Miesiąc: Lipiec 2017

Woda – czy jej nadmiar w diecie może nam zaszkodzić?

Rola wody w organizmie

Woda jest głównym składnikiem organizmu, może stanowić od 45 do nawet 75% masy ciała! Różnice w zawartości wody wiążą się z wiekiem, płcią, budową ciała. Organizm noworodka zawiera między 75 a 80% wody, dorosłego mężczyzny – ok. 60%, a dorosłej kobiety – ok. 54%. Wraz z wiekiem zawartość wody w organizmie zmniejsza się, u ludzi starszych może wynosić 54 – 46%. Również u osób z nadwagą procentowy udział wody w masie ciała jest mniejszy.

Ponadto woda w organizmie człowieka:

– stanowi część strukturalną wszystkich komórek i tkanek – jako materiał budulcowy,

– jest doskonałym rozpuszczalnikiem dla wielu składników,

– pobudza  perystaltykę jelit i jest potrzebna do prawidłowego przebiegu procesu trawienia,

– jest regulatorem temperatury ciała,

– wydala produkty przemiany materii: mocznik przez  nerki, CO2 przez płuca i pot przez skórę,

– wody mineralne dostarczają składniki mineralne niezbędne do prawidłowego funkcjonowania naszego organizmu.

 

Woda do organizmu dostarczana jest wraz z dietą. Ogólna ilość płynów dostarczanych z pożywieniem to w przypadku mężczyzn 2,5 l, a w przypadku kobiet – 2 l dziennie. Wartości te uwzględniają zarówno wodę pochodzącą z napojów, jak i produktów spożywczych. Jednocześnie Instytut Żywności i Żywienia zaleca dodatkowo jeszcze picie wody w ilości co najmniej 1,5 l dziennie.

Od czego zależy zapotrzebowanie na wodę?

Zapotrzebowanie na wodę jest bardzo indywidualne. Ilość wody, którą powinniśmy dostarczać do organizmu jest zróżnicowana i zależy od naszego wieku, płci, wagi, aktywności fizycznej. Również dieta z dużą zawartością błonnika wymaga większej podaży płynów, podobnie jak wysoka temperatura otoczenia, a także niektóre stany chorobowe (np. biegunka, wymioty).

Odwodnienie organizmu

 Woda do organizmu musi być dostarczana wraz z dietą, gdyż nasz organizm nie może magazynować jej w większych ilościach. Jeżeli dostarczymy jej za mało, możemy doprowadzić do odwodnienia organizmu. Do objawów odwodnienia należą: silne pragnienie, wysychanie jamy ustnej, brak apetytu, bóle i zawroty głowy.

Niewystarczające spożycie płynów przy takich chorobach jak: biegunka, wymioty, gorączka, infekcje i niektóre choroby przewlekłe (m.in. choroby układu krążenia, choroby nerek) jest niebezpieczne dla zdrowia. Na niedobór płynów szczególnie wrażliwe są niemowlęta, dzieci oraz osoby starsze.

Jaką wodę wybrać- źródlana czy mineralna?

Woda oprócz oczywistej funkcji nawodnienia organizmu, powinna dostarczyć nam również cennych składników mineralnych. Woda źródlana ma ich kilkaset miligramów w litrze, mineralna – do 2500 mg/l, lecznicza nawet 25 000 mg/l. Najlepiej kupujmy naturalną wodę mineralną średniozmineralizowaną. Pamiętajmy również, że wody lecznicze należy pić pod kontrolą lekarza.

Wodę do picia wybierajmy mądrze, nie kierujmy się hasłami reklamowymi, lecz sprawdzajmy jaką ilość minerałów zawiera wybrana woda. Uważajmy również na wody smakowe, ponieważ oprócz sztucznych aromatów zawierają dużo cukru. Znacznie lepiej jest do wody mineralnej dodać np. kilka plasterków cytryny, pomarańczy, trochę mięty, uzyskując w ten sposób naturalną, zdrową wodę o owocowym smaku.

Nadmiar wody – czy może być groźny?

 Organizm łatwo usuwa nadmiar wody, dlatego u osób zdrowych bardzo rzadko występują negatywne skutki nadmiernego spożycia płynów. Zagrożenie może pojawić się przy jednorazowym spożyciu bardzo dużych ilości wody, znacznie przekraczających jej maksymalne wydalanie przez nerki.

Podsumowując, pamiętajmy o regularnym nawadnianiu organizmu, zwłaszcza latem. Osoby zdrowe nie muszą obawiać się skutków przewodnienia organizmu, gdyż nadmiar wody jest z organizmu wydalany głównie w postaci moczu. Niemniej jednak i w tym zakresie zalecany jest umiar i zdrowy rozsądek. Zagrożeniem dla naszego zdrowia byłoby wypicie w bardzo krótkim czasie bardzo dużej ilości wody.

Zespół redakcyjny pacjentinfo.pl

Artykuł powstał na podstawie informacji ogólnodostępnych. Nie zastępuje konsultacji lekarskich i nie jest poradnikiem samodzielnego leczenia.

Stres przyczyną chorób. Nie zgadniesz, jak wielu

Eksperci szacują, że powodem co najmniej 70 proc. wszystkich wizyt u lekarzy są dolegliwości i choroby związane z silnym, przewlekłym stresem. Stres jest potrzebny i nie chodzi o to, by się go pozbyć, ale o to, by zmniejszyć siłę jego rażenia.

Wiele osób myśli, że główną przyczyną powszechnie występujących chorób są predyspozycje genetyczne, zanieczyszczenia występujące w środowisku czy też szkodliwe mikroorganizmy. To jednak tylko część prawdy. Okazuje się, że większość chorób i dolegliwości trapiących współczesnych ludzi ma pośredni lub bezpośredni związek ze stresem.

Według doktora Stanisława Gołby, specjalisty chorób wewnętrznych i wieloletniego ordynatora Szpitala Miejskiego nr 1 w Katowicach, ponad 40 proc. wszystkich osób dorosłych w krajach rozwiniętych cierpi z powodu niepożądanych działań stresu, a dolegliwości z nim związane stanowią 70-80 proc. wszystkich powodów wizyt u lekarzy osób w wieku produkcyjnym. Z kolei eksperci z amerykańskiego Kansas State University szacują, że nawet 85 proc. wizyt u lekarzy jest spowodowanych dolegliwościami, do których przyczynił się stres.

Zestresowany jak Polak

Przeciętnemu człowiekowi przytoczone wyżej statystyki mogą się wydawać nieprawdopodobne. Nie dziwią one już jednak ani lekarzy, ani psychologów, według których rosnący odsetek wizyt lekarskich powiązanych ze stresem jest znakiem naszych czasów.

– Gwałtowne przemiany społeczno-gospodarcze, jakie dokonały się w Polsce w ciągu ostatnich 20 lat (dziki kapitalizm, agresywna rywalizacja), spowodowane z jednej strony transformacją ustrojową, a z drugiej także rewolucją technologiczną (rozwój internetu, komórki, smartfony) mocno wpłynęły na jakość i tempo życia. Wzrost liczby osób żyjących w biegu, napięciu, niepewności, pod ciągłą presją, a więc w przewlekłym stresie, przełożył się na wzrost częstości występowania różnych dolegliwości związanych ze stresem – mówi dr Agnieszka Jarosz, lekarz internista, ekspert Narodowego Centrum Edukacji Żywieniowej.

Jako przykład podaje m.in. nadciśnienie tętnicze, zespół jelita drażliwego czy ogólne osłabienie organizmu (wypalenie). Na tym jednak nie koniec.

– Silny i przewlekły stres obniża też naszą odporność, co skutkuje zwiększoną podatnością na infekcje. Ponadto, może też nasilać przebieg wielu chorób lub wywoływać ich nawrót (np. astma, alergie) – dodaje dr Agnieszka Jarosz.

Długa lista chorób

W jaki sposób stres przyczynia się do rozwoju chorób?

