Kategoria: CIEKAWOSTKI MEDYCZNE

W lutym wciąż warto zaszczepić się przeciwko grypie?

To FAKT! Choć trzeba wiedzieć, że to już ostatni dzwonek – szczepionka zaczyna bowiem działać po 7- 10 dniach, a szczyt sezonu epidemicznego w Polsce przypada na okres od stycznia do marca. Warto jednak zabezpieczyć się na te ostatnie dni, bo zdaniem specjalistów w tym roku grypa nie powiedziała jeszcze ostatniego zdania.

Jak wynika ze statystyk podawanych przez Narodowy Instytut Zdrowia Publiczego – Państwowy Zakład Higieny, liczba zachorowań na grypę wciąż utrzymuje się na stałym, wysokim poziomie i niewykluczone, że czeka nas jeszcze wzrost liczby zachorowań na grypę – informuje Jan Bondar, rzecznik Głównego Inspektora Sanitarnego.

Tylko w okresie od 23 do 31 stycznia 2019 r. zarejestrowano w Polsce ogółem 227 951 zachorowań i podejrzeń zachorowań na grypę. Średnia dzienna zapadalność wynosiła 65,9 na 100 tys. ludności. Odnotowano 7 zgonów z powodu grypy.

Pacjenci zgłaszający się do szpitali i przychodni najczęściej mają zapalenie oskrzeli, infekcje dróg oddechowych, narzekają na bóle mięśni i wysoką gorączkę, sięgającą nawet 40 stopni Celsjusza. Do lekarzy trafia wielu pacjentów w wieku 20-50 lat, dotąd nie chorujących, którzy mają ciężki przebieg grypopodobnych infekcji wirusowych. Pomimo leczenia u niektórych zdarzają się ciężkie powikłania pogrypowe, takie jak zapalenie oskrzeli, zapalenie płuc, astma, długotrwały kaszel.

Fakty o szczepionkach i grypie

  • Każda szczepionka przeciw grypie może być stosowana tylko w jednym (bieżącym) sezonie.
  • Ze względu na bardzo dużą zmienność antygenową wirusa grypy skład szczepionek na każdy sezon epidemiczny jest aktualizowany i zatwierdzany przez odpowiedni organ kompetentny (URPL/EMA).
  • Od wielu lat obraz kliniczny grypy może być potwierdzony za pomocą różnych technik biologii molekularnej w specjalistycznych laboratoriach na terenie całego kraju. Potwierdzenie infekcji jest bardzo istotne dla zahamowania procesu chorobowego poprzez zastosowanie jedynych leków antygrypowych tzw. inhibitorów neuraminidazy, którymi dysponuje medycyna.
  • Grypa ma bardzo groźne powikłania, może między innymi doprowadzić do takiego zniszczenia mięśnia sercowego, że jedynym ratunkiem jest przeszczepienie tego organu.

Jak podkreślają specjaliści najlepszą metodą, aby uchronić się przed zachorowaniem są coroczne szczepienia przeciwko grypie. WHO rekomenduje je wszystkim chętnym, a szczególnie tym ze wskazaniami klinicznymi i epidemiologicznymi (m.in. kobiety w ciąży, osoby z chorobami przewlekłymi, osoby w podeszłym wieku, małe dzieci). Jednak najbardziej istotnym powodem, dla którego warto stosować szczepienie, jest przede wszystkim uniknięcie ciężkich powikłań pogrypowych, groźnych szczególnie dla osób z grup ryzyka. Taka profilaktyka zmniejsza ryzyko hospitalizacji oraz zgonu, zwłaszcza u  seniorów i chorych przewlekle.

– Niezależnie od tego czy jesteśmy zaszczepieni, czy też nie, w okresie jesienno-zimowym, kiedy ryzyko zachorowania na grypę jest wzmożone, należy bezwzględnie przestrzegać pewnych zasad – zaleca Jan Bondar z GIS.

