwie decyzja ta nie jest łatwa, i nie można jej podjąć pochopnie.

 

Transplantacja a prawo.

Zgodnie z obowiązującymi w Polsce przepisami prawnymi dotyczącymi transplantacji funkcjonuje „zgoda domniemana”, w myśl której lekarze zawsze mogą pobrać narządy i tkanki do przeszczepu od zmarłego, jeśli za życia nie zgłosił on sprzeciwu w Centralnym Rejestrze Sprzeciwów (osobiście, listownie lub przez formularz dostępny na stronie internetowej Poltransplantu). Moc prawną ma także noszone przy sobie własnoręcznie podpisane oświadczenie sprzeciwu lub oświadczenie ustne, złożone w obecności dwóch świadków, pisemnie przez nich potwierdzone. Jednak w praktyce lekarz, który opiekował się osobą zmarłą zawsze pyta rodzinę o wolę zmarłego. Najczęściej jednak bliscy nie znają odpowiedzi na to pytanie, a w obliczu bólu i cierpienia nie zgadzają się na pobranie narządów. Pojawiają się u nich wątpliwości, czy na pewno zrobiono wszystko, aby uratować najbliższą im osobę, jak również nie chcą aby bezczeszczono ciało po śmierci. Obawy te, które wynikają z przeżywania w danej sytuacji silnych emocji są zrozumiałe. Jednak prawo transplantacyjne gwarantuje, że pobranie narządów może nastąpić tylko i wyłącznie od osoby, u której zostały podjęte wszelkie możliwe działania ratujące jej życie, a komisja lekarska składająca się z wielu specjalistów jednogłośnie, bez żadnych wątpliwości stwierdziła śmierć mózgu (śmierć mózgu – stan, w którym na skutek zatrzymania krążenia doszło do nieodwracalnych zmian w mózgu, takiej osobie nie można już przywrócić życia). Nie pozostawia wątpliwości także, że proces pobierania narządów ze zwłok odbywa się z pełnym poszanowaniem osoby zmarłej, a jej ciało zostaje przygotowane do pochówku w taki sposób, że nawet pożegnanie ze zmarłym przy otwartej trumnie jest możliwe. Polskie prawo zdecydowanie stoi na straży godnego traktowania ciała ludzkiego, również po śmierci!

 

Świadoma zgoda

To czy zechcemy zostać dawcami narządów jest naszą indywidualną decyzją. Decyzją trudną, o której warto porozmawiać z najbliższymi. Według badań prowadzonych przez Centrum Badań Opinii Społecznej (CBOS) na temat postaw wobec transplantacji narządów zaledwie 25% badanych podzieliło się opinią na temat przekazania swoich narządów po śmierci z rodziną. Rozmowa z bliskimi jest kluczowa, ponieważ nadal duży odsetek odstąpień od pobrania narządów wynika z tzw. braku autoryzacji, na który składa się przede wszystkim sprzeciw bliskich zmarłego. Odmowa na pobranie narządów bardzo często wynika z tego, że rodzina nie znając woli zmarłego, ma obiekcje przed podejmowaniem decyzji w czyimś imieniu. Aby nie zostawiać bliskich z trudną decyzją na wypadek nieszczęśliwego zdarzenia, warto porozmawiać i przedstawić im swoje stanowisko w tej sprawie. Wątpliwości zostaną rozwiane także w sytuacji, gdy będziemy nosić przy sobie wypełnione oświadczenie woli wyrażające zgodę na pobranie po śmierci komórek, tkanek i narządów do przeszczepu (oświadczenie dostępne jest np. na stronie internetowej Poltransplant).

Dawcą, jak już zostało wspomniane, może zostać także osoba żywa. Prawo zastrzega jednak, że w takiej sytuacji można być dawcą „na rzecz krewnego w linii prostej, rodzeństwa, osoby przysposobionej lub małżonka oraz, (), na rzecz innej osoby, jeżeli uzasadniają to szczególne względy osobiste”. Od żywego dawcy mogą zostać pobrane np. nerka, segment wątroby czy szpik kostny. W przypadku przeszczepu szpiku lub innych komórek lub tkanek regenerujących się można zostać dawcą również na rzecz innej niż wymienione wyżej osoby. Dawca przed pobraniem narządów musi przejść niezbędne badania, które pozwolą ustalić czy zabieg nie będzie stanowił zagrożenia dla jego stanu zdrowia.

Warto rozważyć możliwość oddania „części siebie” i zostania dawcą już za życia. Jedną z możliwości jest oddanie komórek macierzystych szpiku. W 80% przypadków pobranie komórek macierzystych nie wymaga nawet hospitalizacji – pobierane są one z krwi obwodowej. Szpik może być także pobierany z talerza kości biodrowej (nie z rdzenia kręgowego!). Zabieg przeprowadzany jest wówczas w znieczuleniu ogólnym za pomocą specjalnej igły. Pobranie szpiku nie jest zatem bolesną procedurą, a może uratować komuś życie. Chęć podzielenia się swoimi komórkami macierzystymi można zgłosić np. za pośrednictwem strony internetowej Fundacji DKMS: Pokonajmy Nowotwory Krwi www.dkms.pl/pl/zostan-dawca.Wystarczy zamówić pakiet rejestracyjny do domu, pobrać wymaz i wraz z wypełnionym formularzem odesłać. Po wykonaniu tych czynności otrzymujemy kartę Potencjalnego Dawcy Szpiku, po której pozostaje już tylko czekać na telefon z informacja, że nasz bliźniak genetyczny potrzebuje naszej pomocy. Dopasowanie dawcy i biorcy jest jednak bardzo trudne, dlatego tak ważne jest, aby zgromadzić dużą liczbę potencjalnych dawców.