– Choroba rzadko jest kwestią przypadku. Na jej rozwój wpływa wiele czynników, ale najczęściej to wcale nie geny, ani inne czynniki obiektywne są głównymi sprawcami. Kluczowe znaczenie mają: nasz styl życia (m.in. sposób żywienia, poziom aktywności fizycznej), ale także sposób radzenia sobie ze stresem i emocjami – reagowania na to, co się nam przydarza – przekonuje dr Ewa Jarczewska-Gerc, psycholog z Uniwersytetu SWPS.

Według niej, ludzie bardzo często podupadają na zdrowiu wtedy, gdy przeżywają trudne sytuacje życiowe (jak np. rozwód, utrata bądź zmiana pracy), ponieważ towarzyszący im stres, silne emocje, przeciążenie i nieefektywne radzenie sobie pośrednio przyczyniają się, poprzez różne fizjologiczne mechanizmy, do rozwoju dolegliwości i chorób.

W takiej sytuacji mówimy o psychosomatycznym podłożu rozwoju chorób. Odpowiadają za to mobilizujące nas do działania w sytuacjach trudnych hormony stresu (kortyzol, adrenalina, noradrenalina). Jeśli oddziałują one na nasz organizm przez zbyt długi czas, to rozregulowują nasz układ hormonalny i odpornościowy. A to otwiera drogę dla wystąpienia lub zaostrzenia szeregu chorób i dolegliwości – tłumaczy dr Ewa Jarczewska-Gerc.

Na długiej liście przypadłości, do rozwoju których w mniejszym lub większym stopniu przyczynia się przewlekły stres, znajdują się m.in.:

  • infekcje (grypa, przeziębienie, opryszczka),
  • inne stany zapalne,
  • bóle (głowy, mięśni, kręgosłupa, szyi, ramion, żołądka),
  • bezsenność,
  • dolegliwości żołądkowo-jelitowe (zgaga, zaparcia, biegunki, wrzody),
  • zaburzenia seksualne,
  • obniżenie płodności,
  • choroby skóry
  • choroby autoimmunologiczne.

Rzecz jasna, osoby narażone na przewlekły stres są też bardziej podatne na zaburzenia i choroby psychiczne (depresja, zaburzenia lękowe), a także zachowania antyspołeczne (agresja, wrogość).

Na tym nie koniec. Lekarze zwracają uwagę na fakt, że stres jest też istotnym czynnikiem ryzyka rozwoju bardzo groźnych dla zdrowia chorób przewlekłych, takich jak:

  • miażdżyca (prowadząca do zawałów i udarów),
  • nowotwory
  • otyłość.

Długotrwały stres niszczy też komórki mózgowe, przyczyniając się do zaniku neuronów w hipokampie, co powoduje m.in. osłabienie pamięci.

Nauka dysponuje już więc licznymi i mocnymi dowodami na to, że przewlekły stres poprzez swoje mechanizmy biologiczne, szkodliwie oddziałuje na organizm człowieka − zwłaszcza na układ odpornościowy, pokarmowy, sercowo-naczyniowy, oddechowy, nerwowy i hormonalny, a także na metabolizm.

Wyluzuj albo zgiń

Choć stres jest nieodłącznym elementem życia każdego człowieka, to jednak każdy z nas może nauczyć się nad nim lepiej panować i ograniczać jego negatywne skutki. Z korzyścią dla ogólnego zdrowia.

Skąd bierze się stres?

Reakcję stresową (zwaną też reakcją „walcz albo uciekaj”) może wywołać dowolna sytuacja lub działanie, wiążące się z zagrożeniem (obiektywnym lub subiektywnym), pośpiechem, zaskoczeniem, silnymi emocjami lub nadmiernym wysiłkiem (przeciążeniem).

– Najlepszym anty-stresowym sposobem zapobiegawczym jest samoświadomość emocjonalna, a więc prawidłowe rozpoznawanie przeżywanych emocji, właściwe ich nazywanie i wyrażanie (np. w rozmowie z przyjacielem lub terapeutą czy też w formie pisemnej, pamiętnikowej). Najmniej efektywną strategią radzenia sobie, a dość powszechną, jest udawanie przed samym sobą i światem, że dajemy radę i nic złego się nie dzieje. Nie warto zamiatać problemów pod dywan czy też od nich uciekać (np. w nałogi). Lepiej jest wyjść ze strefy komfortu i się z nimi skonfrontować, szukając rozwiązań – radzi dr Ewa Jarczewska-Gerc.

Ale to nie wszystko. Wojciech Eichelberger, znany psychoterapeuta, współtwórca i dyrektor Instytutu Psychoimmunologii (IPSI) w Warszawie, jako skuteczne narzędzia do radzenia sobie ze stresem i minimalizowania jego negatywnych skutków poleca również m.in. regularną aktywność fizyczną, ćwiczenia oddechowe oraz praktykę uważności (znaną też jako mindfulness). Według niego skuteczne „zarządzanie stresem” musi być kompleksowe i prowadzić do efektywnego zarządzania energią życiową (m.in. dzięki umiejętności odreagowywania stresów, odpoczywania, odmawiania i odpuszczania, a także zdrowego odżywiania).

Warto wiedzieć!

Najmniej efektywną strategią radzenia sobie ze stresem jest udawanie przed samym sobą i światem, że dajemy radę i nic złego się nie dzieje

A jeśli ktoś chciałby się odstresować już teraz, może to zrobić wykonując proste ćwiczenie oddechowe, które poleca dr Stanisław Gołba.

Oddychanie przeponowe

Proste, a działa w sytuacji stresu.

Weź głęboki wdech powietrza przez nos, tak aby wygięła się do przodu nie tylko cała klatka piersiowa, ale także cały brzuch. Wdech wykonujemy licząc powoli w myślach do dwóch, czyli przez dwie sekundy. Następnie zatrzymujemy nabrane powietrze na 3 sekundy w płucach, po czym układając wargi jak do gwizdania wypuszczamy je cienką strużką przez około 8 sekund. Ćwiczenia takie należy wykonywać rano i wieczorem, a zwłaszcza po każdym silniejszym stresie. Naukowcy udowodnili, że takie ćwiczenia zapobiegają wielu negatywnym skutkom stresu.

Wiktor Szczepaniak (www.zdrowie.pap.pl)

Źródła:

– Książka pt. „Jak żyć zdrowo: katechizm zdrowia”, dr Stanisław Gołba

– Książka pt. „Psychologia stresu”, prof. Irena Heszen

 Artykuł ze strony internetowej Kansas State University

grafika źródło: pixabay.com

Borelioza znów zbiera żniwo!

Czas letni sprzyja wypoczynkowi na łonie natury. Jednak spacery po lasach, parkach czy nawet piknik w parku może wiązać się z zagrożeniem ze strony kleszcza. Z pozoru niegroźny pajęczak, niewielkich rozmiarów, jednak spotkanie z nim może być niebezpieczne dla naszego zdrowia. Kleszcz jest nośnikiem wielu bakterii i wirusów, w tym bakterii boreliozy.

Borelioza (choroba z Lyme, krętkowica kleszczowa) to wielonarządowa choroba zakaźna wywołana przez bakterie należące do krętków Borrelia burgdorferi. Choroba przenoszona jest na człowieka i niektóre zwierzęta przez kleszcze z rodzaju Ixodes. Do zakażenia dochodzi w wyniku ukąszenia przez kleszcza, który jest nosicielem choroby, na skutek wydziałania śliny oraz zawartości jelita środkowego pajęczaka do rany. Borelioza jest najczęściej występującą chorobą odkleszczową w Polsce i w Europie. W 2016 r. w Polsce odnotowano aż 21 200 zachorowań na boreliozę, dla porównania w 2015 r. odnotowano 13 625 przypadków zachorowań (PZH – NIZP)! Przedstawione dane pokazują, iż problem z roku na rok narasta.

Objawy

Niestety borelioza jest trudna do rozpoznania, ponieważ symptomy zakażenia są różnorodne i mogą być mylone z objawami innych chorób, takich jak: zapalenie stawów, porażenia nerwowe, wady serca, choroby psychiczne, a nawet choroba Alzheimera. Ze względu na brak specyficznych objawów choroba może zostać późno rozpoznana, co zdecydowanie negatywnie wpływa na skuteczność stosowanej terapii.