Podstawowe sposoby na uniknięcie grypy i zakażeń grypopochodnych:

  • unikaj dużych skupisk ludzkich;
  • unikaj bliskiego kontaktu z ludźmi, którzy mają objawy grypopochodne;
  • pamiętaj o higienie – myj często ręce mydłem i bieżącą ciepłą wodą ( przez około 20 – 30 sekund);
  • wietrz pomieszczenia, w których przebywasz, nawet  3-4 razy dziennie przez około 10 minut!
  • jeśli masz objawy grypopochodne takie jak: gorączka, ból gardła, kaszel, ból mięsni, dreszcze – skontaktuj się z lekarzem;
  • jeśli jesteś chory – zostań w domu – to najlepszy sposób na uniknięcie powikłań i nieszerzenie zakażenia;
  • zachowaj higienę kaszlu, żeby nie zarażać innych – zasłoń swoje usta i nos chusteczką higieniczną, kiedy kaszlesz lub kichasz; nie masz chusteczki – kaszl w zagięcie łokcia;
  • wyrzucaj chusteczki higieniczne natychmiast po użyciu do kosza
  • aby zapobiec rozprzestrzenianiu się drobnoustrojów, unikaj dotykania rękami oczu, nosa i ust;
  • dbaj o siebie, ubieraj się odpowiednio, dużo śpij, unikaj stresu, pij dużo płynów, zdrowo się odżywiaj i bądź aktywny fizycznie;
  • nawet jeśli masz lekkie objawy infekcji, unikaj odwiedzin w szpitalach, a jeśli już z jakichś powodów musisz to zrobić – użyj maseczki;
  • jeśli w domu jest osoba chora – izoluj ją;
  • szczep się co roku przeciwko grypie.

Ponieważ w grupie podwyższonego ryzyka są dzieci, warto uczyć je częstego mycia rąk i przypominać, że nie pije się z tej samej butelki czy szklanki z innymi.

Monika Wysocka, zdrowie.pap.pl

Fot. www.pixabay.com

Endometrioza to brak szansy na dziecko?

To MIT. Endometrioza nie oznacza automatycznie bezpłodności. 

Prawdą jest, że kobietom z tym rozpoznaniem trudniej zajść w ciążę od innych kobiet, i najczęściej zajmuje im to więcej czasu. Jednak część kobiet (18-24 proc.) dowiaduje się o chorobie dopiero podczas cesarskiego cięcia przy porodzie, a to oznacza to, że co 4 kobieta będzie miała dziecko spontanicznie, bez poprzedzającego leczenia – mówi ginekolog prof. Violetta Skrzypulec-Plinta, dziekan Wydziału Nauk o Zdrowiu Śląskiego Uniwersytetu Medycznego.

Zdarza się jednak, że endometrioza jest na tyle zaawansowana, że powoduje uszkodzenia narządów niezbędnych do poczęcia. Na przykład, jeśli jajniki są pokryte grubą warstwą zrostów, jajeczko nie może uwolnić się z jajnika i zostać zapłodnione. Podobnie, jeśli jajnik lub jajowód utknie w zroście w jakimś nietypowym miejscu, jajeczko nie jest w stanie przedostać się z jajnika do ujścia jajowodu. Takie nieprawidłowości są zwykle znajdowane u kobiet ze średnio lub bardzo zaawansowaną endometriozą.

Mogą się pojawić też problemy, kiedy choroba jest mniej zaawansowana, np. jajowody są drożne i nie ma wielu zrostów w jamie otrzewnowej. Prawdopodobnie przyczyną niepłodności w tych przypadkach są subtelne, niewidzialne gołym okiem zaburzenia. Mogą one powodować problemy z zajściem w ciążę na każdym etapie procesu prowadzącego do ciąży. M.in. występują zaburzenia owulacji oraz zmniejszona zdolność błony błony śluzowej macicy do przyjęcia zagnieżdżonego zarodka. Zwiększony stan zapalny towarzyszący endometriozie może również negatywnie wpływać na sam zarodek, zmniejszając szanse na jego prawidłowy wczesny rozwój i zagnieżdżenie, a tym samym na ciążę.