 

Miejmy świadomość, że oddając swoje narządy, tkanki bądź komórki podarujemy komuś najpiękniejszy dar – dar życia. To czy po śmierci chcemy pomóc zwykle obcym osobom i uszczęśliwić wiele rodzin zależy tylko od nas. Zastanówmy się, czy warto zabierać do grobu „coś” co nam już nie posłuży, a może uratować ludzkie życie? Pamiętajmy, że jeden dawca może ocalić życie czterem osobom, a kolejnym czterem wydłużyć!

Redakcja pacjentinfo.pl

10 praw kobiet w ciąży

Kobieta w ciąży ma prawo:

1. Do korzystania poza kolejnością ze świadczeń opieki zdrowotnej.

Kobieta w okresie ciąży, porodu, połogu nie musi być ubezpieczona, żeby skorzystać ze swoich uprawnień w placówkach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. Powinna być przyjęta po okazaniu zaświadczenia od lekarza prowadzącego ciążę lub lekarza pierwszego kontaktu wraz z dokumentem potwierdzającym tożsamość pacjentki i skierowaniem do lekarza, jeśli jest potrzebne.

– Korzystanie poza kolejnością ze świadczeń opieki zdrowotnej w zakresie świadczeń opieki zdrowotnej w szpitalach i przychodniach oznacza, że świadczeniodawca udziela tych świadczeń poza kolejnością przyjęć wynikającą z prowadzonej przez niego listy oczekujących – podkreśla Katarzyna Łodygowska, prowadzi firmę i bloga matkaprawnik.pl i dodaje, że to, czy kobieta musi czekać np.: w kolejce do rejestracji, zależy od wewnętrznych regulaminów danej lecznicy i życzliwości osób, które razem z nią stoją w tej kolejce.

2. Do wizyt lekarskich najpóźniej w ciągu 7 dni roboczych od dnia zgłoszenia w placówkach działających w ramach Narodowego Funduszu Zdrowia.

Ten przepis wszedł w życie w styczniu 2017 r. Kobiety w ciąży zostały dopisane do grona osób uprzywilejowanych. Co oznacza, że jeśli mają skierowanie do specjalisty np.: kardiologa, endokrynologa czy stomatologa, powinny być przyjęte tego samego dnia lub najpóźniej w ciągu 7 dni roboczych.

– Żeby skorzystać z tego uprawnienia trzeba mieć zaświadczenie o ciąży wystawione przez ginekologa lub na skierowaniu musi być zapisane, który to jest tydzień ciąży – mówi Katarzyna Łodygowska. – Jeśli to prawo nie jest przestrzegane, kobieta może złożyć skargę do kierownictwa placówki lub oddziału wojewódzkiego NFZ. Dodaje, że warto w takim piśmie zażądać wyznaczenia wizyty do lekarza o danej specjalności w ustawowym terminie i napisać, w jakim dniu i w którym okienku w rejestracji odmówiono wizyty.

3. Nieodpłatnej pomocy prawnej finansowanej przez państwo.

Takie prawo wprowadziła Ustawa o wsparciu kobiet w ciąży i rodzin „Za życiem”, która weszła w życie 1 stycznia 2017 r. – Te uprawnienia dotyczą pomocy prawnej dla ciężarnych, ale w zakresie praw rodzicielskich i uprawnień pracowniczych – podkreśla prawniczka.

Na stronie https://darmowapomocprawna.ms.gov.pl/pl/nieodplatna-pomoc-prawna można znaleźć adresy ośrodków, w których udzielana jest darmowa pomoc prawna.

4. Do wsparcia psychologicznego.

W sytuacji niepowodzeń położniczych lub w przypadku urodzenia noworodka o bardzo małej masie urodzeniowej (poniżej 1500 gramów), skrajnie niedojrzałego lub z wadą wrodzoną, szpital jest zobowiązany do zapewnienia kobiecie opieki psychologa.

Jeśli kobieta jest w ciąży, ma obniżone samopoczucie, odczuwa skrajne emocje, w tym smutek i lęk, jest zmęczona, zniechęcona do aktywności, brak jej energii, czyli ma tzw. objawy depresyjne, może się zgłosić – bez skierowania – do poradni zdrowia psychicznego. Powinna być przyjęta (w ramach NFZ) w dniu zgłoszenia lub najpóźniej w ciągu 7 dni roboczych.