Pierwsze objawy choroby występują w ciągu 1 – 3 tygodni od ukąszenia. U chorych najczęściej pojawia się charakterystyczny tzw. rumień wędrujący, początkowo niewielki (czerwona plamka lub grudka), szybko powiększający się ku obwodowi, osiągający co najmniej 5 cm średnicy, z czasem blednący od środka. Niestety zmiana  skórna nie występuje u wszystkich zakażonych. Choroba może objawiać się także występowaniem świądu skóry i powiększeniem węzłów chłonnych w okolicach ukąszenia. Dodatkowo mogą wystąpić objawy grypopodobne. Jeśli na tym etapie zakażenia nie zostanie  wdrożone odpowiednie leczenie, borelioza rozwija się. W kolejnych stadiach choroby mogą wystąpić objawy ze strony układu nerwowego, krążenia, kostno-stawowego czy endokrynnego. Objawy mogą być zróżnicowane zarówno pod względem ich ilości i intensywności jak i układu, w którym występują.

Najczęściej występującymi objawami w zaawansowanej boreliozie są m. in.:

  • gorączka, poty, dreszcze, fale gorąca z nieznanych powodów,
  • zmiana masy ciała (przybranie lub utrata wagi),
  • zmęczenie (napadowe lub stałe), ociężałość, słaba wytrzymałość fizyczna,
  • bezsenność, płytki sen, bezdech nocny,
  • wypadanie włosów z nieznanych powodów,
  • budzące ze snu drętwienie kończyn lub tylko palców (czasem bardzo zmienne),
  • drętwienie języka (zwłaszcza jego czubka) lub warg oraz zaburzenia smaku,
  • bóle gardła,
  • bóle jąder
  • bóle bioder,
  • bóle i kurcze mięśni,
  • tiki mięśni twarzy lub innych mięśni,
  • różnorakie bóle głowy, bóle zębów,
  • bóle i obrzęki stawów, często zmienne i „wędrujące”,
  • bóle w klatce piersiowej i w żebrach,
  • skoki pulsu i skoki ciśnienia krwi, bloki serca lub inne arytmie (zwykle zmienne i oporne na leczenie) oraz szmery w sercu,
  • zaburzenia widzenia: podwójne rozmyte widzenie, czarne plamy w polu.

Przedstawiona lista nie wyczerpuje wszystkich objawów, jednak zwraca uwagę, iż dolegliwości dotyczą różnych narządów i układów. Występowanie objawów z kilku układów na raz u osoby uprzednio zdrowej pozwala wnioskować, że wystąpiło zakażenie, nawet jeśli nie zauważyliśmy ukąszenia przez kleszcza!

Diagnostyka

Jeśli występujące objawy nie wskazują jednoznacznie na występowanie boreliozy, należy wykonać badania diagnostyczne. U pacjentów wykonuje się badania wskazujące na obecność lub brak swoistych przeciwciał IgM lub IgG. W przypadku dodatniego lub niepewnego wyniku wykonuje się drugie badanie potwierdzające metodą Western blot, w której sprawdza się występowanie przeciwciał skierowanych przeciwko boreliozie.

Leczenie

W przypadku boreliozy u chorego stosuje się terapię antybiotykową. Właściwa antybiotykoterapia, trwająca zwykle ok. 3 – 4 tyg., wdrożona we wczesnym stadium choroby zapewnia wyleczenie w >90% przypadków. Należy pamiętać, że im później zostanie rozpoczęte leczenie, tym wyższe zagrożenie dla zdrowia i życia.  Dlatego w wypadku ukąszenia przez kleszcza i jakichkolwiek niepokojących objawów należy niezwłocznie skonsultować się z lekarzem.

Zespół redakcyjny pacjentinfo.pl

Artykuł powstał na podstawie informacji ogólnodostępnych. Nie zastępuje konsultacji lekarskich i nie jest poradnikiem samodzielnego leczenia.

Szkodliwy barwnik E 171?

Jest w szeregu produktów, m.in. lukrze, lodach, serkach topionych, a także gumach do żucia i pastach do zębów. To ditlenek tytanu – E 171, niedawno uznany za bezpieczny. Batalia o jego stosowanie w żywności może zacząć się znowu.

Ditlenek tytanu – TiO2 (wcześniej używano nazwy: dwutlenek), śnieżnobiały proszek, w ostatnich latach zrobił zawrotną karierę w produkcji żywności, ale i w kosmetyce, produkcji tkanin, farb czy papieru. Stało się tak przede wszystkim dlatego, że nadaje materiałom bardzo jasną barwę i ma właściwości absorbowania światła. Związku tego używa się m.in. do produkcji kremów do opalania, kosmetyków rozświetlających, jasnych cieni do powiek.

Równie często można go spotkać także w produktach spożywczych, a nawet w lekach, np. białych tabletkach.

Ditlenek tytanu jest oficjalnie dopuszczonym do użytku dodatkiem do żywności zaliczanym do barwników o symbolu E171 i jest stosowany w Unii Europejskiej od wielu lat.

W ubiegłym roku rozegrała się mała bitwa o jego status w produkcji żywności. Zgodnie z prawem unijnym każdy dodatek do żywności musi być bezpieczny. Oceną tych substancji zajmuje się Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA), który jest zobowiązany do okresowego przeglądu już dopuszczonych i sklasyfikowanych dodatków stosowanych w produkcji żywności. Przez ostatnie siedem lat EFSA zajmowała się ponowną oceną barwników.

W toku tych prac francuska agencja ANSES zaproponowała nową klasyfikacją ditlenku tytanu jako potencjalnie rakotwórczego dla ludzi. Spotkała się to z oporem ze strony producentów kosmetyków i żywności.

Panel ekspertów EFSA nie podjął decyzji zgodnie z propozycją Francuzów z uwagi na to, że „aktualnie dostępne dane toksykologiczne dotyczące dwutlenku tytanu nie wskazują na negatywne skutki jego spożycia dla konsumentów”.

Kwestia rozmiaru

Jednym z aspektów oceny przeprowadzanej przez EFSA była kwestia tego, czy ditlenek tytanu stosowany w żywności ma cechy nanomateriału. W takiej sytuacji trzeba bowiem uwzględnić szczególne aspekty bezpieczeństwa dla ludzi – rozmiar cząsteczek danej substancji oraz ile bardzo małych jej cząsteczek znajduje się w stosowanej mieszaninie, ma bowiem duże znaczenie dla zdrowia.

Raczej nie podlega dyskusji, że nanocząsteczki TiO2 (a zatem bardzo małe jego cząstki – mniejsze niż 1 mikrometr) mogą stanowić zagrożenie dla zdrowia – Międzynarodowa Agencja ds. Badań nad Nowotworami (IARC) zaklasyfikowała tę postać związku do grupy 2B, w której znajdują się substancje możliwie rakotwórcze dla ludzi. Wiadomo też, na podstawie badań na zwierzętach, że może mieć on działanie drażniące i zapalne, zwłaszcza dla układu pokarmowego.

To, czy dana substancja jest zaliczana do nanomateriałów, na terenie Unii Europejskiej regulują szczegółowe normy. Za nanomateriał uznaje się substancję powstałą przypadkowo lub materiał wytworzony zawierający cząstki w stanie swobodnym lub w formie agregatu bądź aglomeratu, w którym co najmniej 50 proc. w liczbowym rozkładzie wielkości ma jeden lub więcej wymiarów w zakresie 1 nm – 100 nm. (nm= nanometr, tysięczna część mikrometra).

Eksperci z ENSA w swojej opinii dotyczącej ditlenku tytanu dodawanego do żywności stwierdzili, że „w praktyce skład związków stosowanych jako dodatki do żywności wskazuje na zawartość głównie dużych granulek z ograniczoną zawartością nanocząstek. Dwutlenek tytanu nie jest zatem uważany za nanomateriał w ramach obecnego Zalecenia Komisji Europejskiej w sprawie definicji nanomateriałów i może zawierać do 3,2 proc. nanocząstek (o wielkości poniżej 100 nanometrów)”.

