Kategoria: CHOROBY

Nadciśnienie zabija po cichu

Kilka milionów osób w Polsce nie wie, że ma nadciśnienie tętnicze. To cichy zabójca – objawów tej choroby można po prostu nie odczuwać. Jedyny sposób jej wykrycia to regularne pomiary ciśnienia. W maju można zrobić badanie za darmo w wielu placówkach ochrony zdrowia i aptekach.

Warto robić takie pomiary, bo nieleczone nadciśnienie prowadzi m.in. do udarów mózgu i zawałów serca. Dzięki wykryciu nadciśnienia można też odkryć inne choroby, jeśli jest ono wtórne, np. do takich, podstawowych problemów zdrowotnych, jak choroby nerek czy zaburzenia hormonalne. Pomiar ciśnienia tętniczego jest prostym, łatwo dostępnym i bezbolesnym badaniem.

– W Polsce żyje co najmniej 9,5 mln osób chorych na nadciśnienie, ale ponad 40 proc. z nich o tym nie wie. Tymczasem ludzie żyjący przez wiele lat z ukrytym, a więc i nieleczonym nadciśnieniem, narażeni są niestety na wiele groźnych konsekwencji i szkód zdrowotnych. Najgroźniejszym powikłaniem nadciśnienia jest udar mózgu – ostrzega dr Mirosław Mastej, członek Międzynarodowego Towarzystwa Nadciśnienia Tętniczego (ISH).

Według innych, skrajnie pesymistycznych szacunków, nawet 11 mln osób w Polsce cierpi na nadciśnienie.

Objawy nadciśnienia, które występują tylko u części chorych (wielu nie ma żadnych) obejmują m.in.:

  • bóle i zawroty głowy,
  • uderzenia gorąca,
  • zaczerwienienie twarzy,
  • bezsenność.

– Można powiedzieć, że nadciśnienie to cichy zabójca, bo nie boli i przez dłuższy czas nie daje żadnych charakterystycznych objawów, ale prowadzi do uszkodzenia wielu ważnych organów w ludzkim ciele. Na szczęście chorobę tę można wyłapać za pomocą zwykłego pomiaru ciśnienia – mówi dr Mirosław Mastej.

 

Granica między dobrym i złym ciśnieniem

O nadciśnieniu tętniczym mówimy wtedy, kiedy średnie wartości ciśnienia tętniczego, uzyskane w co najmniej dwóch odrębnych pomiarach są równe lub przekraczają wartość 140/90 mmHg (140 mmHg dla ciśnienia skurczowego, 90 mmHg dla ciśnienia rozkurczowego).        

                                                                                                                    

Niestety, wielu Polaków, zwłaszcza mężczyzn, nie poddaje się regularnym badaniom kontrolnym lub wręcz unika wizyt u lekarzy – z różnych powodów, m.in.: z braku czasu, z braku dostępu do specjalisty, z niewiedzy czy też ze strachu. To właśnie z myślą o takich, nie dbających należycie o swoje zdrowie czy też po prostu mocno zabieganych osobach, organizowane są akcje oferujące przeprowadzenie bezpłatnych badań przesiewowych i kampanie uświadamiające – takie jak „Maj miesiącem mierzenia ciśnienia tętniczego” czy „#bojatakmowie”.

Maj miesiącem mierzenia ciśnienia tętniczego

W ramach tej ogólnoświatowej kampanii, organizowanej przez Międzynarodowe Towarzystwo Nadciśnienia Tętniczego wraz z partnerami, miliony osób w ponad 100 krajach świata, w tym także w Polsce, będą mogły skorzystać z bezpłatnych pomiarów ciśnienia tętniczego. Będą one realizowane przez wolontariuszy w tysiącach specjalnych punktów pomiaru ciśnienia, umiejscowionych np. w aptekach, placówkach medycznych czy sklepach. Listę takich punktów w Polsce można znaleźć na stronie internetowej kampanii www.mmm18.pl.

Organizatorzy kampanii stawiają sobie za cel przede wszystkim przebadanie jak największej liczby osób, u których ciśnienie tętnicze nie było mierzone w przeciągu ostatniego roku, bowiem zgodnie z zaleceniami ekspertów, profilaktyczne pomiary ciśnienia należy wykonywać minimum raz w roku. Ale z bezpłatnego badania mogą skorzystać wszystkie zainteresowane osoby.

Kto jest w grupie wysokiego ryzyka

Eksperci podpowiadają, że wśród osób najbardziej zagrożonych wystąpieniem nadciśnienia znajdują się:

  • Mężczyźni w wieku powyżej 55 lat
  • Kobiety powyżej 65 lat
  • Osoby palące papierosy
  • Osoby z nieprawidłowym stężeniem cholesterolu we krwi
  • Osoby z podwyższonym stężeniem glukozy we krwi (cukrzyca)
  • Osoby z przewlekłymi chorobami nerek
  • Osoby otyłe
  • Osoby, w rodzinie których występowały choroby sercowo-naczyniowe.

Nadciśnienie: co robić?

Najważniejsze to:

  • ściśle stosować się do zaleceń lekarskich, a zatem nie odstawiać leków na własną rękę,
  • wprowadzić zmiany w swoim stylu życia, zaczynając od ograniczenia soli i tłuszczu w diecie.

Zdrowy styl życia wtedy, kiedy nie chorujemy na nadciśnienie, ogranicza ryzyko zachorowania, a jeśli do niego dojdzie – złagodzi jego przebieg.

– Mamy realny wpływ na przyczyny wystąpienia podwyższonego ciśnienia tętniczego. Nadwaga, otyłość, zaburzenia lipidowe, nadmierne spożycie soli kuchennej i alkoholu czy brak regularnej aktywności fizycznej, to czynniki, które sprzyjają rozwojowi nadciśnienia – podkreśla prof. Maciej Banach z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.

Eksperci podkreślają jednak, że wysiłek fizyczny w przypadku osób z nadciśnieniem powinien być dobrany indywidualnie, we współpracy z lekarzem lub rehabilitantem, tak by nie przyniósł więcej szkody niż pożytku.

Kiedy trzeba do szpitala z nadciśnieniem?

Jeśli wartość pomiaru to ok. 220/120-140 mmHg, należy przyjąć leki i udać się jak najszybciej do szpitala. Warto też wtedy skontaktować się z dyspozytorem pogotowia ratunkowego w celu uzyskania wskazówek, co robić.

Nowe wytyczne z USA: redefinicja nadciśnienia

Na koniec warto wspomnieć, że w USA niedawno zmieniły się wytyczne ekspertów (m.in. z American Heart Association i American College of Cardiology) dotyczące diagnozowania i leczenia nadciśnienia tętniczego. Najważniejszą nowością jest zmiana wartości progowej rozpoznania nadciśnienia ze 140/90 mmHG do 130/80.

Zmiana ta, z różnych przyczyn, wzbudziła jednak silne kontrowersje w świecie naukowym, przez co w Europie i w Polsce definicja nadciśnienia (wartość graniczna) na razie się nie zmieniła.

Jak mierzyć ciśnienie?

Przypominamy naszą infografikę o tym, jak prawidłowo mierzyć ciśnienie.

Wiktor Szczepaniak (zdrowie.pap.pl)

Źródło grafiki: www.pixabay.com

Naucz się rozpoznawać czerniaka

Ten groźny nowotwór skóry, odpowiednio wcześnie wykryty, jest wyleczalny w ponad 90 proc. przypadków. Poznaj pięć typowych cech czerniaka, dzięki którym odróżnisz go od zwykłych znamion.