5. Do poradnictwa laktacyjnego.

Kobieta w szpitalu, po porodzie, ma prawo do instruktażu dotyczącego prawidłowego przystawienia noworodka do piersi oraz poznania zasad prawidłowej laktacji.

Instruktaż w zakresie prawidłowego karmienia piersią powinna przeprowadzić osoba, która sprawuje opiekę nad matką, czyli zwykle położna.

– Warto, by kobiety w szpitalu zgłaszały położnym czy lekarzowi na obchodzie, że mają problem z laktacją i proszą o pomoc. Wiele położnych może pokazać jak poprawić skuteczność karmienia piersią albo poprosić o pomoc doradcę laktacyjnego. Warto zdiagnozować problem, dlaczego karmienie nam nie wychodzi, bo po wyjściu ze szpitala, pozostaje nam skorzystanie z poradni laktacyjnych, w których wizyty są płatne – mówi Łodygowska. – Polecam też korzystać z pomocy położonych środowiskowych. Potrafią być nieocenioną pomocą nie tylko w kwestiach pielęgnacji noworodka, ale również wsparcia w trudnych chwilach połogu.

6. Do zaplanowania porodu.
Do tego służy „plan porodu”, czyli dokument określający na co kobieta zgadza się, czego oczekuje i jak wyobraża sobie poród. Plan porodu stanowi kanwę, którą modyfikuje rzeczywistość porodowa. Powinien zostać opracowany w ciąży z osobą prowadzącą ciążę, czyli ginekologiem lub położną.

– Plan porodu jest ważnym dokumentem. Powinien znaleźć się w dokumentacji medycznej. Jeśli nikt nie pyta ciężarnej o dołączenie planu porodu do dokumentacji, a zależy nam na tym, by personel wiedział czego oczekujemy od porodu i od personelu, wtedy pacjentka sama może go wręczyć i dopilnować, żeby znalazł się w dokumentacji – mówi Katarzyna Łodygowska. – Wiele szpitali ma własne wzory planu porodu do wypełnienia. Są udostępniane na stronie internetowej danej placówki. Dobrze, że są, ale czasami nie są wystarczająco szczegółowe.

W planie porodu kobieta może zaznaczyć np.:

  • że prosi o udzielenie pełnej, jasnej i zrozumiałej dla niej informacji o każdym planowanym zabiegu, zanim wyrazi na niego zgodę;
  • że, chce, by w przypadku zmiany osoby sprawującej nad nią opiekę, by ją o tym poinformowano;
  • że prosi o założenie wenflonu tylko w sytuacji tego wymagającej;
  • że chce omówić metody uśmierzania bólu porodowego dostępne w danym szpitalu;
  • że liczy na pomoc w znalezieniu najlepszej dla niej pozycji podczas całego porodu.

7. Do intymności.
Co znaczy, że podczas porodu może być tylko niezbędny personel. Na obecność studentów kobieta musi wyrazić zgodę. Gwarantuje jej to art. 22 ust. 2 Ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta.

– Wyjątkiem jest poród w szpitalu klinicznym tj. szpital trzeciego poziomu referencyjnego, stanowiący bazę naukowo-dydaktyczną dla uczelni medycznej. Jeśli kobieta rodzi w szpitalu klinicznym, wtedy zapis z ustawy o prawach pacjenta nie obowiązuje i kobieta nie może zakazać obecności studentów na sali porodowej – dodaje prawniczka.

8. Do przerw w pracy przy komputerze.

Od 1 maja 2017r. obowiązują nowe przepisy tj. Rozporządzenie Rady Ministrów w sprawie wykazu prac uciążliwych, niebezpiecznych lub szkodliwych dla zdrowia kobiet w ciąży i kobiet karmiących dziecko piersią. Wprowadzą one istotną zmianę dotyczącą między innymi sposobu wykonywania pracy kobiety w ciąży przy ekranie komputera. Oto obowiązujące zasady:

  1. Kobiety w ciąży mogą pracować w pozycji siedzącej przy obsłudze monitorów nie dłużej niż 50 minut w każdej godzinie pracy, przy zapewnieniu 10 minut przerwy. Przerwa wliczana jest do czasu pracy.
  2. Prace na stanowiskach z monitorami ekranowymi, w łącznym czasie nie powinny przekroczyć 8 godzin na dobę.

9. Do obecności bliskiej osoby zarówno w trakcie porodu, jak i w gabinecie lekarskim przy przyjęciu do szpitala.

Przez osobę bliską rozumie się małżonka, krewnego lub powinowatego do drugiego stopnia w linii prostej, przedstawiciela ustawowego, osobę pozostającą we wspólnym pożyciu lub osobę wskazaną przez pacjenta. Może to być: partner, mąż, doula lub jakakolwiek inna osoba przez wskazana przez ciężarną.

– Wyproszenie takiej osoby z sali na czas np. założenia wenflonu, przebicia pęcherza płodowego powinno odbyć się za zgodą kobiety lub na jej życzenie – podkreśla Łodygowska. – Lekarz lub inna osoba wykonująca zawód medyczny ma prawo nie zgodzić się na obecność osoby bliskiej tylko i wyłącznie z dwóch powodów: w przypadku istnienia prawdopodobieństwa wystąpienia zagrożenia epidemicznego lub ze względu na bezpieczeństwo zdrowotne pacjenta. Gdy lekarz, pielęgniarka czy położna odmówią obecności osoby bliskiej, należy to odnotować w dokumentacji medycznej.