Najważniejsze ustalenia EFSA dotyczące bezpieczeństwa ditlenku tytanu w żywności to:

• absorpcja E 171 pobieranego doustnie jest bardzo mała;

• biodostępność E 171 jest bardzo niska niezależnie od wielkości cząsteczek tego barwnika;

• ze względu na brak wystarczających danych nie było możliwe ustalenie ADI (acceptable daily intake), czyli wskaźnika akceptowalnego dziennego spożycia;

• na podstawie wyników badań na myszach i szczurach ustalono wartość NOAEL na poziomie 2,250 mg/kg masy ciała/dzień (NOAEL – No Observed Adverse Effects Level – najwyższe stężenie wyznaczone w badaniach na zwierzętach, które nie powoduje uchwytnych, zwykle szkodliwych zmian morfologicznych, funkcjonalnych, wzrostu, rozwoju i czasu życia zwierząt);

• margines bezpieczeństwa pomiędzy NOAEL a oszacowanym narażeniem konsumenta na ten barwnik jest większy niż 100,

a zatem: stosowanie ditlenku tytanu jako substancji dodatkowej nie budzi zastrzeżeń.

Szwajcarzy jednak ostrzegają

Nowe światło na kwestie bezpieczeństwa ditlenku tytanu rzucają jednak badania zespołu szwajcarskich naukowców z uniwersytetu w Zurichu. Na podstawie ich rezultatów przestrzegają osoby cierpiące z powodu stanów zapalnych jelita grubego, na przykład choroby Leśniewskiego – Crohna czy wrzodziejącego zapalenia jelita grubego, przed zjadaniem produktów zawierających nanocząsteczki ditlenku tytanu.

Dlaczego?

Zespół prof. Gerharda Roglera – gastroenterologa i hepatologa z Zurichu – odkrył, że nanocząsteczki TiO2 (poniżej jedenego mikrometra) mogą wzmagać stan zapalny u osób cierpiących na wyżej opisane schorzenia. Badania na liniach komórkowych dowiodły, że przenikają one do komórek nabłonka jelit, gdzie aktywują mechanizmy związane z odpowiedzią immunologiczną organizmu. Chodzi tu o tzw. inflamasom NRLP3. Inflamasomy to wielkocząsteczkowe kompleksy białkowe obecne w cytoplazmie komórkowej, zdolne do rozpoznawania różnorodnych środowiskowych zagrożeń.

W następnym etapie badań, uczeni karmili myszy chore na zapalenia jelita grubego pokarmem zawierającym ditlenek tytanu. Okazało się, że podobnie jak w wcześniej, cząsteczki te aktywowały kompleks NRLP3, w komórkach jelita grubego, co prowadziło nasilonego stanu zapalnego, a w rezultacie – do większych uszkodzeń w śluzówce jelit. Na dodatek wyszło na jaw, że kryształy tworzone przez TiO2 kumulują się w śledzionie zwierząt.

Z badań z udziałem ludzi wiadomo, że osoby cierpiące na wrzodziejące zapalenia jelita grubego mają podwyższony poziom ditlenku tytanu we krwi. Stąd prof. Rogler przestrzega osoby cierpiące na tego typu schorzenia przed produktami zawierającymi nanocząsteczki tej substancji. Niekoniecznie musi to być jedzenie, często zdarza się nam też połykać pastę do zębów w trakcie mycia. Najważniejsze jednak, żeby zdawać sobie sprawę z zagrożenia. Wiele wskazuje bowiem na to, że w określonych sytuacjach, że TiO2 może być niebezpieczne dla naszego zdrowia.

Czy te ustalenia, opublikowane mniej więcej pół roku po decyzji EFSA, wpłyną na status E171?

EFSA ma za zadanie dokonywać oceny bezpieczeństwa wszelkich dodatków do żywności. W ubiegłorocznej opinii dotyczącej ditlenku tytanu podkreśliła, że konieczne jest przeprowadzenie kolejnych badań, między innymi dotyczących wpływu E171 na płodność.

Co ważniejsze jednak, EFSA uznała, że w kolejnej ocenie tego barwnika konieczne jest:

  • uzupełnienie informacji o rozmiarze cząsteczek;
  • ustalenie dopuszczalnego udziału procentowego nanocząsteczek TiO2 w barwniku dodawanym do produktów spożywczych (w uproszczeniu: ile maksymalnie nanocząsteczek może się znaleźć w mieszaninie dodawanej do żywności.

Na razie takich informacji brak, zatem jeśli konsumenci chcą wprowadzić w życie zalecenia szwajcarskich naukowców i unikać nanocząsteczek ditlenku tytanu, mogą jedynie wnikliwie czytać etykiety i ewentualnie rezygnować w ogóle z produktów zawierających E171.

Planowana tura kolejnych ocen dodatków przez EFSA ma zakończyć się w 2020 roku.

Anna Piotrowska, Justyna Wojteczek (www.zdrowie.pap.pl)

Więcej:

http://medpr.imp.lodz.pl/Nanoczastki-ditlenku-tytanu-dzialanie-biologiczne,1820,0,2.html

http://onlinelibrary.wiley.com/doi/10.2903/j.efsa.2016.4545/epdf

źródło: www.zdrowie.pap.pl

grafika źródło: pixabay.com

Sześć zasad, jak nie dać się rakowi

Większość nowotworów wykrytych wcześnie daje się wyleczyć całkowicie. Kluczowa jest zatem wiedza, co może sygnalizować nowotwór oraz regularne badania kontrolne. Poznaj sześć zasad wczesnego wykrywania raka.

Prawidłowo zbilansowana i urozmaicona dieta, obfitująca w witaminy, błonnik, zdrowe białko, a niezawierająca dużo cukru i tłuszczów zwierzęcych, chroni przed niektórymi nowotworami, a opóźnia moment zachorowania na inne. Udowodniono ponad wszelką wątpliwość, że palenie tytoniu powoduje rozwój nowotworów (różnych, nie tylko płuca), zatem niepalenie w dużym stopniu chroni przed chorobą.

Nawet jednak wtedy, kiedy jesteś mistrzem w przestrzeganiu zasad zdrowego stylu życia, nie masz gwarancji, że nie zachorujesz na nowotwór. Ich liczba systematycznie rośnie, a specjaliści szacują, że jeden na czterech mieszkańców Polski zachoruje na jeden lub więcej nowotworów.

Pamiętaj jednak, że rak wcześnie wykryty daje niemal pewność całkowitego wyleczenia. Choroba nowotworowa wysyła wiele sygnałów o swojej obecności. Niestety, często je lekceważymy. Efekt? Olbrzymie opóźnienie w postawieniu prawidłowej diagnozy.

Sześć zasad wczesnego wykrycia raka

1. Bądź świadom swojego ciała. Raz w miesiącu oglądaj je dokładnie, sprawdź, czy nie masz niepokojących znamion skórnych, zgrubień, guzków. Kobiety raz w miesiącu powinny zbadać same swoje piersi, mężczyźni – jądra. Uwagę powinny zwrócić też:

  • częste siniaki po błahym urazie, które długo się wchłaniają,
  • nieprawidłowe krwawienia,
  • krwista plwocina,
  • krwisty mocz,
  • ciemny stolec lub stolec z widoczną krwią,
  • nieprawidłowe krwawienia i upławy z dróg rodnych;
  • nieustępujące stany podgorączkowe
  • zlewne nocne poty.

2. W razie niepokojących zmian czy objawów idź do lekarza. Nie lecz się sam!

3. Wykonuj zalecone badania przesiewowe w kierunku wykrycia nowotworów: kobiety – cytologię i mammografię, kobiety i mężczyźni – kolonoskopię. To badania bezpłatne i łatwo dostępne. Sprawdź na stronach swojego oddziału wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia, gdzie możesz je wykonać najbliżej.

Infografika PAP/Serwis Zdrowie

4. Raz w roku pójdź do swojego lekarza i poproś o dokładne zbadanie. Raz w roku warto też wykonać, nawet na własny koszt, następujące badania diagnostyczne:

  • morfologia krwi
  • badanie ogólne moczu
  • USG jamy brzusznej, tarczycy, obwodowych węzłów chłonnych.