Choć czerniak stanowi jedynie 6 proc. wszystkich odnotowywanych co roku w Polsce nowych zachorowań na złośliwe nowotwory skóry, to jednak należy on do najbardziej agresywnych i zabójczych −odpowiada za około 80 proc. zgonów spowodowanych nowotworami skóry.

W związku z tym faktem, jak też obserwowanym od wielu lat dynamicznym wzrostem liczby zachorowań na czerniaki, polscy onkolodzy biją na alarm, podkreślając, że znacznej części spowodowanych tym przedwczesnych śmierci dałoby się uniknąć.

Jak uchronić się przed czerniakiem?

Eksperci zalecają w związku z tym stosowanie kilku prostych zasad profilaktyki:

  • Unikaj przebywania na bardzo intensywnym słońcu, szczególnie w godzinach 11.00-16.00
  • Kiedy już eksponujesz się na działanie słońca, chroń skórę przed oparzeniami, spowodowanymi promieniowaniem ultrafioletowym: stosując kremy z filtrami UVA oraz UVB, nosząc okulary przeciwsłoneczne, nakrycie głowy i ubrania zakrywające inne części ciała
  • Nie opalaj się w solarium!
  • Regularnie, najlepiej raz w miesiącu oglądaj swoją skórę, sprawdzając czy nie pojawiły się na niej nowe znamiona lub też czy dotychczasowe się nie zmieniły − jeśli zauważysz coś podejrzanego niezwłocznie udaj się na konsultację do specjalisty: dermatologa lub do chirurga-onkologa.

Szybkość naszej reakcji ma ogromne znaczenie, bo czerniak rozpoznany na wczesnym etapie rozwoju jest dość łatwy do wyleczenia − za sprawą prostego zabiegu chirurgicznego (wycięcie zmiany wraz okoliczną tkanką). Szanse na wyleczenie wcześnie rozpoznanego czerniaka szacuje się dziś nawet na 97 proc. Dlatego warto dowiedzieć się jak każdy z nas może rozpoznać ten nowotwór.

Czujność onkologiczna ratuje życie

Czerniak, który początkowo pojawia się na powierzchni skóry, z czasem wrasta w jej głąb na ponad 1 milimetr i wychodzi poza obręb skóry właściwej, do naczyń krwionośnych. Następnie za ich pośrednictwem, w bardzo krótkim czasie (nawet do 3 miesięcy) dociera do całego organizmu. Agresywny wzrost czerniaka, możliwość tworzenia wczesnych i licznych przerzutów, bardzo utrudniają jego leczenie w zaawansowanych stadiach rozwoju.

Po czym go rozpoznasz: czerniakowe abecadło

Eksperci z Polskiego Towarzystwa Chirurgii Onkologicznej oraz innych instytucji związanych z projektem „Akademia Czerniaka” (mającym na celu m.in. upowszechnianie wiedzy o tym nowotworze) podpowiadają, że czerniaki mają kilka charakterystycznych cech, które mogą pomóc każdemu w ich rozpoznaniu.

Na co zatem należy zwrócić szczególną uwagę i co odróżnia czerniaki od zwykłych znamion, narośli czy pieprzyków?

  • A: czerniaki są asymetryczne
  • B: ich brzegi są poszarpane, nierówne
  • C: mają najczęściej czerwono-czarne, niejednolite barwy, im więcej barw tym większe ryzyko raka
  • D: są duże, zwykle powyżej 6 milimetrów
  • E: ewoluują, to znaczy, że w znamieniu można zaobserwować postępujące zmiany.

Czerniak jest dziewiątym pod względem częstości występowania nowotworem w Europie. Szacuje się, że jeden na 100 mieszkańców Europy zachoruje na czerniaka w jakimś momencie swojego życia. W Polsce liczba zachorowań na czerniaka podwaja się co 10 lat.

Sprawdź czy jesteś w grupie ryzyka

Na koniec warto dodać, kto jest szczególnie narażony na zachorowanie i w związku z tym powinien też szczególnie poważnie potraktować wspomniane wyżej zasady profilaktyki „anty-czerniakowej”.

W grupie podwyższonego ryzyka znajdują się m.in.:

  • Osoby z jasną karnacją, włosami rudymi albo blond
  • Osoby z licznymi piegami, znamionami barwnikowymi na skórze
  • Osoby, które doznawały w przeszłości oparzeń słonecznych, szczególnie przed 15. rokiem życia
  • Osoby, które słabo tolerują słońce i opalają się z dużym trudem lub wcale
  • Osoby korzystające z solarium
  • Osoby z rodzin, w których występowały przypadki czerniaka.

Więcej informacji na ten temat można znaleźć na stronie internetowej Akademii Czerniaka.

Wiktor Szczepaniak (zdrowie.pap.pl)

 

Kleszczowe zapalenie mózgu – szkodliwe następstwo ukąszenia.

Słońce i ciepłe dni, zachęcają nas do spędzania wolnego czasu w aktywny sposób na łonie natury. Podczas odpoczynku musimy jednak pamiętać o kleszczach! Pajęczaki te mimo niewielkich rozmiarów, są zagrożeniem dla zdrowia ludzi. Konsekwencją ukłucia przez kleszcze może być kleszczowe zapalenie mózgu (KZM). Czym jest KZM i jak skutecznie chronić się przed chorobą?

Kleszcze należą do gromady pajęczaków, są niewielkich rozmiarów o owalnym kształcie. Osobniki głodne mają spłaszczoną część grzbietobrzuszną, natomiast najedzone stają się bardziej wypukłe. Wbrew powszechnym opiniom nie występują wyłącznie w lasach. Można je napotkać także w centrum miasta, lubią parki, wysokie trawy i krzewy. Najczęściej jednak występują na obrzeżach lasów, łąkach, pastwiskach, pod drzewami czy na poboczach ścieżek. Sezon na kleszcze rozpoczyna się wiosną, kiedy temperatura osiąga ok. 7 – 10 ͦ C i trwa do późnej jesieni. Dorosłe osobniki żerują nawet do końca listopada. Największą aktywność wykazują rano i w godzinach po południowych. Kleszcze atakują niepostrzeżenie, szukają odpowiedniego miejsca na ciele żywiciela, aby móc łatwo zaczerpnąć pokarm. Kleszcze wbijając się w ciało żywiciela nie powodują bólu (tak jak ma to miejsce np. przy ukąszeniu komara) ponieważ równocześnie wprowadzają swoją wydzielinę, która zawiera substancje znieczulające i zapobiegające krzepnięciu krwi.

 

Czym jest kleszczowe zapalnie mózgu?