Szacuje się, że połowa kobiet z endometriozą problemy z zajściem w ciążę. Dlatego najlepiej regularnie odbywać wizyty u ginekologa, także te kontrolne, kiedy nie ma się niepokojących objawów, by uniknąć ewentualnych komplikacji.

Źródło: www.zdrowie.pap.pl

Fot. www.pixabay.com

Wiemy, jakie są przyczyny raka trzustki?

To MIT! Choć po wpisaniu w wyszukiwarkę internetową frazy „przyczyny raka trzustki” bez trudu można znaleźć ich długą listę, to jednak uznani eksperci twierdzą, że przyczyny raka trzustki wciąż pozostają nieznane.

Rak trzustki budzi duże emocje i zainteresowanie, ponieważ zwykle nie daje żadnych objawów aż do momentu, kiedy jest już mocno zaawansowany, a przez to też niezwykle trudny do leczenia. Nic dziwnego, że ludzie szukają informacji na temat jego przyczyn, a więc i możliwych sposobów zapobiegania. Niestety, wiedza naukowa na ten temat jest wciąż ograniczona.

„Aktualnie przyczyny raka trzustki są nieznane. Przyjmuje się, że większość raków trzustki (90 proc.) nie jest związana z żadnym czynnikiem ryzyka, jednak dla pozostałych przypadków zidentyfikowano pewne takie czynniki. Zwiększają one ryzyko wystąpienia raka, ale nie są konieczne ani wystarczające do spowodowania raka. Czynnik ryzyka nie stanowi sam w sobie przyczyny choroby. Niektóre osoby, u których występują czynniki ryzyka, nigdy nie zachorują na raka trzustki, natomiast inne, u których nie występuje żaden z czynników ryzyka, zachorują” – czytamy w eksperckim poradniku na temat raka trzustki dla chorych i ich rodzin, wydanym przez Anticancer Fund (ACF) we współpracy z European Society for Medical Oncology (ESMO).

Jakie są potencjalne czynniki ryzyka rozwoju raka trzustki

Eksperci z renomowanego towarzystwa ESMO do głównych czynników ryzyka zaliczają m.in.:

  • Geny – stwierdzono, że pewne mutacje genetyczne wiążą się z występowaniem raka trzustki (np. mutacje genów KRAS i CDKN2). Ryzyko zwiększają też niektóre dziedziczne zespoły genetyczne, takie jak np. zespół Peutza-Jeghersa czy zespół FAMMM. Posiadanie krewnego chorującego na raka trzustki również zwiększa ryzyko. Ale szacuje się, że tylko od 5 do 10 proc. przypadków raka trzustki może mieć charakter rodzinny.
  • Palenie tytoniu – stwierdzono, że 25 proc. pacjentów z rakiem trzustki jest lub było długoletnimi palaczami tytoniu. Palenie jest groźne zwłaszcza u osób z wymienionymi wyżej predyspozycjami genetycznymi.
  • Wiek – ryzyko zachorowania na raka trzustki, podobnie jak w przypadku większości innych nowotworów, rośnie z wiekiem. Rak trzustki rozpoznawany jest najczęściej między 60. a 80. rokiem życia.
  • Otyłość – stwierdzono też, że ryzyko wystąpienia raka trzustki może nieznacznie wzrastać wraz ze wzrostem wskaźnika masy ciała (BMI).
  • Przewlekłe zapalenie trzustki – zwłaszcza trwające przez kilka dziesięcioleci, istotnie zwiększa ryzyko wystąpienia raka trzustki.
  • Alkohol i mięso – podejrzewa się, że alkoholizm i spożywanie dużych ilości czerwonego mięsa oraz produktów mięsnych wiążą się z podwyższonym ryzykiem zachorowania na raka trzustki, ale dowody na to nie są wciąż jednoznaczne.

Czy są badania, za pomocą których można wcześnie wykryć raka trzustki?