Są nowotwory, które rosną powoli i nie dają prawie żadnych objawów, np. rak nerki. We wczesnym stadium można je wykryć właśnie w badaniu USG.

Jeśli palisz, raz w roku wykonaj zdjęcie RTG klatki piersiowej.

5. Dbaj o bezpieczny seks – onkogenne szczepy wirusa HPV roznoszą się właśnie drogą kontaktów seksualnych. Uwaga! Seks oralny czy analny nie chroni przed ich rozprzestrzenianiem!

Jeśli nie rozpoczęłaś/rozpocząłeś współżycia seksualnego, rozważ szczepienie przeciwko HPV. Uwaga! Nie chroni ono przed wszystkimi onkogennymi szczepami tego wirusa, dlatego nawet po szczepieniu kobiety nadal powinny wykonywać regularnie cytologię.

6. Jeśli podejrzewasz, że możesz być obciążony genetycznie zachorowaniem na raka, czyli np. w Twojej rodzinie bliscy pierwszego stopnia zachorowali na nowotwór, albo zachorowania na nowotwór powtarzają się w każdym pokoleniu i zapadają na nie osoby w stosunkowo młodym wieku, porozmawiaj o tym ze swoim lekarzem albo udaj się do poradni genetycznej.

Justyna Wojteczek (www.zdrowie.pap.pl)

źródło: www.zdrowie.pap.pl za Polska Unia Onkologii

grafika źródło: pixabay.com

Czy za nieszczepienie dzieci można stracić władzę rodzicielską?

Tematy związane z koniecznością wykonywania obowiązkowych i zalecanych szczepień ochronnych u dzieci regularnie pojawiają się w środkach masowego przekazu, głównie w związku z doniesieniami o kolejnych rodzicach odmawiających zaszczepienia swoich dzieci lub wystąpieniami różnego rodzaju ekspertów omawiających ten temat. Często może się wydawać, iż kwestie medyczne zupełnie przesłaniają te związane ze świadomością prawną rodziców, a warto się przyjrzeć w tym przypadku regulacjom prawnym dotyczącym realizacji obowiązku szczepień ochronnych.

Źródła prawa i rodzaje szczepień

W pierwszej kolejności warto wskazać,  z jakich źródeł prawa wynika obowiązek powszechnych szczepień ochronnych. Podstawami prawnymi nałożenia obowiązku poddawania się szczepieniom ochronnym są następujące przepisy:

  • Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej, Ustawa o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi  oraz Rozporządzenie Ministra Zdrowia w sprawie obowiązkowych szczepień ochronnych, które określa wykaz chorób zakaźnych objętych obowiązkiem szczepień ochronnych, a także osoby lub grupy osób zobowiązane do poddawania się obowiązkowym szczepieniom ochronnym przeciw chorobom zakaźnym, wiek i inne okoliczności stanowiące podstawę do nałożenia obowiązku szczepień ochronnych na te osoby.

Wymienione powyżej Rozporządzenie Ministra Zdrowia rozróżnia dwa rodzaje szczepień – obowiązkowe oraz zalecane. Szczepienia obowiązkowe  nie są uzależnione od swobodnej decyzji rodzica dziecka, w przeciwieństwie do szczepień zalecanych, co do których rodzic może swobodnie podjąć decyzję, czy swoje dziecko zaszczepić, czy też nie.

Rozporządzenie to wymienia też szczegółowo listę chorób zakaźnych objętych obowiązkowymi szczepieniami ochronnym. Tymi chorobami są: błonica, gruźlica, krztusiec, odra, ospa, różyczka, tężec, wścieklizna, świnka, inwazyjne zakażenie Haemophilus influenzae typu b, inwazyjne zakażenia Streptococcus pneumoniae, poliomyelitis oraz wirusowe zapalenie wątroby typu B.

Obowiązkowe szczepienia ochronne przeprowadza się zgodnie z Programem Szczepień Ochronnych na dany rok, ogłaszanym przez Głównego Inspektora Sanitarnego w formie komunikatu.

Program Szczepień Ochronnych jest dokumentem technicznym, mającym na celu ułatwienie przeprowadzania całego procesu szczepień od strony organizacyjnej –  zawiera precyzyjne informacje oraz wytyczne dla osób wykonujących szczepienia nt. sposobu realizacji obowiązku szczepień ochronnych.

Niezależnie od wskazanej powyżej sytuacji, każda osoba może poddawać się szczepieniom ochronnym przeciw chorobom zakaźnym, innym niż obowiązkowe.

Sankcje za nieszczepienie

Prawo przewiduje też szereg sankcji za uchylanie się od obowiązku osób małoletnich przez ich rodziców. Są to: zastosowanie środków egzekucji administracyjnej – (grzywna w celu przymuszenia) oraz obciążenie kosztami egzekucji administracyjnej; pociągnięcie do odpowiedzialności karnej, ograniczenie władzy rodzicielskiej.

Zgodnie z Ustawą o postępowaniu egzekucyjnym w administracji obowiązek poddawania się szczepieniom ochronnym jest obowiązkiem wynikającym wprost z przepisu prawa. Organy Państwowej Inspekcji Sanitarnej są uprawnione do żądania wykonania obowiązku poddawania się szczepieniom ochronnym w drodze egzekucji administracyjnej.

Natomiast Kodeks wykroczeń stwierdza, że  ten kto, pomimo zastosowania środków egzekucji administracyjnej, nie poddaje się obowiązkowemu szczepieniu ochronnemu przeciwko gruźlicy lub innej chorobie zakaźnej podlega karze grzywny do 1500 złotych albo karze nagany. Tej samej karze podlega, kto, sprawując pieczę nad osobą małoletnią lub bezradną, pomimo zastosowania środków egzekucji administracyjnej, nie poddaje jej określonemu szczepieniu ochronnemu. Państwowi powiatowi inspektorzy sanitarni w postępowaniu w sprawach o wykroczenia sporządzają wniosek do sądu o ukaranie oraz występują przed sądem w charakterze oskarżyciela publicznego.

Całkiem niedawno media donosiły, że rozpoczęły się pierwsze procesy przed sądami w Inowrocławiu i Pile,  rodziców odmawiających zaszczepienia swoich dzieci. Nie wiadomo jeszcze, jakie rozstrzygnięcia zapadną na salach sądowych w tych sprawach, ale warto zadać sobie pytanie, w jakiej sytuacji może dojść do ograniczenia władzy rodzicielskiej rodzicom odmawiającym szczepień obowiązkowych swoich dzieci?

Taka sytuacja może nastąpić, gdy zostaną spełnione przesłanki wyrażone w Ustawie Kodeks rodzinny i opiekuńczy, to znaczy gdy:

  • dobro dziecka jest zagrożone a rodzice nadużywają władzy rodzicielskiej lub w sposób rażący zaniedbują swe obowiązki względem dziecka
  • sąd opiekuńczy pozbawi rodziców władzy rodzicielskiej, co oznacza, ze może nastąpić ograniczenie władzy rodzicielskiej osób uchylających się od spełnienia obowiązku poddawania dzieci szczepieniom.

Warto mieć więc na uwadze, że władza rodzicielska obejmuje w szczególności obowiązek i prawo rodziców do wykonywania pieczy nad osobą i majątkiem dziecka oraz do wychowania dziecka, z poszanowaniem jego godności i praw. Władza rodzicielska powinna być wykonywana tak, jak tego wymaga dobro dziecka i interes społeczny.