Kleszcze są ogromnym zagrożeniem dla człowieka ponieważ przenoszą wiele bakterii i wirusów. Żyjące w Polsce kleszcze przenoszą choroby m. in.: kleszczowe zapalanie mózgu (KZM). To obok boreliozy najczęstsza choroba odkleszczowa. W Polsce w 2015 r. odnotowano 149 przypadków zachorowania na KZM (najwięcej przypadków w woj. podlaskim i warmińsko-mazurskim). Jest to wirusowa choroba ośrodkowego układu nerwowego, nazywana także wczesnoletnim zapaleniem mózgu bądź centralnoeuropejskim zapaleniem mózgu. Wywoływana jest przez wirusy z rodzaju Ixodes. Wirus dostaje się do organizmu na skutek ukłucia przez kleszcza. Do zakażenia może dojść także po spożyciu mleka zakażonych krów, kóz i owiec. Wirus początkowo namnaża się w okolicznych węzłach chłonnych, a następnie poprzez układ chłonny dostaje się do krwi. U większości osób zakażonych dzięki mechanizmom obronnym dochodzi do eliminacji wirusa, jednak w niektórych przypadkach dostaje się do naczyń krwionośnych mózgu, a także neuronów i komórek glejowych. Okres wylęgania objawów KZM trwa zwykle od 7 do 14 dni po ukłuciu przez kleszcze, natomiast po wypiciu zakażonego mleka od 3 do 4 dni.

Przebieg choroby

Choroba przebiega dwufazowo:

  1. Faza zwiastunowa

W fazie tej mogą wystąpić objawy ogólne, grypopodobne tj. gorączka, uczucie zmęczenia, bóle głowy i mięśni, nudności, biegunka. Pierwsza faza pojawia się nagle i utrzymuje się do 7 dni. Po tym okresie dochodzi do samoistnego wyleczenia (u ok. 13 – 26% zakażonych), ale może także rozwijać się dalej.

  1. Faza neuroinfekcji

Występują przypadki osób zakażonych, u których po kilku dniach dobrego samopoczucia (średnio 8 dni) rozwija się druga faza choroby, która może przybrać postać:

  • zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych
  • zapalenia mózgu
  • zapalenia mózgu i móżdżku
  • zapalenia mózgu i rdzenia kręgowego

Drugie stadium choroby ma zdecydowanie cięższy przebieg, w okresie tym chory ma bardzo wysoką gorączkę, powyżej 40 ͦ C. Faza ta charakteryzuje się występowaniem objawów ze strony Ośrodkowego Układu Nerwowego (OUN), takich jak: narastające bóle głowy, sztywność karku, zaburzenia świadomości, porażenia nerwów czaszkowych, zaburzenia koordynacji, porażenia kończyn górnych i dolnych, śpiączka, a w niektórych przypadkach nawet zgon!

Z postaci choroby wymienionych powyżej, najczęstszą i zarazem o najlżejszym przebiegu jest postać oponowa. Występuje u ok 49% zakażonych.

Rozpoznanie

  • badanie płynu mózgowo-rdzeniowego: postępowanie analogiczne jak w przypadku innych wirusowych zakażeń OUN
  • badania serologiczne: oznaczenie przeciwciał klasy IgM – podstawowa metoda potwierdzenia zakażenia
  • inne badania: zmiany w EEG i MR – badania pomocnicze, przydatne w różnicowaniu z innymi chorobami OUN

 

Jak leczyć KZM?

W przypadku kleszczowego zapalenia mózgu konieczna jest hospitalizacja, a leczenie jest procesem długotrwałym. Stosowana terapia ma charakter objawowy (prowadzi do niwelowania objawów choroby), niestety brak jest terapii przyczynowej.

 

Profilaktyka

W ramach profilaktyki dostępna jest szczepionka, która skutecznie chroni przed KZM. Najlepiej zaszczepić się zimą bądź wczesną wiosną, kiedy kleszcze wykazują małą aktywność.

Należy także pamiętać o kilku prostych zasadach:

  • należy unikać spożywania mleka niepasteryzowanego,
  • należy pamiętać o odpowiednim ubiorze szczelnie osłaniającym skórę, chroniącym przed kleszczami, a także o stosowaniu dostępnych na rynku „odstraszaczy” insektów, w tym kleszczy,
  • należy dokładnie oglądać swoje ciało po powrocie z miejsc, w których mogą bytować kleszcze, a w razie wkłucia kleszcza w ciało, jak najszybciej go usunąć.

 

Redakcja pacjentinfo.pl

Artykuł powstał na podstawie informacji ogólnodostępnych. Nie zastępuje konsultacji lekarskich i nie jest poradnikiem samodzielnego leczenia.

Rak płuc – najczęstszy nowotwór, na który zapadają Polacy

Każdego roku w Polsce odnotowuje się ok. 22 000 nowych zachorowań na raka płuca. To jeden
z najgorzej rokujących nowotworów złośliwych, co wynika przede wszystkim z diagnozowania chorych będących już w stadium zaawansowanym agresywnego przebiegu choroby, częstego występowania przerzutów, a także wysokiej oporności nowotworu na leczenie. W jaki sposób można się przed nim obronić?

Rak płuca jest główną przyczyną zgonów z powodu chorób nowotworowych na całym świecie, przez co nazywany jest chorobą cywilizacyjną. Atakuje głownie osoby po 50. roku życia. Chociaż
w ostatnich latach zachorowalność wśród mężczyzn nieco się zmniejszyła, to jednak niekorzystnym zjawiskiem jest znaczne zwiększenie zachorowań u kobiet – w Polsce w 2005 roku było to około 4800 zachorowań, a w 2015 roku już ponad 7600. Mimo tego, że w ciągu ostatnich kilku lat wskaźniki przeżywalności uległy poprawie, to nadal przedstawiają się negatywnie – tylko ok. 12% mężczyzn
i ok. 17% kobiet przeżywa pięć lat od diagnozy.

„Palenie zabija” – to nie tylko pusty slogan

Rak płuca najczęściej występuje u palaczy – im okres palenia jest dłuższy, tym większe ryzyko zachorowania, natomiast u osób narażonych na przebywanie w dymie tytoniowym w domu lub
w pracy ryzyko zachorowania może wzrosnąć nawet o 25%. Przyczyną zachorowania może być również narażenie na kontakt z kancerogennymi substancjami takimi jak np. azbest, radon, chrom lub nikiel, a także zanieczyszczone powietrze. Ważną rolę odgrywają także predyspozycje genetyczne –
u osób, u których w rodzinie występowały przypadki raka płuc, ryzyko zachorowania jest znacznie większe.

Nie tylko kaszel

Niskie wskaźniki przeżywalności w przypadku raka płuc są związane z tym, że rozwija się on najczęściej w sposób bezobjawowy. Tylko 13% wszystkich przypadków zachorowań udaje się wykryć w momencie, kiedy możliwe jest jeszcze leczenie chirurgiczne. Dlatego warto zwracać uwagę na niektóre symptomy, zwłaszcza jeśli jesteśmy w grupie podwyższonego ryzyka. Jakie objawy powinny skłonić nas do wizyty u lekarza, tłumaczy lek. Małgorzata Stelmaszuk, onkolog, Magodent, Grupa LUX MED –  Typowych objawów związanych bezpośrednio z rakiem płuc nie ma. Istnieją natomiast sygnały, które powinny szczególnie zaniepokoić osoby palące, np. kaszel, który narasta albo nie ustępuje powyżej 3-4 tygodni pomimo leczenia, zakażenia układu oddechowego, odkrztuszanie krwistej plwociny lub krwi, świszczący oddech, duszność, chrypka czy obrzęk twarzy lub szyi, ból
w klatce piersiowej, osłabienie, brak apetytu  i utrata masy ciała.

 

Jak obniżyć ryzyko choroby?