W przypadku niektórych nowotworów dysponujemy takimi możliwościami diagnostycznymi, że – przy założeniu, iż badaniom poddawałyby się całe populacje – można by zredukować do niemal zera, lub zdecydowanie ograniczyć występowanie tych chorób. Takimi badaniami są (oferowane dlatego w skriningach) cytologia oraz kolonoskopia. Obydwie te metody diagnostyczne pozwalają na wykrycie zmian jeszcze przedrakowych; w pierwszym przypadku – raka szyjki macicy, w drugim – raka jelita grubego. Ponieważ wykrywane są w nich zmiany, które dopiero mogą się przekształcić w nowotwór, ich leczenie nie dopuszcza do rozwoju raka.

Niestety, nie jest tak w przypadku raka trzustki – nie powstało tego rodzaju narzędzie diagnostyczne.

„Wczesne stadium i zmiany przedrakowe w przebiegu raka trzustki nie wywołują objawów. Z tego powodu wczesne wykrycie raka trzustki jest trudne i dochodzi do niego rzadko” – czytamy w poradniku.

Jednakże u pacjentów, u których występuje którykolwiek z wymienionych wyżej dziedzicznych zespołów, zaleca się wykonywanie ultrasonografii endoskopowej (EUS) umożliwiającej wykrycie niewielkich zmian oraz badań obrazowych metodą rezonansu magnetycznego (MRI) – zalecają eksperci ESMO.

Raka trzustki można podejrzewać na podstawie szeregu różnych możliwych objawów, do których należą m.in. utrata masy ciała, żółtaczka i ból brzucha czy pleców. Objawy te mogą jednak być skutkiem również wielu innych chorób.

Lekarze rekomendują też regularne, coroczne badanie brzucha za pomocą ultrasonografu, które pozwala na wykrycie wielu patologicznych zmian w jamie brzusznej (w niektórych przypadkach także raka trzustki).

Przedstawione w cytowanym poradniku informacje dotyczą najczęściej występującego typu raka trzustki, nazywanego gruczolakorakiem trzustki.

Źródło: www.zdrowie.pap.pl

Fot. www.pixabay.com

Jedzenie warzyw i owoców wydłuża życie?

To FAKT! Osoby, które jedzą co najmniej 5 porcji warzyw i owoców dziennie mają aż o 30 proc. mniejsze ryzyko przedwczesnej śmierci – z powodu zawału serca, udaru mózgu i raka.

To m.in. dlatego warzywa i owoce zostały umieszczone przez Instytut Żywności i Żywienia na pierwszym miejscu wśród wszystkich grup żywności w aktualnej wersji Piramidy Zdrowego Żywienia i Aktywności Fizycznej.

Prof. Mirosław Jarosz, dyrektor IŻŻ, przekonuje, powołując się na liczne badania naukowe, że im więcej porcji owoców i warzyw codziennie spożywamy, tym bardziej ograniczamy ryzyko przedwczesnej śmierci (przed ukończeniem 70. roku życia) z powodu zawału serca, udaru mózgu i raka. Najbardziej, średnio aż o 42 proc., ryzyko to spada u osób, które jedzą co najmniej siedem porcji warzyw i owoców dziennie, ale wystarczy jeść pięć porcji, aby zmniejszyć wspomniane zagrożenie o około 30 proc. Dla porównania, osoby jedzące 1-3 porcje mogą liczyć „tylko” na 14-procentowe ograniczenie takiego ryzyka.

Co oznacza w praktyce jedna porcja owoców lub warzyw? Przyjmuje się, że jest to ilość odpowiadająca wadze 100 gramów. Tyle ma mniej więcej jedno niezbyt duże jabłko lub nieduży pomidor albo średniej wielkości marchewka.