Wizyta osoby bliskiej na sali przedporodowej, oddziale patologii ciąży czy oddziale, na którym kobieta leży po porodzie powinna się odbywać w godzinach wyznaczonych przez szpital.

10. Prawo do prowadzenia ciąży przez położną.

Od stycznia 2017 r. nie tylko ginekolog, ale także posiadająca odpowiednie kwalifikacje położna, mogą prowadzić ciążę, która przebiega prawidłowo. Kobiety mogą z położną konsultować sprawy związane z rozwojem dziecka na poszczególnych etapach ciąży, pojawiającymi się dolegliwościami i naturalnymi sposobami ich łagodzenia. Ciężarna z położną mogą także przygotować plan porodu. Położna również analizuje wyniki badań laboratoryjnych.

– Prowadzenie ciąży przez położną odbywa się na tych samych zasadach, co prowadzenie ciąży przez ginekologa – mówi Łodygowska. – Kobieta ma taką samą liczbę wizyt w czasie ciąży i takie same badania. Dopiero w momencie, kiedy ciąża napotyka problemy, zostaje skierowana do ginekologa albo odpowiedniego specjalisty.

Agnieszka Pochrzęst-Motyczyńska (zdrowie.pap.pl)

Źródło grafiki: www.pixabay.com

Wiemy, dlaczego tyjemy na zimę

Komórki tłuszczowe kurczą się pod wpływem promieni słonecznych, co tłumaczy dlaczego chudniemy latem, a tyjemy zimą.

Styczeń, kilka tygodni po świętach. Wciąż stajemy na wadze, by sprawdzić, czy udało się już spalić odłożone w zeszłym roku na biodrach pierogi, serniki i makowce. Wiele wskazuje na to, że niekoniecznie szybko uda się to zrobić, przynajmniej do czasu, kiedy nie będzie więcej słońca. Dowodzą tego odkrycia zespołu prof. Petera Lighta z kanadyjskiego University od Alberta.

Zagadkę zimowego tycia odkryli przez przypadek

Odkrycia dokonane – przez przypadek – w trakcie prac bioinżynieryjnych mających na celu stworzenie komórek tłuszczowych produkujących insulinę w odpowiedzi na ekspozycje na światło słoneczne. Prace te były związane z leczeniem cukrzycy typu I.

– To było przypadkowe odkrycie. Zauważyliśmy w ludzkich tkankach niespotykaną reakcję na nasze działania. Ponieważ nie znaleźliśmy nic na ten temat w literaturze, wiedzieliśmy, że należy dalej ją badać – mówi prof. Light.

Okazało się, że komórki tłuszczowe wystawione na działanie promieni słonecznych się kurczą. – Kiedy niebieskie światło słoneczne – promieniowanie, które jesteśmy w stanie dostrzec – penetruje naszą skórę i sięga komórek tłuszczowych położonych tuż pod nią, kropelki tłuszczu zmniejszają się i są uwalniane z komórki tłuszczowej. Innymi słowy, nasze komórki, gdy jest za mało słońca, nie przechowują zbyt dużo tłuszczu – mówi prof. Light.

Według uczonego brak wystarczającej ilości światła słonecznego w trakcie zimowych miesięcy może być jedną z przyczyn, dla których tyjemy zimą. Zwłaszcza w jego rodzinnej Kanadzie, gdzie z powodu dość chłodnego i wilgotnego klimatu często brakuje słońca.

Utrata kilogramów przez wylegiwanie się na słońcu?

Prof. Light przestrzega jednak, że okrycia jego zespołu to wstępne obserwacje i wylegiwanie się na słońcu nie jest rekomendowanym sposobem na utratę zbędnych kilogramów. – Nie mamy pojęcia jak intensywne powinno być światło, by ten mechanizm się uaktywnił, ani  nie wiemy jak długo ma trwać naświetlanie – tłumaczy uczony.

Zaskakujące zjawisko odkryte przez jego zespół może być związane z działaniem zegara biologicznego. Nie od dziś wiadomo, że niebieskie światło wpływa na wzorce snu i czuwania. Za dużo tego światła, zwłaszcza jeśli jest emitowane przez urządzenia elektroniczne wieczorem, uniemożliwia zasypianie. Niewykluczone więc, że reagują na takie światło zarówno nasze oczy, jak i komórki tłuszczowe znajdujące się tuż pod skórą. W zależności od sezonu mogłyby one gromadzić i uwalniać tłuszcz w odpowiedzi na światło.

Tłuszcz zgromadzony pod skórą tworzy warstwę izolującą nas od zimna. Jest więc on nam potrzebny w trakcie zimowych miesięcy, kiedy temperatura spada grubo poniżej zera. Mechanizm zaobserwowany przez Kanadyjczyków dobrze więc tłumaczy nasze sezonowe wahania wagi, jak i fakt, że w trakcie wakacji zazwyczaj chudniemy. Oczywiście, część z tego to niewątpliwie zaleta większej ilości ruchu, ale i słońce ma zapewne w tym swój udział.