Przede wszystkim nie palić i unikać przebywania w towarzystwie osób palących. Ryzyko zachorowania na raka płuc zmniejsza się o połowę już po 5 latach od momentu rzucenia palenia, a po 10-15 latach jest ono takie jak u osób, które nigdy nie paliły. W Polsce (i w większości państw świata, nawet tych najbogatszych) nie prowadzi się powszechnych badań przesiewowych w kierunku raku płuca, można je natomiast wykonać samodzielnie – Podstawowym badaniem diagnostycznym zalecanym przy podejrzeniu raka płuca jest badanie RTG klatki piersiowej w projekcjach przednio-tylnej i bocznej, które pozwala zobrazować nieprawidłowości typu cienia okrągłego, zmiany zarysu wnęki, zaburzeń powietrzności o charakterze rozedmy lub niedodmy, czy zmiany naciekowej. Jednakże prawidłowy wynik konwencjonalnego badania rentgenowskiego klatki piersiowej nie wyklucza nowotworu, który może być umiejscowiony w okolicach o ograniczonej dostępności (np. szczyt płuca lub śródpiersie). W takiej sytuacji zalecane jest również wykonanie badania tomografii komputerowej z kontrastem dożylnym. Należy jednak pamiętać, że nie ma jednoznacznych zaleceń co do rytmu wykonywania takich badań obrazowych. Trzeba zachować czujność i wykonywać badania obrazowe (rentgen klatki piersiowej czy tomografia komputerowa) w przypadku wystąpienia niepokojących symptomów, co szczególnie tyczy się osób aktywnie palących – tłumaczy lek. Małgorzata Stelmaszuk, onkolog, Magodent, Grupa LUX MED.

 

W przypadku raka płuc najważniejsza jest profilaktyka i zdawanie sobie sprawy ze skutków palenia tytoniu. Optymizmem napawa fakt, że zmniejsza się liczba palaczy – według danych Głównego Inspektoratu Sanitarnego w 2011 roku regularne palenie deklarowało 31% Polaków, w 2015 roku było to już tylko 24%. Pozostaje wierzyć, że już w niedługim czasie przełoży się to także na spadek liczby zachorowań na ten rodzaj nowotworu.

Źródło: materiał prasowy Grupy Luxmed

Źródło grafiki: www.pixabay.com

Lux_Med_infografika_rak_pluca

Celiakia – Gdy trucizną jest okruch chleba

W Wielkiej Brytanii dorosły z celiakią na tę diagnozę czeka ok. 13 lat. W Polsce – nie wiadomo, ale wielu doświadcza podobnego problemu: latami tuła się od lekarza do lekarza, nie mogąc znaleźć przyczyny swoich dolegliwości.

Skarżą się na ciągłe zmęczenie, każdą trasę planują z uwzględnieniem toalet po drodze (biegunka), męczą ich bóle brzucha i głowy, omdlewają, odczuwają drgania mięśni. Takie objawy mogą wskazywać na celiakię. Nie jest to choroba częsta – choruje jedna osoba na 100, ale wiele z nich nie ma tej świadomości. Kiedyś uważano, że celiakię rozpoznaje się tylko w dzieciństwie (wówczas częstym objawem jest niskorosłość), teraz nierzadko diagnoza celiakii jest stawiana u sześćdziesięciolatków.

Co to jest celiakia?

Polska nazwa to choroba trzewna. Zaliczana jest do grupy chorób z autoimmunizacji, czyli polega na tym, że układ odpornościowy atakuje własne komórki. Ma genetyczne podłoże i charakteryzuje się trwałą nietolerancją glutenu, czyli białka występującego w niektórych zbożach. Białko to u celiaków doprowadza do zaniku kosmków jelitowych – małych wypustek w jelicie cienkim, przez które wchłaniane są składniki odżywcze. W efekcie pacjent, nawet jeśli utrzymuje prawidłowy sposób żywienia, jest niedożywiony i słabnie.

Czy celiakię można wyleczyć?

Nie. Ale można z nią dobrze żyć, pod warunkiem, że stosuje się przez całe życie restrykcyjną dietę bezglutenową – jedyny w tej chorobie lek. Dieta musi być bardzo restrykcyjna, bo okruch zwykłego chleba powoduje stan zapalny w jelitach i przykre dolegliwości.

Nie wolno zatem na przykład kroić bezglutenowego chleba tym samym nożem i na tej samej desce, których używamy do krojenia „zwykłego” chleba, czy smażyć glutenowe kotlety razem z bezglutenowymi.

Jakie są objawy celiakii?

Jest ich bardzo wiele, albo prawie wcale.

– Choroba ma bardzo szerokie spektrum objawów. Przy czym jest grupa osób, która nie ma żadnych, a dowiadują się wtedy, kiedy celiakia daje już poważne powikłania – mówi dr hab. Piotr Dziechciarz z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Te powikłania to na przykład nowotwory jelita cienkiego czy chłoniak, albo przedwczesna osteoporoza.

– Na osteoporozę chorują najczęściej osoby około 70. roku życia, podczas gdy u celiaków do osteoporozy dochodzi wcześniej – mówi ekspertka.

Diagnostykę w celu wykluczenia lub potwierdzenia celiakii należy rozważyć z lekarzem w sytuacji:

  • Anemii, zwłaszcza z niedoboru żelaza, która nie daje się wyleczyć za pomocą przyjmowania doustnie tabletek z żelazem (ponieważ dochodzi do zaniku kosmków jelitowych, żelazo się nie wchłania);
  • Anemii megaloblastycznej, nie poddającej się leczeniu za pomocą tabletek (powstaje wskutek niedoboru witaminy B12, która również jest wchłaniana w jelicie cienkim – w razie zaniku kosmków przestaje się wchłaniać)
  • Problemów ze szkliwem – wskutek zaburzeń wchłaniania zęby także padają ofiarą niedostatecznego dostarczania składników odżywczych
  • Zaburzeń psychicznych, zwłaszcza zespołów depresyjnych (celiakia jest chorobą zapalną, a stany zapalne są jednym z czynników ryzyka rozwoju depresji; nadto mózg potrzebuje odpowiedniej porcji składników odżywczych, w tym – tłuszczu, które w celiakii się nie wchłaniają należycie);
  • Częstych biegunek, zwłaszcza tłuszczowych (stolec jest płynny, szklisty, zwykle o jasnej barwie i o bardzo nieprzyjemnym zapachu; trudno go spłukać z muszli klozetowej);
  • Łamliwości kości
  • Ataksji – zaburzenia koordynacji rąk, rzadziej nóg, drżenia mięśni.

Jak się stawia diagnozę celiakii?

U dorosłych ostatecznym potwierdzeniem jest badanie histopatologiczne wycinków pobranych z jelita cienkiego podczas gastroskopii. Zwykle wcześniej gastroenterolog zleci badania z krwi, żeby oznaczyć przeciwciała:

– przeciwko endomysium mięśni gładkich (EmA)

– przeciwko transglutaminazie tkankowej (tTG).

Jest również test genetyczny HLA DQ2/DQ8. Jego ujemny wynik praktycznie wyklucza możliwość celiakii.

Przed postawieniem diagnozy nie należy przechodzić na dietę bezglutenową.

U dzieci w razie dodatniego wyniku testu genetycznego, podwyższonego miana tTG (ponad 10 razy ponad normę), obecności EmA w odrębnej próbce krwi i objawów klinicznych celiakii lekarz może podjąć decyzję o odstąpieniu od biopsji jelita cienkiego.

Kto jeszcze powinien rozważyć badania w kierunku celiakii?