Prof. Jarosz tłumaczy, że warzywa i owoce – z uwagi na bogactwo zawartych w nich witamin, składników mineralnych i innych prozdrowotnych substancji (jak np. błonnik czy polifenole) – chronią organizm człowieka (m.in. naczynia krwionośne, DNA, komórki nerwowe) przed oddziaływaniem wielu szkodliwych czynników, takich jak palenie tytoniu, tłuszcze trans czy rakotwórczy akryloamid. Warzywa i owoce działają też przeciwzapalnie i opóźniają procesy starzenia. Ekspert przyznaje jednak, że warzywa są korzystniejsze dla zdrowia od owoców.

Teoretycznie każdy z nas wie o prozdrowotnym działaniu warzyw i owoców. Mimo to warto o tym ciągle przypominać, bo jak wynika z badań budżetów gospodarstw domowych GUS Polacy jedzą wciąż zbyt mało warzyw i owoców. Konkretnie, w 2016 r. ich łączne, średnie spożycie na osobę wynosiło 288 gramów dziennie. Tymczasem zalecana przez ekspertów dzienna dawka to co najmniej 400 g.

Źródło: www.zdrowie.pap.pl

Fot. www.pixabay.com

Wady wzroku występują dziś częściej niż kiedyś?

To FAKT! Eksperci alarmują, że na całym świecie, w tym także w Polsce, szybko przybywa osób z wadami wzroku. Głównym problemem jest krótkowzroczność.

– Jesteśmy dziś bardziej narażeni na wady wzroku niż kiedyś. Obecne pokolenie jest pokoleniem okularników. Krótkowzroczność stała się epidemią naszych czasów, szczególnie u dzieci i młodzieży. Winne temu zjawisku jest przebywanie dzieci przez większość czasu w sztucznym oświetleniu i praca z bliska, zamiast zabawy na dworze. W Polsce wadę wzroku ma już ponad 50 proc. uczącej się młodzieży – alarmuje prof. Iwona Grabska-Liberek, prezes Polskiego Towarzystwa Okulistycznego.

Co można robić, żeby zmniejszyć ryzyko pojawienia się wad wzroku u naszych dzieci? Przede wszystkim musimy zachęcać je do jak najczęstszej aktywności na świeżym powietrzu oraz nauczyć robienia przerw w pracy z bliska – najlepiej według zasady 3010, czyli 30 minut pracy i 10 minut przerwy.

Niestety, problemy ze wzrokiem pogłębiają się z wiekiem. Z danych GUS wynika, że co czwarta dorosła osoba w Polsce ma problem z przeczytaniem gazety. Z sondażu przeprowadzonego niedawno przez agencję IQS wynika, że aż 98 proc. osób w wieku 40-55 lat  ma problem z widzeniem z bliska. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest m.in. prezbiopia, czyli starczowzroczność, spowodowana naturalnym procesem sztywnienia soczewki w oku (słabnie wtedy akomodacja oka). To najczęstsza wada wzroku ludzi po 40-tce.

Paradoksalnie, z badań wiadomo również, że blisko 30 proc. Polaków nigdy nie było u okulisty!

Dlatego, z okazji przypadającego 11 października Światowego Dnia Wzroku, okuliści gorąco apelują do Polaków, aby nie zwlekali z wykonaniem badania okulistycznego aż do momentu, kiedy jest już za późno na skuteczne leczenie. Skutkiem takiej postawy może być utrata wzroku i wiele groźnych powikłań.

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) podaje, że 85 proc. zaburzeń widzenia można zapobiec poprzez odpowiednio wczesne wdrożenie kompleksowych działań diagnostycznych i leczniczych. Co więcej, badanie oczu umożliwia też wykrycie wielu groźnych chorób niezwiązanych z oczami, np. cukrzycy, miażdżycy, nadciśnienia czy anemii.

Polskie Towarzystwo Okulistyczne, z okazji Światowego Dnia Wzroku, organizuje 11 października w Warszawie akcję bezpłatnych badań okulistycznych w godzinach 10-17, na terenie Ośrodka Sportu i Rekreacji przy ul. Rokosowskiej 10.

Źródło: www.zdrowie.pap.pl

Fot. www.pixabay.com

Kawa zmniejsza ryzyko cukrzycy?