Anna Piotrowska, zdrowie.pap.pl

Źródło grafiki: www.pixabay.com

Fakty i mity o kaloriach

Od 45 do 75 proc. – tyle pobranej energii organizm „spala” na trawienie, oddychanie, pracę serca i utrzymanie prawidłowej temperatury. Ile kalorii potrzebuje każdy z nas, by prawidłowo funkcjonować? Dla kogo będzie dobra dieta niskokaloryczna i jak ją zaplanować?

Węglowodany powinny dostarczać dziennie do 55 proc. kalorii, ale nie mniej niż 45 proc.,  tłuszcze – 30 proc., zaś białka – 10 do 15 proc. To ogólne zalecenia dla przeciętnej osoby dorosłej w dobrym stanie zdrowia.

Ile kalorii potrzeba dziennie?

Każdy potrzebuje innej ilości. Podstawowa przemiana materii u zdrowych i prawidłowo odżywiających się osób stanowi 45 do 75 proc. całkowitego wydatku energetycznego (a zatem tyle pobranej energii „spala” organizm na trawienie, oddychanie, pracę serca, utrzymanie prawidłowej temperatury itd.). Reszta spalania przypada na codzienną aktywność: pracę, ruch itd. Jeśli dostarczone kalorie nie zostaną wykorzystane, są magazynowane w organizmie. Innymi słowy: taka osoba zaczyna przybierać na wadze.

Jakie są normy zapotrzebowania na kalorie?

Zapotrzebowanie na energię zależy od wieku, płci, stylu życia, wykonywanej pracy, ilości ruchu, stanu fizjologicznego, stanu zdrowia, wymiarów (masy i wysokości), proporcji pomiędzy tłuszczową i beztłuszczową masą ciała.

Aby znaleźć pewien punkt odniesienia, przyjęto, że przeciętny dorosły mężczyzna potrzebuje dostarczyć z pożywienia dziennie ok. 2,5 tys. kalorii dziennie, a dorosła kobieta – ok. 2000 kalorii na dobę. Jednak w celu uzyskania precyzyjnej odpowiedzi na pytanie, ile konkretna osoba potrzebuje dziennie kalorii, należy udać się do lekarza lub dietetyka w celu uwzględnienia w obliczeniach czynników podanych powyżej.

Co oznacza dieta niskokaloryczna?

Nazywana inaczej „niskoenergetyczną”, dieta ta ma na celu zmniejszenie masy ciała. Stosowana jest jednak nie tylko u osób z nadwagą i otyłością, ale także w okresie rekonwalescencji po przebyciu niektórych chorób (np.: anoreksji), kiedy stopniowo trzeba dojść do stosowania diety normalnej. W diecie niskokalorycznej najistotniejsze jest:

  • Zmniejszenie zawartości tłuszczu, zarówno tego stosowanego bezpośrednio (np.: do smarowania pieczywa, do gotowania), jak i zawartego w produktach (np.: w wędlinach, serach itp.);
  • Zmniejszenie zawartości węglowodanów, zwłaszcza cukrów prostych i sacharozy;
  • Pomimo ograniczeń, zadbanie o prawidłowe zbilansowanie takiej diety, tzn. zapewnienie, że dostarczy się organizmowi odpowiedniej ilości białka, witamin i składników mineralnych;
  • Zapewnienie odpowiedniej ilości płynów, zwłaszcza niesłodzonej wody.
  • Najczęściej stosowane diety niskokaloryczne dostarczają od 1000 do 1500 kalorii na dobę.

Jak najlepiej spalać kalorie?

Kluczowy jest ruch, dostosowany do potrzeb oraz stanu zdrowia i stanu fizjologicznego człowieka.

Czy za tycie odpowiada zawsze zbyt duża ilość kalorii w diecie?

Nie. Po pierwsze, tyje się wtedy, kiedy nie spalamy kalorii dostarczanych w diecie. Po drugie, czasem skłonność do przybywania na wadze wynika z niektórych stanów chorobowych lub fizjologicznych. Generalnie jednak osoba, która je kalorycznie i ma mało ruchu, narażona jest na nadwagę i otyłość.

Justyna Wojteczek (www.zdrowie.pap.pl)

Źródło grafiki: www.pixabay.com

Sól: nie więcej niż płaska łyżeczka dziennie

Spożycie soli w Polsce przekracza nawet trzykrotnie gwarantujące zdrowie wartości. Potrzebujemy pierwiastków zawartych w soli, czyli sodu i chloru, ale jej nadmiar w diecie powoduje m.in.: wzrost ciśnienia krwi. To zaś prowadzi do poważnych konsekwencji zdrowotnych.

Dzienna zalecana dawka sodu dla dorosłego zdrowego człowieka to ok. 2000 mg na dobę. Tyle znajduje się mniej więcej w płaskiej łyżeczce soli (ok. 5-6 g). Według naukowców z Instytutu Żywności i Żywienia przeciętna dieta Polaka zawiera dziennie nawet dwa – trzy razy więcej.