Choroba trzewna „lubi” towarzystwo pewnych schorzeń. Dlatego warto z lekarzem porozmawiać o rozważeniu testów w kierunku celiakii w sytuacji:

  • Cukrzycy typu I
  • Autoimmunologicznych chorób tarczycy
  • Zespołu Downa
  • Zespołu Turnera
  • Zespołu Wiliamsa
  • Niedoboru całkowitego IgA.

Na celiakię bardziej narażeni są też krewni I stopnia osoby chorej.

Więcej informacji na ten temat można znaleźć na stronie internetowej Polskiego Stowarzyszenia Osób z Celiakią i na Diecie Bezglutenowej .

Justyna Wojteczek (zdrowie.pap.pl)

Źródło grafiki: www.pixabay.com

Choroba Parkinsona – kiedy proste rzeczy sprawiają trudność

Choroby zwyrodnieniowe układu nerwowego to grupa wrodzonych lub nabytych schorzeń układu nerwowego, w których następuje utrata komórek nerwowych. Do jednej z takich chorób zaliczamy chorobę Parkinsona. Czym jest ta choroba, jak się objawia i jak z nią żyć?

Choroba Parkinsona (Parkinson’s disease, PD) jest przewlekłym postępującym schorzeniem zwyrodnieniowym mózgu, którego istotą jest zanik tzw. komórek dopaminergicznych znajdujących się w mózgu, odpowiedzialnych za produkcje dopaminy (tym samym następuje niedobór dopaminy). Jako pierwszy chorobę opisał w 1817 roku brytyjski lekarz James Parkinson, który rozpoznał i opisał jej objawy.

Przyczyny nieznane

Choroba Parkinsona zwykle rozpoczyna się w wieku 50-60 lat, jednak znane są również przypadki wystąpienia schorzenia we wcześniejszym wieku, nawet przed 40 rokiem życia. Może rozwinąć się u obu płci jednak dane wskazują, że częściej choroba Parkinsona dotyczy mężczyzn. Dotyka ludzi na całym świecie, wszystkich ras, a według danych Światowej Organizacji Zdrowia z problemem tym boryka się ok. 0,1% ludności świata. W Polsce szacuje się, że jest ok. 60-70 tys. chorych.

Istnieje wiele teorii tłumaczących rozwój tej choroby, jednak wciąż są to tylko teorie. Niestety nie ustalono jeszcze przyczyny rozwoju Parkinsona. Można przypuszczać, że choroba ma podłoże wieloczynnikowe, w tym istotną rolę w jej rozwoju mają dwa elementy. Pierwszy – to genetyczne predyspozycje, czyli wrodzona podatność do wystąpienia choroby oraz drugi – czynniki zewnętrzne, z którymi stykamy się na co dzień.

Objawy łatwo przeoczyć

Choroba Parkinsona to przewlekłe schorzenie, które rozwija się wolno i na różnych etapach daje objawy o różnym nasileniu. U starszych osób symptomy pojawiające się na początku choroby często postrzegane są jako naturalne przejawy starzenia się organizmu. Pierwszym zauważalnym objawem choroby jest często spowolnienie ruchowe (tzw. bradykinezja). Ruchy ręki czy nogi stają się wolniejsze niż zwykle, mniej zgrabne. Może również wystąpić drżenie spoczynkowe, czyli drżenie ręki lub nogi w sytuacji, kiedy chory nie wykonuje żadnej czynności, ustępujące, gdy zostaje podjęta aktywność. Najczęściej występuje drżenie rąk. W dalszych etapach choroby drżenie może występować także podczas wykonywania czynności. Charakterystyczna dla choroby Parkinsona jest także niestabilność postawy, często mylona przez chorych z zawrotami głowy, która wraz z rozwojem choroby może prowadzić do upadków. Kolejnym objawem choroby jest sztywność mięśniowa, która dotyczy przede wszystkim mięśni kończyn, ale także mięśni tułowia i szyi. Zmiany mogą objąć także twarz – sztywność mięśni i spowolnienie ruchowe może wpłynąć na zubożenie mimiki. Chorzy zwracają także uwagę na zmianę charakteru pisma – zaczynają pisać coraz to mniejsze litery. W początkowej fazie choroby objawy zwykle są łagodne i występują po jednej stronie ciała. Należy zwrócić również uwagę na tzw. pozaruchowe objawy choroby Parkinsona, których nasilenie i charakter niejednokrotnie jest większym problemem dla pacjenta. Zwykle pojawiają się one w późniejszych etapach choroby. Należą do nich: zaburzenia lękowe, depresja, zmiany nastroju, zaburzenia pamięci i zaburzenia psychotyczne, problemy z ciśnieniem, problemy ze snem, wypróżnianiem się (zaparcia), problemy z oddawaniem moczu, ślinotok, łojotok, zaburzenia mowy, zaburzenia chodu.

Wraz z postępem choroby objawy stają się coraz bardziej odczuwalne przez chorego. Może on potrzebować pomocy osób trzecich przy wykonywaniu rutynowych czynności dnia codziennego. Rozwój choroby może też przyczynić się do wycofania chorego i dążenia do ograniczenia kontaktu z innymi ludźmi.

Rozpoznanie i leczenie

Rozpoznanie choroby w jej początkowych stadiach często sprawia trudności, ponieważ objawy nie są charakterystyczne. Obecnie nie ma ogólnodostępnych testów laboratoryjnych ani badań obrazowych, które jednoznacznie pozwolą stwierdzić chorobę Parkinsona. Osobie z podejrzeniem Parkinsona zleca się badania neuroobrazowe takie jak: tomografia komputerowa (TK) czy rezonans magnetyczny (MRI). Jednak badania te nie są na tyle czułe by zobrazować zmiany powstałe w istocie czarnej mózgu, które są obecne w chorobie Parkinsona. Badania te zleca się głównie w celu wykluczenia innych chorób o podobnych objawach. Diagnozę stawia się na podstawie objawów klinicznych, czyli przede wszystkim w oparciu o przeprowadzony wywiad, badanie fizykalne oraz na podstawie obserwacji chorego.

Leczenie choroby Parkinsona jest głównie objawowe, nie ma jak dotąd możliwości leczenia przyczynowego. W terapii stosowanych jest wiele leków, ale zawsze farmakoterapia musi zostać dobrana indywidualnie według potrzeb pacjenta. Zdecydowanie najczęściej pacjentom podawana jest lewodopa (prekursor dopaminy) uważana za najskuteczniejszy lek w tym schorzeniu. Dawka leku powinna zostać ustalona indywidualnie i stopniowo zwiększana. W wyniku podawania pacjentowi lewodopy obserwuje się znaczą poprawę, która może utrzymywać się przez kilka lat. Jednak po tym czasie u chorych obserwuje się coraz mniejszą odpowiedź na leczenie. Pojawiają się przerwy w działaniu leku, poprawa po przyjęciu leku następuje po dłuższym czasie niż miało to miejsce wcześniej. W okresie działania leku mogą także wystąpić tzw. dyskinezy (mimowolne ruchy kończyn lub całego ciała).