To FAKT! Naukowcy mają już naprawdę mocne dowody na to, że regularne picie kawy zmniejsza ryzyko zachorowania na cukrzycę typu 2. Może też opóźniać lub spowalniać rozwój choroby.

 – Kawa poprawia metabolizm glukozy, czyli zmniejsza insulinooporność, zwiększa wrażliwość tkanek na insulinę. Dlatego jej picie zmniejsza ryzyko zachorowania na cukrzycę typu 2 niezależnie od współistniejących czynników, takich jak otyłość czy brak aktywności fizycznej. Zatem, osoby otyłe, nawet nieaktywne fizycznie, ale pijące regularnie kawę, mają mniejsze ryzyko cukrzycy typu 2 od osób otyłych i nieaktywnych fizycznie, lecz niepijących kawy lub pijących jej niewiele – przekonuje prof. Mirosław Jarosz, dyrektor Instytutu Żywności i Żywienia (IŻŻ).

Profesor dodaje, że poza prewencją, picie kawy może też wspomagać leczenie – nie tylko jednak cukrzycy, lecz także wielu innych chorób (m.in. nowotworów jelita grubego).

Ile filiżanek kawy dziennie należy pić, aby móc odczuć jej profilaktyczne lub terapeutyczne działanie? Prof. Mirosław Jarosz podpowiada, że aby móc w optymalny sposób skorzystać z prozdrowotnego, ochronnego potencjału kawy należy pić ją 2-4 razy dziennie.

Źródło: www.zdrowie.pap.pl

Fot. www.pixabay.com

Przeziębienie może być objawem nowotworu?

To FAKT! Eksperci ostrzegają, że pierwszym objawem zachorowania na chłoniaka może być m.in. przeziębienie. Naszą wzmożoną czujność powinny wywołać zwłaszcza uporczywe, nawracające przeziębienia.

Wrzesień jest Światowym Miesiącem Nowotworów Krwi, do których zaliczają się nowotwory układu krwiotwórczego (np. białaczki), a także nowotwory układu chłonnego (m.in. chłoniaki). W Polsce choruje z tego powodu ponad 100 tys. osób, a co roku diagnozowanych jest około 6 tys. nowych zachorowań.

Onkolodzy uspokajają, że nowotwory krwi można dziś skutecznie leczyć, jednak pod warunkiem, że zostaną odpowiednio wcześnie wykryte. Kluczowa jest zatem wiedza na temat tego, jak takie nowotwory mogą się manifestować na wczesnym etapie rozwoju. Niestety, ich rozpoznanie nie jest łatwe, ponieważ często dają one nieswoiste, mało charakterystyczne objawy. Na przykład pierwszym objawem chłoniaków może być „zwykłe” przeziębienie.

W tym kontekście, eksperci uczulają, aby zwracać uwagę m.in. na: utrzymujący się uporczywy kaszel, gorączkę lub nawracające stany podgorączkowe, obfite nocne poty, powtarzające się infekcje górnych dróg oddechowych, męczliwość, osłabienie, dużą utratę masy ciała w krótkim czasie i ewentualny, towarzyszący temu świąd skóry. Tego rodzaju dolegliwości mogą być wczesnymi objawami rozwijających się chłoniaków.

Bardziej charakterystycznymi sygnałami ostrzegawczymi, których nie wolno zlekceważyć, są powiększone węzły chłonne (głównie w okolicy szyi, ale także pachowe i pachwinowe), które zazwyczaj są niebolesne i stopniowo narastające.

Jeśli wymienione wyżej objawy utrzymują się u kogoś dłużej niż dwa, trzy tygodnie, należy udać się do lekarza, w celu przeprowadzenia diagnostyki w kierunku chłoniaków.

Inne nowotwory krwi też zwykle na początku wywołują mało niepokojące dolegliwości, takie jak ciągłe zmęczenie, osłabienie, gorączka czy bóle głowy. Często są więc mylone z innymi chorobami, np. z anemią, co może znacząco opóźnić podjęcie właściwego leczenia (onkologicznego). Trzeba jednak wiedzieć, że anemia sama w sobie również może być objawem nowotworów krwi, choć wcale nie musi.