Oczywiście, sama odmowa szczepienia dziecka przez rodziców nie skutkuje automatycznie ograniczeniem władzy rodzicielskiej, lecz rodzice będą musieli udowodnić w postępowaniu dowodowym  przed sądem rodzinnym, że dobro ich dziecka nie zostało na skutek ich decyzją zagrożone, oraz, że nie zaniedbują swoich obowiązków względem dziecka,

Warto tez pamiętać, że zgodnie z Kodeksem rodzinnym i opiekuńczym, sąd ma, oprócz ograniczenia władzy rodzicielskiej, też inne możliwości rozstrzygnięcia względem rodziców. Sąd opiekuńczy może wydać odpowiednie zarządzenia, w szczególności:

  • zobowiązać rodziców oraz małoletniego do określonego postępowania,
  • określić, jakie czynności nie mogą być przez rodziców dokonywane bez zezwolenia sądu, albo poddać rodziców innym ograniczeniom, jakim podlega opiekun;
  • poddać wykonywanie władzy rodzicielskiej stałemu nadzorowi kuratora sądowego;
  • skierować małoletniego do organizacji lub instytucji powołanej do przygotowania zawodowego albo do innej placówki sprawującej częściową pieczę nad dziećmi;
  • zarządzić umieszczenie małoletniego w rodzinie zastępczej.

Podsumowując, niepoddawanie dziecka obowiązkowym szczepieniom ochronnym pozbawia dziecko prawa do profilaktycznego świadczenia zdrowotnego służącego zapobieganiu wystąpienia chorób zakaźnych, i potencjalnie może narazić dziecko na zachorowanie lub utratę zdrowia. Dlatego też rodzice muszą się liczyć z możliwymi konsekwencjami prawnymi, wśród których najbardziej radykalną jest pozbawienie praw rodzicielskich.  Oczywiście trzeba sobie zdawać sprawę, że sankcja ta jest wyjątkowo dotkliwa, dlatego nie należy spodziewać się aby sądy stosowały ją w sposób powszechny.

 

Autorką artykułu jest Anna Łuc-Seweryn, prawnik, członek Okręgowej Izby Radców Prawnych w Krakowie, specjalizująca się w prawie medycznym.

Pomidory chronią przed rakiem skóry

Lato w pełni i słońce. Badania wskazują, że dobrą ochroną przed rakiem skóry jest nie tylko krem z wysokim filtrem, ale i dużo pomidorów w diecie. Zmniejszają one ryzyko zachorowania na raka skóry u myszy, być może – także u człowieka.

Choć porównując wygląd trudno w to uwierzyć, pomidory są bardzo blisko spokrewnione z ziemniakami. Poza walorami smakowymi, zawierają całe mnóstwo substancji prozdrowotnych, czego z całą pewnością nie da się bez naginania rzeczywistości powiedzieć o ich bulwiastych kuzynach.

Dotychczasowe badania z udziałem ludzi dowiodły, że zawarte w pomidorach substancje, zwłaszcza likopen – czerwony barwnik z grupy karotenoidów – z uwagi na silne działanie przeciwutleniające, ma działanie przeciwnowotworowe.

Z pomidorem na słońce

Co więcej, wszystko wskazuje na to, że jeśli zjadamy pomidorów ostatecznie dużo, zawarte w nich karotenoidy odkładają się w ludzkiej skórze i chronią przed szkodliwymi promieniami UV. Naukowcy przypuszczają, że nie jest wykluczone, iż taki zapas sprawi, że nawet w razie poparzenia słonecznego, będzie ono słabsze niż wtedy, gdy takiej ochrony pochodzącej z pomidorów nie mamy.

Tym właśnie tropem poszli badacze z Ohio State University, chcąc sprawdzić, na ile dieta bogata w pomidory chroni przed rakiem skóry rozwijającym się na skutek zbyt silnego promieniowania UV. Ponieważ zaprojektowany przez nich eksperyment byłby zbyt niebezpieczny dla człowieka, przeprowadzili go na myszach. Jego wyniki publikuje „Scientific Reports”.

W ramach eksperymentu część z 180 myszy była przez 35 tygodni karmiona paszą zawierającą 10 procent sproszkowanych pomidorów, a część zwykłym pokarmem. Od 11. do 20. tygodnia wszystkie były naświetlane promieniami UV tak, by wywołać u nich raka skóry.

Okazało się, że w przypadku samców jedzących sproszkowane pomidory, przypadków nowotworu było o połowę mniej. Tej prawidłowości nie odnotowano jednak u samic. Skąd się to wzięło? Wcześniejsze badania dowiodły, że samce myszy są bardzie wrażliwe na promieniowanie UV, błyskawicznie dostają raka, ich guzów jest więcej, są one większe i rozwijają się szybciej.

– Wyniki naszych badań dowiodły, że testując różnej strategie prewencji (nowotworów skóry, przyp. red.) musimy brać pod uwagę płeć. To, co działa w przypadku mężczyzn, nie zawsze w równym stopniu działa na kobiety – mówi współautorka badań prof. Tatiana Oberyszyn, patolog z Ohio State University.

Tym właśnie tropem poszli badacze z Ohio State University, chcąc sprawdzić, na ile dieta bogata w pomidory chroni przed rakiem skóry rozwijającym się na skutek zbyt silnego promieniowania UV. Ponieważ zaprojektowany przez nich eksperyment byłby zbyt niebezpieczny dla człowieka, przeprowadzili go na myszach. Jego wyniki publikuje „Scientific Reports”.

W ramach eksperymentu część z 180 myszy była przez 35 tygodni karmiona paszą zawierającą 10 procent sproszkowanych pomidorów, a część zwykłym pokarmem. Od 11. do 20. tygodnia wszystkie były naświetlane promieniami UV tak, by wywołać u nich raka skóry.

Okazało się, że w przypadku samców jedzących sproszkowane pomidory, przypadków nowotworu było o połowę mniej. Tej prawidłowości nie odnotowano jednak u samic. Skąd się to wzięło? Wcześniejsze badania dowiodły, że samce myszy są bardzie wrażliwe na promieniowanie UV, błyskawicznie dostają raka, ich guzów jest więcej, są one większe i rozwijają się szybciej.

– Wyniki naszych badań dowiodły, że testując różnej strategie prewencji (nowotworów skóry, przyp. red.) musimy brać pod uwagę płeć. To, co działa w przypadku mężczyzn, nie zawsze w równym stopniu działa na kobiety – mówi współautorka badań prof. Tatiana Oberyszyn, patolog z Ohio State University.

Krótka historia pomidora

Trudno w to uwierzyć, ale na początku XIX wieku uważano, że pomidory są… trujące. Amerykańskie książki kucharskie zalecały ich gotowanie przez 3 godziny (!), tak, by straciły zabójcze właściwości. W 1820 roku niejaki pułkownik Robert Gibbon Johnson w amerykańskim mieście Salem dowiódł, że… surowe pomidory nie są trujące. Odbyło się to na schodach miejscowego sądu. „Panie i panowie! – rzekł do stojącego poniżej tłumu.

– Od lat usiłuję was przekonać, że szkodliwa wilcza brzoskwinia, Solanum lycopersicum nie jest trującą rośliną, lecz pysznym i pożywnym owocem, który zasługuje, by znaleźć się na każdym stole. Jednak nie mogąc przekonać was siłą argumentów, pozwolę sobie zrobić to za pomocą przykładu. Jeśli mam rację, przeżyję, jeśli nie – umrę”. Po czym wyjął z koszyka pomidora… i zjadł go. Na ten widok jedna ze zgromadzonych licznie kobiet zemdlała. Johnson – ku zaskoczeniu gawiedzi – przeżył.

Anna Piotrowska (www.zdrowie.pap.pl)

źródło: www.zdrowie.pap.pl

grafika źródło: pixabay.com

Jak skutecznie schudnąć?

Latem chętniej podejmujemy próby zrzucenia kilku zbędnych kilogramów chcąc osiągnąć nienaganną sylwetkę, którą będziemy mogli pochwalić się na wakacjach. Podejmujemy wiele prób, stosujemy różne diety, w wyniku których może i  uda nam się schudnąć, jednak zwykle pożądany efekt nie trwa długo. Zatem jak skutecznie pozbyć się zbędnych kilogramów i uniknąć efektu  JOJO?

Najtrwalsze efekty, a jednocześnie nie narażające organizmu na wystąpienie powikłań, daje powolna, racjonalna redukcja masy ciała. Bezkrytyczne stosowanie diety, której autor zapewnia nas, że osiągniemy spektakularne efekty już po tygodniu czy miesiącu stosowania tzw. „diety cud”, może przyczynić się do groźnych zaburzeń metabolicznych. Według specjalistów z Instytutu Żywności i Żywienia ubytek masy ciała powinien wynosić 0,5 – 1 kg tygodniowo, tj. 2 – 4 kg miesięcznie. Jeśli chcemy cieszyć się ładną sylwetką przez długi czas, musimy zmodyfikować swój styl życia, a nie epizodycznie zmienić upodobania związane z dietą. Aby utrata wagi była długotrwała, należy zastosować się do kilku prostych wskazówek.