Chory przez długi czas trwania choroby pozostaje samodzielny, jednak wraz z rozwojem choroby i pojawieniem się nowych dolegliwości codzienne funkcjonowanie staje się coraz trudniejsze. Problemy z poruszaniem się i zwiększone ryzyko upadków, a przy tym zmniejszająca się odpowiedź na leki może spowodować, że ostatnią fazę choroby pacjent spędzi na wózku. Należy jednak pamiętać, że przez cały okres choroby powinno się prowadzić rehabilitację chorego. To ważny element poprawiający sprawność ruchową, zmniejszający sztywność i ból, wpływający na występowanie zaparć, a także poprawiający nastrój. Ten element oprócz farmakoterapii może pomóc dłużej utrzymać jakość życia na względnie wysokim poziomie.

Podsumowując, choroba Parkinsona bez wątpienia wpływa na jakość życia pacjenta. Niestety obecnie nie ma możliwości jej wyleczenia, ale dostępne są leki niwelujące objawy. Główne symptomy choroby to: spowolnienie ruchów, drżenie spoczynkowe, sztywność mięśniowa, zaburzenia stabilności i postawy ciała. Ważne jest, aby w chorobie Parkinsona utrzymywać sprawność ruchową na jak najwyższym poziomie oraz współpracować z lekarzem trzymając się ściśle jego zaleceń przez cały okres choroby.

 

Redakcja pacjentinfo.pl

Artykuł powstał na podstawie informacji ogólnodostępnych. Nie zastępuje konsultacji lekarskich i nie jest poradnikiem samodzielnego leczenia.

Ukryty wirus, przyczajony rak

W Polsce nosicielami wirusa zapalenia wątroby typu B jest 359 tysięcy osób. Prawie połowa z nich tego nie wie. Kiedyś uważano, że nosicielstwo jest nieszkodliwe, gdy próby wątrobowe są prawidłowe. Dziś wiemy, że znacząco podnosi ryzyko rozwoju pierwotnego raka wątroby.

Na świecie nosicielami wirusa zapalenia wątroby typu B (WZW B) są prawie 292 miliony osób, a 90 procent z nich nie ma o tym pojęcia – donosi „The Lancet Gastroenterology & Hepatology”. Autorami artykułu są naukowcy z amerykańskiego Polaris Observatory (Center for Disease Analysis Foundation w Lafayette). Przeanalizowali on 435 prac badawczych oraz dane przekazane przez 620 ekspertów i na tej podstawie stworzyli model matematyczno-statystyczny pozwalający oszacować aktualną liczbę nosicieli  wirusa. – Jestem pod wrażeniem tej pracy. Strasznie czasochłonne i samo zbieranie danych i obliczenia – mówi dr hab. Ernest Kuchar z Kliniki Pediatrii z Oddziałem Obserwacyjnym Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Z ustaleń Amerykanów wynika, że w 2016 roku nosiciele wirusa stanowili 3,9 proc. populacji świata. Najwięcej zakażonych było w Afryce i Azji. W Republice Środkowoafrykańskiej stanowili oni aż 12,1 proc. populacji, zaś w Wielkiej Brytanii zaledwie 0,7 procenta. W Polsce jest to 0,9 proc., czyli 359 tys. zakażonych.

– Nasze szacunki są bardzo podobne, mówimy studentom o 300 tysiącach. Opieramy się jednak na badaniach krwiodawców, którzy nie są reprezentatywną grupą dla całego społeczeństwa. Po pierwsze są to zazwyczaj młodzi, zdrowi mężczyźni. I co ważniejsze, podlegają wcześniejszej selekcji, bo muszą napisać w ankiecie, czy nie podejmują ryzykownych zachowań. Wiadomo, że jak napiszą, że byli np. narkomanami, to nie są kwalifikowani do pobrania krwi – mówi dr hab. Kuchar.

Ponadto, takie osoby przechodzą również obowiązkowe badanie lekarskie. Jeśli wykaże ono jakiekolwiek odchylenia od normy, np. powiększoną wątrobę, są automatycznie odrzucani. Co pokazuje, że odsetek zakażonych krwiodawców, jest znacznie mniejszy niż odsetek ogółu społeczeństwa. Zanim pobrana krew zostanie komukolwiek przetoczona podlega również rygorystycznym badaniom.

Ostre wirusowe zapalenie wątroby: jedna choroba – pięć wirusów

Wywołują ją wirusy, A, B, C, D i E, przy czym te trzy pierwsze najczęściej występują w Polsce. Wirus typu A przenosi się głównie drogą pokarmową, a także poprzez bliski kontakt z chorym. Z kolei B i C rozprzestrzeniają się poprzez kontakty seksualne, kontakt z zakażoną krwią,  w trakcie porodu.
Powszechnie się uważa, że podstawowym objawem wirusowego zapalenia wątroby (zwłaszcza A) jest żółtaczka. To nieprawda. Najczęściej ta infekcja wygląda podobnie jak wiele innych chorób wirusowych: z  dreszczami, gorączką, bólami mięśni i brzucha, różniąc się powiększeniem wątroby, nudnościami, a czasami świądem skóry. U chorych, u których podejrzewa się zakażenie którymś z wirusów, należy sprawdzić aktywność  enzymów wątrobowych. Zakażenie wirusem typu A nie prowadzi do przewlekłego stanu zapalenia wątroby, jej marskości i raka. Inaczej jest w przypadku dwóch kolejnych wirusów.  Obydwa mogą doprowadzić do zwyrodnienia i nowotworu tego narządu.

Wirus zapalenia wątroby typu B jest wysoce zaraźliwy. Przenosi się przez kontakt ze skażoną krwią (wystarczy śladowa ilość) oraz zanieczyszczonymi nią narzędziami, w trakcie seksu, a przede wszystkim z matki na dziecko w trakcie porodu. Jeśli kobieta jest zakażona, istnieje niemal 100 proc. ryzyko, że jej potomstwo się zarazi.

Prawdopodobieństwo zakażenia można jednak zmniejszyć, podając takiej matce leki hamujące namnażanie wirusa. Tego typu profilaktyka nie jest stosowana w Polsce, gdzie lekarze skupiają się na profilaktyce noworodków poprzez podawanie im szczepionki oraz immunoglobuliny eliminującej wirusa. Jak wynika z amerykańskiego raportu, leczenie kobiet w ciąży ma miejsce w niektórych krajach, np. Nowej Zelandii, Kubie czy Czechach.

– W Polsce skuteczność profilaktyki poekspozycyjnej noworodka wynosi prawie 98 proc. Nie wiadomo, czy coś byśmy zyskali lecząc jeszcze matki – mówi dr hab. Kuchar. Dlaczego te zakażenia okołoporodowe są tak bardzo niebezpieczne? – U małego dziecka do 1.-2. roku życia infekcja przebiega niezauważalnie, ale istnieje 95 proc. prawdopodobieństwo, że zakażenie przejdzie u niego w stan przewlekły, a tylko 5 procent, że poradzi sobie z wirusem, czyli trwale usunie go z organizmu – mówi dr hab. Kuchar.

Inaczej to przebiega u osób młodych, zdrowych, w pełni sił, które najczęściej zakażają się w trakcie seksu. Infekcja jest wtedy gwałtowna, z gorączką, bólami mięśni, często z żółtaczką, ale w 95 proc. przypadków prowadzi do eliminacji wirusa. U osób starszych, chorych, osłabionych, wynik infekcji może być różny. Jeśli wirus zostanie w organizmie człowieka, nie ma sposobu, żeby go usunąć. Można jedynie zmniejszyć jego ilość we krwi.