Na szczęście jest tanie i proste badanie, które pomaga w rozwianiu wielu tego rodzaju wątpliwości. Chodzi o morfologię krwi obwodowej z rozmazem. Eksperci rekomendują, aby każdy wykonywał to profilaktycznie badanie raz w roku, co zwłaszcza dotyczy osób w średnim i starszym wieku (najbardziej zagrożonych nowotworami krwi). Regularnie wykonywana morfologia wielu osobom może więc uratować życie, pomagając w odpowiednio wczesnym wykryciu rozwijającego się po cichu raka.

Źródło: www.zdrowie.pap.pl

Fot. www.pixabay.com

Kobiety i mężczyźni widzą ruch tak samo?

To MIT! Mężczyźni dostrzegają poruszające się obiekty znacznie szybciej niż kobiety. Odkrył to kompletnie przez przypadek zespół psychologa prof. Scotta Murraya z University of Washington oraz prof. Duje Tadin neuropsychologa z University of Rochester.

Choć anegdoty o różnym postrzeganiu świata przez kobiety i mężczyzn wielu z nas traktuje z przymrużeniem oka, okazuje się jednak, że jest w nich dużo prawdy. Dowodzi tego seria trzech podobnych eksperymentów przeprowadzonych w trzech niezależnie pracujących laboratoriach.

Pierwszy, obejmujący 33 osoby (18 mężczyzn, 15 kobiet) w wieku 18-30, został przeprowadzony w Seattle. W drugim w Rochester, wzięło udział 53 ludzi (25 mężczyzn i 28 kobiet), liczących od 18 do 59 lat. Trzeci, w szwajcarskim Bernie, zgromadził 177 ochotników, w wieku od 18 do 30 lat (61 przedstawicieli płci męskiej i 116 żeńskiej).

Wszystkie polegały na tym samym: uczestnicy oglądali czarne oraz białe paski na ekranie i musieli powiedzieć, kiedy te zaczynają się poruszać w prawo lub w lewo. Wyszło na to, że zorientowanie się, iż owe paski się poruszają zajmowało kobietom więcej czasu niż mężczyznom – od 25 do 75 proc. więcej. Te same wyniki uzyskano we wszystkich badanych grupach.

– Byliśmy bardzo zaskoczeni. Jest niewiele dowodów na różnice pomiędzy płciami w zakresie przetwarzania informacji wizualnych na niskim poziomie, specjalnie tak dużych jak te, które odkryliśmy w trakcie naszych badań – mówi prof. Scott Murray.

Co ciekawe, te różnice w przetwarzaniu informacji na poziomie neurologicznym są tak nieuchwytne, ze nie dają się wykryć za pomocą funkcjonalnego rezonansu magnetycznego.

Według naukowców, te różnice powinny być brane pod uwagę podczas projektowania badań z zakresu postrzegania i percepcji.

Źródło: www.zdrowie.pap.pl

Fot. www.pixabay.com

Markery dają pewność w diagnozie raka?

To MIT! Do wykrywania chorób nowotworowych służy wiele różnych narzędzi diagnostycznych. Jednym z nich są tzw. markery nowotworowe. Ale podwyższony poziom markerów nie zawsze oznacza chorobę, a niski jej brak.

Markerów nowotworowych jest bardzo wiele, ale tylko niektóre z nich są specyficzne dla konkretnych rodzajów nowotworów – np. PSA (antygen specyficzny dla prostaty) czy AFP (charakterystyczny dla raka wątroby). Zdecydowana większość markerów, związanych m.in. z nowotworami ginekologicznymi albo układu pokarmowego, stanowi więc dla onkologów jedynie uzupełniające narzędzie diagnostyczne i służy przede wszystkim do monitorowania efektów leczenia.