  1. Jedz regularnie!

To jedna z podstawowych, ale kluczowych, zasad. Regularne spożywanie 4 – 5 posiłków dziennie, w regularnych odstępach (co 3 – 4 godziny), o stałych porach jest sygnałem dla organizmu, że nie zabraknie mu pożywiania, co oznacza, że na bieżąco może zużywać dostarczoną energię bez konieczności odkładania. Dostarczając organizmowi energię w np. 2 posiłkach dajemy mu sygnał, że nadejdzie „czas głodu”, co oznacza konieczność zgromadzenia zapasów. Pamiętaj, że u ludzi materiałem zapasowym jest TŁUSZCZ! Chcąc skutecznie zgubić kilogramy nie dopuszczaj zatem do powstania uczucia głodu i odkładania fałdek tłuszczu!

  1. Ogranicz tłuszcze i cukry proste

Chcąc stracić nadmierne kilogramy, należy ograniczyć spożycie tłuszczów, zwłaszcza zwierzęcych. Do potraw najlepiej dodawać w niewielkich ilościach olej, niskokaloryczne margaryny czy oliwę z oliwek. Należy także ograniczać spożycie cukrów prostych (cukier, słodycze, napoje słodzone).

  1. Stosuj urozmaiconą dietę

W diecie powinny znajdować się wszystkie niezbędne składniki odżywcze (z każdego poziomu piramidy zdrowego żywienia i aktywności fizycznej). Niewłaściwy dobór produktów może skutkować niedoborem witamin, składników mineralnych (np. wapń, fosfor, potas, żelazo) oraz utratą białek ustrojowych. Dlatego też, nie powinno stosować się diet jednostronnych (opartych na spożywaniu jednego produktu, np. kaszy, kapusty). Organizm do prawidłowego funkcjonowania potrzebuje odpowiednio zbilansowanej, zróżnicowanej diety.

  1. Spożywaj produkty zbożowe z grubego przemiału

Białe pieczywo należy zastąpić ciemnym, w diecie należy uwzględnić także grube kasze oraz brązowy ryż. Produkty te cechują się niższym indeksem glikemicznym, zawierają większą ilość błonnika pokarmowego, a także soli mineralnych i witamin. Są one również źródłem węglowodanów złożonych, które organizm łatwo i powoli metabolizuje, powodując stopniowy wyrzut glukozy do krwi. Dzięki temu dostarczają one energii na dłużej.

  1. Jedz produkty bogate w błonnik

Produkty bogate w błonnik mogą sprzyjać uczuciu sytości przez dłuższy czas, co powstrzymuje nas przed podjadaniem. Bogate w błonnik są m. in. produkty pełnoziarniste, owoce, warzywa, rośliny strączkowe.

  1. Pij wodę

Woda pełni w organizmie człowieka wiele ważnych funkcji, m. in. uczestniczy w trawieniu, usuwa produkty przemiany materii, oczyszcza organizm z toksyn, reguluje temperaturę ciała. Zaleca się spożycie co najmniej 1,5 l wody dziennie, najlepiej niegazowanej. Zdecydowanie należy zrezygnować  ze słodzonych napoi, które są źródłem tzw. „pustych kalorii”.

  1. Codziennie podejmuj aktywność fizyczną

Warunkiem sukcesu jest stosowanie odpowiednio zbilansowanej diety w połączeniu z aktywnością fizyczną! Ruch jest naturalną potrzebą organizmu, dlatego powinniśmy być aktywni każdego dnia, min. 30 minut dziennie.

Podejmując próbę zrzucenia zbędnych kilogramów należy wyznaczyć sobie cel i małymi krokami do niego dążyć. Wielokrotne, niekonsekwentne próby odchudzania w rezultacie prowadzą do przyrostu masy ciała i powstania efektu JOJO.  Wbrew powszechnym opiniom, skuteczna dieta, która pozwala zrzucić zbędne kilogramy to nie „mordercza głodówka”, a wręcz przeciwnie. Odpowiednia dieta ustalona według indywidualnego zapotrzebowania na energię i składniki odżywcze w połączeniu z  codzienną aktywnością fizyczną stanowi klucz do zachowania zdrowia i zgrabnej sylwetki.

Zespół redakcyjny pacjentinfo.pl

Siedem grzechów prowadzących do zawału i udaru

Eksperci ostrzegają, że w najbliższych latach przybędzie ludzi cierpiących na choroby układu krążenia. Poznaj siedem czynników im sprzyjających, a zatem zyskaj wiedzę, jak się przed zawałem i udarem chronić.

Wśród chorób układu krążenia najczęściej wymienia się: chorobę niedokrwienną serca, niewydolność serca, miażdżycę i choroby naczyń mózgowych. Ich skutkami nierzadko są zawał serca i udar mózgu.

Na szczęście większość z nas może uniknąć zachorowania lub też złagodzić przebieg choroby dzięki prozdrowotnym zmianom w stylu życia i badaniom kontrolnym.

Siedem grzechów głównych

Aby jednak móc skutecznie zapobiegać chorobom układu krążenia, najpierw trzeba poznać najważniejsze czynniki ryzyka ich rozwoju. Oto one:

  • NADMIERNA MASA CIAŁA: Aż 68 proc. mężczyzn i 56 proc. kobiet w Polsce ma nadwagę lub otyłość. Prawidłowa masa ciała chroni przed wieloma chorobami, nie tylko układu krążenia. Za dużo ważysz – udaj się do lekarza, dietetyka i psychologa, by dowiedzieć się, jak zdrowo schudnąć.
  • NIEDOSTATECZNA AKTYWNOŚĆ FIZYCZNA: Brak aktywności fizycznej lub zbyt niski jej poziom dotyczy aż 57 proc. mężczyzn i 55 proc. kobiet w Polsce. Ruszaj się – ruch wspomaga krążenie, wzmacnia naczynia krwionośne i pomaga utrzymać prawidłową masę ciała.
  • HIPERCHOLESTEROLEMIA: Aż 70 proc. mężczyzn i 64 proc. kobiet ma hipercholesterolemię (podwyższone stężenie cholesterolu we krwi). Tylko około 6 proc. przypadków jest skutecznie leczonych. Badaj krew, a jeśli jest problem z cholesterolem – lecz się. Nie zapominaj, że w skład leczenia wchodzi prawidłowa dieta i ruch.
  • DYSLIPIDEMIA: Blisko 77 proc. dorosłych Polaków ma jedną z postaci dyslipidemii (współwystępujące podwyższone stężenie trójglicerydów i cholesterolu LDL oraz obniżone stężenie cholesterolu HDL we krwi). Dyslipidemię trzeba leczyć – a częścią terapii jest prawidłowa dieta i aktywność fizyczna.
  • NADCIŚNIENIE TĘTNICZE: Około 46 proc. mężczyzn i 40 proc. kobiet w naszym kraju ma nadciśnienie tętnicze. Z tego skutecznie leczonych jest odpowiednio 19 i 27 proc. pacjentów. Jeśli lekarz przepisał leki na nadciśnienie, nie zmieniaj samowolnie terapii, nawet jeśli ciśnienie spadnie. Nie zapominaj też o zdrowej diecie, ograniczeniu spożycia soli i ruchu.
  • PALENIE PAPIEROSÓW: Wciąż niemal 30 proc. mężczyzn i 21 proc. kobiet w Polsce pali papierosy. Nie palisz – nie zaczynaj! Palisz – udaj się do poradni antynikotynowej!
  • NIEZDROWE NAWYKI ŻYWIENIOWE: Polacy wciąż spożywają za dużo tłuszczów zwierzęcych, tłuszczów trans, soli i cukru, a za mało warzyw, owoców, tłuszczów roślinnych i ryb. Nie czekaj i zmiany w diecie wprowadź już dziś. Nie wiesz, jakie? Poradź się wykwalifikowanego dietetyka.