 

Wirus integruje się z DNA komórki, nie da się go wyrugować.  Kiedyś uważaliśmy, że nosicielstwo jest nieszkodliwe, kiedy próby wątrobowe są prawidłowe. Ale to nie jest tak. Jest to zakażenie przewlekłe, utajone.  Ryzyko raka zostaje, bo on wciąż znajduje się w wątrobie. Trzeba liczyć, że w podeszłym wieku, jak pacjent będzie słabszy, wirus się uaktywni – ostrzega dr hab. Kuchar.

Stąd osoby będące nosicielami powinny podlegać kontroli, raz, dwa razy w roku, sprawdzać wartości  markerów nowotworowych (alfa-fetoproteina), a także robić badanie USG wątroby, by sprawdzić, czy jest jednolita, czy nie ma w niej guza.

Za raportu opublikowanego w „The Lancet Gastroenterology & Hepatology” wynika, że o zakażeniu wirusem zapalenia wątroby typu B wie 56 proc. polskich nosicieli. –  To bardzo dużo, bo w Polsce nie ma obowiązku testów w tym kierunku. Badamy ciężarne, krwiodawców i pracowników ochrony zdrowia – mówi dr hab. Kuchar.

Wśród osób, które są zakażone, a o tym nie wiedzą, mogą być te, które w latach 70. i 80 miały styczność z polskimi szpitalami. W czasach PRL-u z powodu niedostępności jednorazowego sprzętu oraz braku autoklawów (zaawansowanych urządzeń sterylizujących) narzędzia wielokrotnego użytku sterylizowano w niewystarczający sposób. – Efekt był taki, że 60 proc. zakażeń WZW typu B u dorosłych i 80 proc. u dzieci stanowiły zakażenia szpitalne – mówi dr hab. Kuchar.

Sytuacja uległa poprawie po wprowadzeniu szczepionek zabezpieczających przed zakażeniem wirusem. W 1989 roku  wprowadzono szczepienia matek z antygenem HBS (czyli szczepienia poekspozycyjne ), potem szczepienia w województwach z największym odsetkiem zakażonych – np. w legnickim. Wkrótce stały się one powszechne i obowiązkowe dla wszystkich niemowląt w Polsce. Pierwsza dawka podawana jest tuż po urodzeniu. Kolejna – po sześciu tygodniach, trzecia – po pół roku.

W latach osiemdziesiątych notowano rocznie kilkanaście tysięcy zachorowań na ostre wirusowe zapalenie wątroby typu B. Po dekadzie od wprowadzenia programu zapobiegania i zwalczania WZW typu B ta liczba spadła do nieco ponad 1800,  a w ubiegłym roku zarejestrowano tylko 55 zachorowań.

Po objęciu szczepieniami przeciwko WZW typu B niemowląt wprowadzono szczepienia dla 14-latków. Dzięki temu obecnie prawie  wszyscy urodzeni w Polsce po 1986 roku są zabezpieczeni (chyba, że zdążyli się zakazić przed 14 rokiem życia).- Skuteczność szczepionki jest bardzo duża, do 97 procent. Jeśli chodzi o szczepienia przed zabiegami operacyjnymi – wprowadzono je w 1993 roku. Nawet pacjenci dializowani dobrze ją znoszą, więc można podać dawkę przypominającą – mówi dr hab. Kuchar.

W ostatnich latach poziom higieny w polskich szpitalach uległ znaczącej poprawie. Rodzi to pytania, czy szczepienia przeciwko WZW B nadal są konieczne. – Potomstwo rodzą teraz kobiety, które w latach 80. były zakażane w szpitalach. A jak już wspomniałem, ryzyko przeniesienia wirusa na dziecko jest bardzo duże. Jeżeli po urodzeniu maluch dostanie immunoglobulinę swoistą i szczepionkę, ryzyko zakażenia spada z praktycznie stu do kilku procent – mówi dr hab. Kuchar.

Z badań zamieszczonych w „The Lancet Gastroenterology & Hepatology”, wynika, że w kilku krajach Europy, głównie skandynawskich, w 2016 nie szczepiono dzieci tuż po urodzeniu. Przyczyną tego stanu rzeczy były znakomite standardy higieniczne panujące w tamtejszych szpitalach. Liczba zakażonych kobiet ciężarnych też była znikoma, znacznie poniżej 1 proc. Powoli jednak wraca się tam do szczepień noworodków, głownie z powodu migracji dużych grup ludności.

Przeciwko WZW B zawsze warto się zaszczepić. Zwłaszcza, gdy podróżujemy do krajów, gdzie odsetek zakażonych jest duży – nie muszą to być państwa afrykańskie, np. na rozwiniętym gospodarczo Tajwanie odsetek zakażonych wynosi blisko 10 procent, w Chinach 6,1 proc. Nie mówiąc już o przypadku, kiedy planujemy operację, bo w szpitalach można spotkać różne zarazki.
– Generalnie w Polsce wszyscy powinni się szczepić, bo kontakt ze służbą zdrowia, który czeka każdego z nas w określonym wieku, wciąż wiąże się z ryzykiem zakażenia – przekonuje dr hab. Kuchar.

W założeniach Światowej Organizacji, do 2030 roku WZW B powinno być już na świecie wyeliminowane, w podobny sposób jak ospa prawdziwa. Choć plany są szczytne, istnieją poważne wątpliwości co do ich wykonalności. Z odrą, która także miała odejść w niepamięć, nie udało się tego zrobić. Co więcej, na skutek aktywności ruchów antyszczepionkowych choroba ta wraca i zbiera śmiertelne żniwo. Może się uda chociaż wyplenić wirusa w określonych miejscach, jak udało się  np. z polio w Stanach Zjednoczonych. Dobrze, że cel został wyznaczony, bo nawet jeśli go się nie osiągnie, być może da się zmniejszyć zagrożenie.

Anna Piotrowska, zdrowie.pap.pl

Źródło grafiki: www.pixabay.com

Zespół policystycznych jajników – kiedy poziom męskich hormonów jest za wysoki

Zespół policystycznych jajników to nie tylko podwyższony poziom testosteronu i kłopoty z zajściem w ciążę. Zwiększa ryzyko niealkoholowej choroby stłuszczeniowej wątroby.

Zespół policystycznych jajników to jedno z najczęściej występujących zaburzeń hormonalnych u kobiet. W zależności od badanej  populacji dotyka ono od 4 do 12 proc. kobiet w wieku rozrodczym. W świetle ostatnich ustaleń, istotne jest, by te pacjentki dbały o swoją wątrobę, m.in. stosując odpowiednią dietę oraz regularnie badając się u lekarza pod kątem zaburzeń tego narządu.

Jakie są objawy zespołu policystycznych jajników?

  • zaburzenia miesiączkowania,
  • trudności z zajściem w ciążę
  • nadmierne owłosienie typu męskiego, łysienie, trądzik (wynikające z podwyższonego poziomu męskich hormonów,
  • otyłość,
  • zaburzenia gospodarki węglowodanowej i lipidowej,
  • insulinooporność,
  • hiperinsulinizm (utrzymanie zdrowego stężenia glukozy we krwi wymaga większego wydzielania insuliny).

Zespół policystystycznych jajników nie jest więc jedynie chorobą związaną z reprodukcją, lecz również problemem metabolicznym, którego konsekwencją może być cukrzyca typu II, nadciśnienie, a co za tym idzie – choroby serca oraz naczyń krwionośnych.