Eksperci podkreślają, że:

  • niskie stężenie markerów nowotworowych niekoniecznie wyklucza chorobę nowotworową,
  • a umiarkowane podwyższenie stężenia markerów nowotworowych niekoniecznie oznacza chorobę nowotworową, jak też niekoniecznie wskazuje na konkretny nowotwór.

Co zatem należy zrobić, aby skutecznie wykryć i w pełni zdiagnozować raka lub też upewnić się, że jednak go nie mamy? To oczywiście zależy od rodzaju i etapu rozwoju ewentualnego nowotworu. Ale w większości przypadków na pewno nie wystarczy do tego tylko jedno badanie, a zwłaszcza samo tylko oznaczenie markerów nowotworowych.

Na przykład, w diagnozowaniu nowotworów prostaty (stercza), poza wspomnianymi już wcześniej oznaczeniami poziomu PSA, stosuje się równolegle: tzw. badanie per rectum (palcem przez odbyt), transrektalne USG, a także biopsję. Dopiero taki komplet badań pozwala ustalić z czym naprawdę ma się do czynienia. Samo tylko badanie PSA to za mało, zwłaszcza, że poziom tego antygenu wzrasta nie tylko w przypadku raka prostaty, ale także w wyniku zapalenia gruczołu krokowego lub jego mechanicznego podrażnienia (np. u cyklistów).

Źródło: www.zdrowie.pap.pl

Fot. www.pixabay.com

Pomarańcze pomagają zapobiegać degeneracji plamki żółtej?

To FAKT! ludzie, którzy regularnie jedzą pomarańcze, mają mniejszą skłonność do rozwoju zwyrodnienia plamki żółtej niż ci, którzy nie spożywają ich wcale.

 Badacze z Center for Vision Research działającego przy Westmead Institute for Medical Research przeprowadzili wywiady z ponad dwu tysiącami australijskich dorosłych w wieku powyżej 50 lat, po czym obserwowali ich przez 15 kolejnych lat.

Okazało się, że u osób, którzy spożywały co najmniej jedną porcję (kilkadziesiąt gramów) pomarańczy każdego dnia, ryzyko rozwinięcia się w przyszłości zwyrodnienia plamki żółtej (AMD) było o 60 proc. niższe. AMD to groźna choroba prowadzącej do pogorszenia się ostrości widzenia, ubytków w widzeniu, a niejednokrotnie nawet do ślepoty. Nie ma na nią lekarstwa.

– Odkryliśmy, że ludzie, którzy jedzą co najmniej jedną porcję pomarańczy każdego dnia, mają zmniejszone ryzyko rozwoju zwyrodnienia plamki żółtej w porównaniu z osobami, które nigdy nie spożywają pomarańczy – tłumaczy. – Ale już nawet jedzenie pomarańczy raz w tygodniu wydaje się przynosić znaczące korzyści – mówi główna autorka pracy, prof. Bamini Gopinath.

Przed chorobą chronią najprawdopodobniej zawarte w tych owocach silne przeciwutleniacze –  flawonoidy. Co interesujące, australijski zespół przebadał również inne rodzaje żywności zawierające flawonoidy, na przykład herbatę, jabłka, czerwone wino. Ale tylko pomarańcze zadziałały.

Źródło: www.zdrowie.pap.pl

Fot. www.pixabay.com

Polacy skazani na kolejki. Ile trzeba czekać na wizytę u lekarza?

Aby dostać się do specjalisty Polacy muszą poczekać w kolejce średnio ok. 4 miesięcy, a na pojedyncze świadczenie …

Nadwrażliwe jelita: to nie psychika jest tu winna

Pacjenci z zespołem nadwrażliwego jelita to nie histerycy, lecz nadwrażliwcy, którym trzeba pomóc – przekonuje gastroenterolog …

Popularne leki na przeziębienie u dzieci wstrzymane w obrocie!

Główny Inspektor Farmaceutyczny wstrzymał obrót 6 lekami na przeziębienie, bardzo popularnymi min. w leczeniu dzieci. …