Świadomość i motywacja naszą bronią

Oczywiście na tym lista czynników ryzyka rozwoju chorób sercowo-naczyniowych się nie kończy. Można do niej dopisać jeszcze m.in.:

  • podwyższony poziom cukru we krwi (hiperglikemia),
  • nieumiejętność radzenia sobie ze stresem,
  • predyspozycje genetyczne (rodzinna hipercholesterolemia)

ale również braki leżące po stronie służby zdrowia i systemu edukacji (jak np. brak efektywnej edukacji prozdrowotnej dzieci i młodzieży w szkołach, niezadowalający poziom wczesnego rozpoznawania chorób serca i czynników ryzyka, brak efektywnych programów badań przesiewowych, mało skuteczne leczenie nadciśnienia i zaburzeń lipidowych, niedostateczny dostęp do specjalistycznej diagnostyki i terapii kardiologicznej, brak środków na wprowadzenie innowacji w diagnostyce).

Optymistyczne w tym wszystkim jest jednak to, że poprzez nasze codzienne wybory w obszarze stylu życia możemy istotnie zmniejszyć zagrożenie ze strony większości wymienionych wyżej czynników ryzyka.

–  Zmiana stylu życia odpowiada za zmniejszenie liczby zgonów w większym stopniu niż poprawa leczenia – przekonywał prof. dr hab. Michał Zakliczyński, ze Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu podczas seminarium dotyczącego projektowanego ogólnopolskiego „Programu profilaktyki w zakresie miażdżycy tętnic i chorób serca”.

Choroby układu krążenia od wielu lat pozostają najczęstszą przyczyną zgonów w Polsce. Z ich powodu umiera każdego roku około 45 proc. Polaków i Polek (40 proc. mężczyzn i 50 proc. kobiet), w tym bardzo wielu przedwcześnie. W 2014 r. zmarło z ich powodu 169 735 osób.

Co więcej, choroby sercowo-naczyniowe są też jedną z najczęstszych przyczyn całkowitej lub częściowej utraty zdolności do pracy.

Niepokojące prognozy

Na podstawie analizy trendów demograficznych i epidemiologicznych eksperci ostrzegają, że bez podjęcia zdecydowanych działań zaradczych rozpowszechnienie chorób układu krążenia w Polsce będzie się zwiększać.

Z przedstawionych w czasie seminarium prezentacji wynika, że w latach 2015-2025 prognozowany jest w Polsce wzrost zachorowalności o 9-16 proc. w zależności od województwa (największy ma być w Wielkopolskiem i Pomorskiem).

Na koniec przypomnijmy, jakie są normy stężeń najważniejszych lipidów we krwi, dla osób zdrowych, niepalących:

  • cholesterol całkowity (TC): poniżej 190 mg/dl
  • trójglicerydy (TG): poniżej 150 mg/dl
  • frakcja LDL („zły”): poniżej 115 mg/dl
  • frakcja HDL („dobry”): dla mężczyzn – ponad 40 mg/dl, dla kobiet – ponad 45 mg/dl

Wiktor Szczepaniak (www.zdrowie.pap.pl)

źródło: www.zdrowie.pap.pl

grafika źródło: pixabay.com

 

Prawo pacjenta do dokumentacji medycznej

Zgodnie z Ustawą o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta każdy pacjent ma prawo do dostępu do dokumentacji medycznej dotyczącej jego stanu zdrowia oraz udzielonych mu świadczeń zdrowotnych. Informacje te podlegają takiej samej ochronie prawnej, jak wszelkie inne dane wrażliwe zgodnie z Ustawą o ochronie danych osobowych.

Co oznaczają te zapisy w praktyce? Przede wszystkim należy wskazać, co w ogóle może być nazwane dokumentacją medyczną.

Dokumentacja medyczna jest zbiorem danych identyfikujących pacjenta (musi zawierać przynajmniej imię i nazwisko pacjenta, datę urodzenia, płeć, adres, PESEL), opisujących stan zdrowia pacjenta i zakres udzielonych mu świadczeń, zawierających oznaczenie podmiotu udzielającego świadczeń zdrowotnych oraz datę sporządzenia. Dokumentacja taka może być tworzona zarówno przez lekarza, pielęgniarki, położne, diagnostów laboratoryjnych itp. Obecnie dokumentację medyczną można prowadzić w formie pisemnej lub elektronicznej, natomiast od 1 stycznia 2018 r. dokumentację będzie można prowadzić wyłącznie w formie elektronicznej. Dokumentacją może być więc typowa kartoteka medyczna, wynik badań laboratoryjnych, zdjęcie diagnostyczne np.. tomografii.

Każdy pacjent ma prawo dostępu do dotyczącej jego osoby dokumentacji medycznej, jednakże ze względu na konieczność ochrony danych osobowych w niej zawartych istnieją ograniczenia w dostępie do dokumentacji dla innych osób.

W przypadku, gdy wglądu do dokumentacji żąda sam pacjent, nie istnieją w tym zakresie żadne ograniczenia. Pacjent powinien zgłosić swoje żądanie w podmiocie udzielającym mu świadczeń zdrowotnych, czyli np. kierownikowi jednostki, osobie reprezentującej jednostkę lub upoważnionej do udostępniania dokumentacji medycznej.

Inne osoby mają prawo wglądu do dokumentacji medycznej wyłącznie z upoważnienia pacjenta, który ma prawo do dokumentacji. Upoważnienie może również dotyczyć sytuacji wglądu do dokumentacji medycznej po śmierci upoważniającego. Upoważnienie takie powinno mieć formę pisemną i w miarę możliwości powinno zostać odnotowane w dokumentacji medycznej pacjenta.  Trzeba też pamiętać, ze pacjent może upoważnić zupełnie dowolne osoby do dostępu do jego dokumentacji medycznej i nie muszą one należeć do kręgu jego najbliższej rodziny. Po drugie, jeżeli pacjent nikogo nie upoważni, to nawet najbliższa rodzina nie ma prawa domagania się udostępnienia jej dokumentacji medycznej tego pacjenta.

Pacjent lub osoba przez niego upoważniona, żądając dostępu do swojej dokumentacji, może:

– żądać wglądu do dokumentacji medycznej w siedzibie podmiotu leczniczego

– żądać sporządzenia wyciągów, odpisów lub kopii

Za udostępnienie dokumentacja medycznej pacjentowi lub osobom przez niego upoważnionym w formie wyciągu, odpisu lub kopii podmiot leczniczy może lecz nie musi pobrać opłatę. W sytuacji gdy placówka zdecyduje się taką opłatę pobierać, nie może ona ustalać stawki dowolnej.  Górna granica opłat jest określona w ustawie o prawach pacjenta i jest uzależniona od przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w poprzednim kwartale ogłaszanego przez GUS. I tak przykładowo maksymalne opłaty za udostępnienie dokumentacji medycznej  w okresie 01.06.2017 r. – 31.08.2017 r. wynoszą:

– 1 strona wyciągu lub odpisu: 8,71 zł

– 1 strona kopii lub wydruku: 0,30 zł

– dokumentacja medyczna na elektronicznym nośniku danych: 1,74 zł.

Autorką artykułu jest Anna Łuc-Seweryn, prawnik, członek Okręgowej Izby Radców Prawnych w Krakowie, specjalizująca się w prawie medycznym.

 

Wysyłasz dziecko na wakacje – zadbaj o jego zdrowie!

Wakacje to czas zabawy i odpoczynku, a dla dzieci to także okazja do rozwijania sprawności i kreatywności. Wakacyjne plany …

Dlaczego zasypiamy za kierownicą?

Monotonne wibracje samochodu zaczynają usypiać kierowcę już po 15 minutach jazdy. Jak temu zapobiec? Można porozmawiać …

Noszenie krawata ogranicza dopływ krwi do mózgu?

To FAKT! Ciasno zawiązany krawat, może być niebezpieczny dla zdrowia, bo znacząco ogranicza dopływ krwi do mózgu – …