Uwaga na sól ukrytą w różnych produktach!

Nawet ponad połowa soli w diecie Polaków może pochodzić nie bezpośrednio z solniczki, a z produktów przetworzonych. Sól dodawana jest do wielu produktów przetworzonych. To składnik m.in.:

  • wędlin;
  • serów,
  • pieczywa;
  • słodyczy;
  • mieszanek przypraw;
  • sosów i zup typu instant.

Ile sodu jest w warzywach, sokach, serach?

Sprawdź zawartość sodu w poszczególnych grupach produktów, pamiętając, że zalecana dobowa ilość to 2000 mg.

Produkty o zawartości sodu od 0 do 100 mg w 100 g:

warzywa świeże nieprzetworzone, owoce świeże nieprzetworzone, soki: porzeczkowy, grejpfrutowy, jabłkowy, pomarańczowy, marchwiowy, mleko, jogurty, kefiry, maślanki, sery twarogowe, desery twarogowe, serki homogenizowane, mąki, makarony, kasze, oleje, ryby świeże, mięso świeże nieprzetworzone, orzechy (wszystkie niesolone), nasiona (słonecznik, sezam), koncentrat pomidorowy.

Produkty o zawartości sodu od 100 do 500 mg w 100 g:

mleko w proszku, serki twarogowe ziarniste, serki typu Fromage, jaja, batony czekoladowe, wyroby cukiernicze, pieczywo, musli, sok wielowarzywny, konserwy warzywne, kapusta kwaszona, majonez.

Produkty o zawartości sodu od 500 do 1000 mg w 100 g:

niektóre gatunki pieczywa (np.: bagietki), sery podpuszczkowe dojrzewające, serki topione, ogórki kwaszone, niektóre przetwory mięsne (np. polędwica sopocka, pasztety, kiełbasy, baleron, parówki), drobiowe, konserwy rybne, płatki zbożowe, musztarda, ketchup, chipsy.

Produkty o zawartości sodu powyżej 1000 mg w 100 g:

ser typu feta, niektóre przetwory mięsne (np. kiełbasy suche, kiełbasy podsuszane, kabanosy, salami, szynka, mielonka konserwowa, ryby wędzone, płatki kukurydziane, oliwki zielone konserwowane, śledź, przyprawa „jarzynka”.

—————————————————————————————–Wskazówki, jak ograniczyć ilość soli w diecie:

1. Do potraw dodawać więcej ziół zamiast soli;
2. Czytać etykiety – producenci mają obowiązek podawać zawartość soli w produkcie.
3. Nie używać mieszanek przypraw, które zawierają tzw. wzmacniacze smaku: najczęściej zawierają sól.
4. Unikać kupowania produktów, które są wysoko przetworzone. Rzadko jeść produkty wędzone i w puszkach (np.: fasola z puszki ma prawie 300 razy więcej sodu niż fasola gotowana w wodzie bez soli).

———————————————————————————————————–

Co zyskujesz, używając zdrowych ilości soli?

  • prawidłowe ciśnienie krwi;
  • prawidłową pracę serca;
  • zmniejszenie ryzyka rozwoju chorób układu krążenia;
  • zmniejszenie ryzyka udaru;
  • zmniejszenie ryzyka zawału;
  • zmniejszenie ryzyka rozwoju niektórych nowotworów;
  • brak obrzęków powstających wskutek nadmiaru soli w diecie.

Źródło: www.zdrowie.pap.pl

Żródło grafiki: www.pixabay.com

 

Żylaki – kosmetyczny problem?

Z problemem żylaków boryka się coraz większa liczba osób, są one jednym z objawów przewlekłej choroby żylnej. Oprócz mało estetycznego wyglądu przypadłość ta może wiązać się z poważnymi powikłaniami. Występowanie żylaków związane jest z predyspozycjami genetycznymi, ale nie tylko. Czym są żylaki i co o nich wiemy?

Żyły, to naczynia krwionośne, których zadaniem jest transport pozbawionej tlenu krwi do serca i płuc. Krew w żyłach ma utrudnioną drogę ponieważ płynie „pod górę”, musi zatem pokonać siłę grawitacji. Aby krew w żyłach płynęła we właściwym kierunku, w świetle naczynia znajdują się zastawki, które zamykają się zapobiegając jej cofaniu. Jeśli mechanizm działania zastawek z jakiś powodów zawodzi, krew zaczyna się cofać. Wówczas wzrasta ciśnienie krwi, co powoduje zwiększenie nacisku na ściany naczynia. Żyły rozszerzają się i jeśli są mało elastyczne nie wracają do swojego pierwotnego kształtu. Konsekwencją tego stanu jest powstanie żylaków, czyli trwałego poszerzenia i wydłużenia żył. Najczęstszym miejscem powstawania żylaków są kończyny dolne (żyły na nogach wykazują dużą tendencję do tworzenia żylaków). Szacuje się, że z problemem żylaków boryka się ok. 25% – 36% kobiet oraz 10% – 28% mężczyzn zamieszkałych w Europie.

Przyczyny żylaków

Większość badaczy jest zgodna, że główną przyczyną powstawania żylaków są genetycznie uwarunkowane nieprawidłowości zastawek żylnych (np. zbyt mała ich liczba) lub zaburzenia ściany żył (np. osłabienie ściany i zwiększona podatność na rozciąganie). Oprócz uwarunkowań genetycznych istnieje wiele czynników, które zwiększają ryzyko pojawienia się żylaków, należą do nich:

  • wiek (częstość występowania choroby żylakowej rośnie wraz z wiekiem m. in. ze względu na osłabienie mięśni łydek),
  • płeć żeńska,
  • ciąża (częstość występowania choroby żylakowej zwiększa się wraz z liczbą ciąż),
  • nadwaga i otyłość,
  • długotrwałe stanie lub siedzenie (np. związane z wykonywaną pracą zawodową),
  • przyjmowanie doustnych środków hormonalnych,
  • wysoki wzrost.

Objawy

Objawy choroby żylakowej zależne są od stopnia zaawansowania choroby. We wczesnym  stadium może występować uczucie ciężkości i ból kończyn dolnych oraz obrzęki. Może również pojawić się uczucie swędzenia skóry oraz silne kurcze mięśniowe występujące zwłaszcza w nocy. U kobiet dolegliwości te mogą nasilać się podczas miesiączki, co jest związane ze zmianami hormonalnymi. Nasilenie objawów może także występować w pozycji stojącej czy siedzącej, a także podczas upałów. Oprócz wymienionych dolegliwości widoczne są również niebiesko zabarwione uwypuklenia skóry na przebiegu żyły. U niektórych osób uwypuklenia mogą być jedynym symptomem. W zaawansowanym stadium choroby pojawia się tępy ból, który nasila się w ciągu dnia, jak również zwiększa się skłonność do wystąpienia zapalenia żył powierzchniowych. Charakteryzuje się ono występowaniem silnego bólu, twardych, wyczuwalnych pod skórą zgrubień oraz pojawieniem się pasmowatych zaczerwienień skóry w miejscu przebiegu zmienionej zapalnie żyły. Jest to bardzo bolesne, jednak zwykle niegroźne. Przy zapaleniu żylaków podaje się leki zmniejszające krzepnięcie oraz leki przeciwzapalne.

UWAGA!! Zapalenie żył powierzchownych nie powinno być mylone z zapaleniem żył głębokich tzw. zakrzepicą żylną, która jest poważniejszym schorzeniem wymagającym podjęcia szybkiego leczenia, gdyż może prowadzić do zatoru płucnego !

Rozpoznanie

Do postawienia diagnozy nie są konieczne specjalistyczne badania ponieważ żylaki są widoczne i wyczuwalne w badaniu palpacyjnym. W celu ustalenia miejsca występowania uszkodzonej zastawki lekarz może posłużyć się tzw. testem opaskowym, tj. założyć na kończynę mankiet do mierzenia ciśnienia lub bandaż.

Przed planowaną operacją żylaków lub jeśli lekarz ma podejrzenie przebytej zakrzepicy może zostać wykonane badanie USG z kolorowym Dopplerem, które pozwoli ocenić żyły powierzchniowe, ale przede wszystkim żyły głębokie. Badanie to może także pomoc w postawieniu diagnozy we wczesnej fazie choroby, gdy żylaki nie są jeszcze widoczne. Inne metody diagnostyki stosowane są rzadko.

Profilaktyka

W myśl zasady lepiej zapobiegać niż leczyć, profilaktyka żylaków powinna być stosowana przez wszystkie osoby, zwłaszcza te, u których występują czynniki ryzyka. Aby uchronić się przed chorobą żylakową należy m. in.:

  • unikać długiego stania i pozostawania w pozycji siedzącej (osoby mające pracę siedzącą powinny często zginać stopy, napinać łydki i robić kilkuminutowe przerwy na spacer),
  • odpoczywać z uniesionymi nogami,
  • stosować pończochy uciskowe (osoby z grupy ryzyka oraz osoby, u których już wystąpiły żylaki, aby wspomóc przepływ krwi),
  • unikać noszenia butów na wysokim obcasie,
  • utrzymywać odpowiednią masę ciała,
  • unikać gorących kąpieli i intensywnego opalania (pod wpływem ciepła żyły rozszerzają się),
  • podejmować aktywność fizyczną każdego dnia.

Redakcja pacjentinfo.pl

Artykuł powstał na podstawie informacji ogólnodostępnych. Nie zastępuje konsultacji lekarskich i nie jest poradnikiem samodzielnego leczenia.

Czy telefony komórkowe szkodzą?

Badania dotyczące wpływu pól elektromagnetycznych, emitowanych przez telefony komórkowe na ciało człowieka, nie doprowadziły do wskazania wyraźnie szkodliwych oddziaływań. Należy jednak zachować szczególną ostrożność w przypadku dzieci.

Bez wątpienia, telefony komórkowe i internet zmieniły nasz świat na lepsze, ułatwiły nam życie i pracę. Ale poza korzyściami jakie nam dają, pojawią się także obawy dotyczące ich wpływu na zdrowie. Czy słusznie?

Badania oddziaływania pól elektromagnetycznych emitowanych przez telefony komórkowe czy stacje bazowe na ciało człowieka nie doprowadziły do wskazania wyraźnie szkodliwych oddziaływań fal radiowych – informuje dr hab. inż. Sławomir Hausman z Politechniki Łódzkiej.

Zaznacza jednocześnie, że chodzi o oddziaływania przy takich poziomach pól, które są zgodne z obowiązującymi normami prawnymi.

– W Polsce te dopuszczalne poziomy pól elektromagnetycznych są wielokrotnie niższe niż w większości innych krajów, także europejskich – dodaje Sławomir Hausman.

Ekspert podkreśla, że badania w tym obszarze prowadzone są już od kilkudziesięciu lat i choć do tej pory nie wykazały szkodliwości tego rodzaju promieniowania, to jednak muszą być prowadzone nadal.

– Z całą pewnością, wszystkie mechanizmy tych oddziaływań nie zostały jeszcze poznane – mówi dr Sławomir Hausman.

Tkanki wystawione na promieniowanie mogą się nagrzewać

Ekspert przyznaje, że badanie oddziaływania fal radiowych na ciało człowieka, zwłaszcza przy takich poziomach mocy, takich poziomach pól z jakimi mamy do czynienia w telefonii komórkowej, jest bardzo trudne. Chociażby dlatego, że niezwykle trudno dzisiaj znaleźć grupę porównawczą, ponieważ prawie wszyscy korzystają albo z telefonów komórkowych, albo znajdują się w oddziaływaniu pól podchodzących od stacji bazowych.

Jego zdaniem, jedynym do końca dobrze zbadanym oddziaływaniem pola elektromagnetycznego, jest oddziaływanie termiczne.

– Tkanki naszego ciała wystawione na promieniowanie fal radiowych mogą się nagrzewać. Jako użytkownicy telefonów komórkowych, właściwie nie jesteśmy w stanie tego zaobserwować. Natomiast obiektywne badania pokazują, że temperatura ciała w pobliżu telefonu komórkowego po dłuższym używaniu, może się podnieść np. o 0,1 stopnia Celsjusza, czyli w takim stopniu, w którym właściwie nie oddziałuje na nasze zdrowie – podkreślił dr Sławomir Hausman.

Ponieważ telefony komórkowe zwykle trzymamy blisko głowy, u wielu ich użytkowników pojawiają się obawy, że być może zwiększa się przez to prawdopodobieństwo wystąpienia nowotworów mózgu. Czy w związku z intensywnym użytkowaniem telefonów komórkowych rzeczywiście pojawia się takie ryzyko?

Warto telefon oddalić o 2-3 cm

Badania w tym kierunku przeprowadziła m.in. Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem WHO.

– Okazało się, że nie ma bezpośredniego związku dającego się wykazać, między użytkowaniem telefonów komórkowych, a glejakiem – mówi ekspert.

Mimo wszystko, radzi on, aby korzystając z telefonów komórkowych zachować umiar i kierować się zasadą ostrożności, a więc nie rozmawiać przez telefony komórkowe więcej niż trzeba i nie trzymać aparatu bliżej ciała, niż to jest konieczne.

– Nawet oddalenie o 2-3 cm znacząco obniża natężenie pola, natomiast jeżeli zastosujemy funkcję głośnomówiącą i telefon oddalimy o kilkanaście czy kilkadziesiąt centymetrów od ciała, to już znacząco obniży moc promieniowania pochłanianego przez ciało – przekonuje dr Hausman.

Komórki dla dzieci pod specjalnym nadzorem

Ekspert przyznaje, że słuszne obawy mogą dotyczyć oddziaływania telefonów komórkowych na dzieci.

– Ciało dziecka jest inaczej zbudowane. Tkanka kostna jest bardziej uwodniona, a tkanki kostne czaszki dziecka są cieńsze. W związku z tym zalecałbym w przypadku dzieci przede wszystkim niedopuszczenie do tak długotrwałego użytkowania telefonów komórkowych, jak w przypadku dorosłych. Proponowałbym też uczyć dzieci, aby trzymały telefon komórkowy w pewnej odległości od swojego ciała, korzystając głównie z funkcji głośnomówiącej – radzi dr Hausman.

Kamil Szubański (www.zdrowie.pap.pl)

Źródło grafiki: www.pixabay.com

Dieta i aktywność fizyczna w aktywnej fazie leczenia raka

Czasy, gdy pacjentom w trakcie leczenia onkologicznego zalecano leżenie w łóżku dawno minęły – mówią zgodnie lekarze …

COVID-19 obecnie: czy będą nowe szczepionki?

Firmy pracują nad preparatami przeciwko nowym wariantom koronawirusa. Według FDA mają one uwzględniać nowe typu szczepu …

Apetyt na kawę służy zdrowej starości

Co piąty mieszkaniec Unii Europejskiej ma 65 lat i więcej. Oznacza to, że niemal 100 milinów ludzi na naszym kontynencie …