Groźne skutki zespołu policystycznych jajników

Innym schorzeniem związanym z nadprogramowymi kilogramami jest niealkoholowa choroba stłuszczeniowa wątroby. W tym przypadku, w komórkach wątrobowych osób pijących niewiele alkoholu lub wręcz abstynentów następuje nagromadzenie tłuszczu. Stłuszczenie wątroby to efekt choroby alkoholowej; stąd wyraźne rozróżnienie w nazwie (i leczeniu) stłuszczenia wątroby u osób niepijących. Ocenia się, ze cierpi na nie w zależności od populacji od 6,3 do 33 proc. osób.

W poszukiwaniu związków

Brytyjscy naukowcy z University of Birmingham doszli do wniosku, że skoro obydwa schorzenia są powiązane z otyłością, warto sprawdzić, czy zespół policystycznych jajników zwiększa ryzyko niealkoholowej choroby stłuszczeniowej wątroby. Podejrzewali bowiem, że nadmierne wydzielanie męskich hormonów płciowych u kobiet, którego skutkiem są zaburzenia metaboliczne, może również zwiększać ryzyko kumulowania się tłuszczu w wątrobie.

Pod lupą badaczy znalazły się kartoteki medyczne 63 tysięcy Brytyjek dotkniętych zespołem policystycznych jajników oraz grupa kontrolna 121 tysięcy wolnych od tego schorzenia kobiet w podobnym wieku oraz o podobnej masie ciała.

Okazało się, że zespół policystycznych jajników dwukrotnie zwiększa ryzyko niealkoholowej choroby stłuszczeniowej wątroby.  Ryzyko to jest podwyższone również  w przypadku kobiet z tym zespołem, które mają prawidłową wagę ciała.

Przeprowadzone również analizy danych pochodzących z dwóch grup liczących w sumie ponad 100 tys. kobiet, u których sprawdzano poziom testosteronu oraz SHBG (ang. sex hormone binding globulin) – białka wiążącego hormony płciowe, przyniosły bardzo ciekawe wyniki. Okazało się, że u kobiet, u których odnotowano wysoki poziom testosteronu, ryzyko niealkoholowej choroby stłuszczeniowej wątroby jest blisko dwa i pół raza większe.  Zaś dla niskiego SHBG (stanu charakterystycznnego dla zespołu policystycznych jajników) ryzyko jest większe prawie pięciokrotnie.

– Patrząc na poziom testosteronu – głównego męskiego hormonu płciowego u kobiet, odkryliśmy, że jego podwyższenie skutkuje znaczących zwiększeniem ryzyka niealkoholowej choroby stłuszczeniowej wątroby, nawet w przypadku kobiet o normalnej wadze – mówi Dr Krish Nirantharakumar z Institute of Applied Health, University of Birmingham.

Ponieważ w Polsce zespół policystycznych jajników ma mniej więcej jedna na 10 kobiet, może warto do ich diagnostyki wprowadzić badania związane z niealkoholową chorobą stłuszczeniową  wątroby.  To drugie schorzenie, które może doprowadzić do marskości, a w ostateczności raka. Niezależnie od ryzyka, monitorowanie stanu wątroby i odpowiednia dla niej dieta każdej kobiecie wyjdzie na zdrowie.

Anna Piotrowska, zdrowie.pap.pl

Źródło grafiki: www.pixabay.com

Zmęczenie czy anemia? Nie lekceważ objawów

Anemia, czyli niedokrwistość to częsty problem zdrowotny, który nierzadko wykrywa się przypadkowo. Objawy towarzyszące niedokrwistości często zrzucamy na karb przepracowania czy życia w ciągłym stresie uważając, że odpoczynek pozwoli nam odzyskać witalność. Jednak w przypadku anemii takie rozwiązanie zwykle nie pomaga i złe samopoczucie utrzymuje się nadal, obniżając tym samym jakość naszego życia. Warto wówczas zastanowić się czy nasz zły nastrój i zmęczenie nie jest sygnałem toczącej się w organizmie choroby?

Czym jest anemia?

Anemia to stan, który powstaje na skutek zbyt małej liczby krwinek czerwonych (erytrocytów) lub zmniejszonego stężenia hemoglobiny przy prawidłowej liczbie erytrocytów, na skutek czego nie zostaje zaspokojone zapotrzebowanie komórek na tlen.

Hemoglobina – w skrócie Hb lub HBG, to czerwony barwnik krwi, składnik erytrocytów, którego główną funkcją jest transport tlenu z płuc do tkanek organizmu.

O anemii mówimy wtedy, gdy stężenie hemoglobiny lub całkowita objętość krwinek czerwonych (hematokryt) osiąga wartości poniżej referencyjnych ustalonych z uwzględnieniem wieku i płci. Według Światowej Organizacji Zdrowia niedokrwistość diagnozuje się, gdy wartość hemoglobiny spanie poniżej:

  • 11 g/dl u dzieci w wieku od 6 miesięcy do 6 lat,
  • 12 g/dl u dzieci 6-14-letnich,
  • 13 g/dl u mężczyzn,
  • 12 g/dl u kobiet, a u kobiet w ciąży — poniżej 11 g/dl.

Istnieje kilka rodzajów niedokrwistości, które dzielimy ze względu na przyczyny jej powstania:

  • niedokrwistość spowodowaną utratą krwi,
  • niedokrwistość będącą konsekwencją upośledzonego wytwarzania (do tej grupy zalicza się m. in. niedokrwistość niedoborową),
  • niedokrwistość związaną ze skróconym czasem życia krwinek czerwonych.

Anemia może być skutkiem chorób reumatycznych, przewlekłych zakażeń bakteryjnych, grzybiczych i pasożytniczych oraz nowotworów złośliwych. Jej przyczyną może być niedobór kwasu foliowego, witaminy B12 lub żelaza (najczęstsza przyczyna anemii).

Objawy

Bez względu jednak na rodzaj i przyczyny anemii najczęstsze objawy towarzyszące chorobie są takie same. Symptomy towarzyszące niedokrwistości to przede wszystkim: osłabienie i łatwa męczliwość, zaburzenia i problemy z koncentracją, ból i zawroty głowy, tachykardia (przyspieszenie akcji serca, powyżej 100 uderzeń na minutę), duszność, zaburzenia snu, a także bladość skóry i błon śluzowych. Gdy niedokrwistość pojawia się nagle i z dużym nasileniem mogą również pojawić się omdlenia a nawet utrata przytomności. Objawy te nie są charakterystyczne i często mylone z przemęczeniem.

Diagnostyka

Postawienie właściwego rozpoznania w przypadku niedokrwistości jest możliwe po dokonaniu szczegółowego wywiadu z pacjentem oraz wykonaniu badan laboratoryjnych. Do najbardziej przydatnych należy:

  • OB
  • Morfologia krwi
  • Stężenie żelaza
  • Poziom ferrytyny (białko mające za zadanie gromadzenie żelaza, pozwala ocenić nadmiar lub niedobór żelaza)
  • Poziom transferyny (białko przenoszące żelazo do tkanek)
  • Stężenie witaminy B12 i kwasu foliowego

Oczywiście lekarz na podstawie przeprowadzonego wywiadu może zlecić dodatkowe badania jeśli będzie to niezbędne do postawienia diagnozy, w tym określenia przyczyny niedokrwistości.

Anemia a żelazo

Omawiając zagadnienie niedokrwistości warto bliżej przyjrzeć się anemii z niedoboru żelaza, która jest rozpoznawana zdecydowanie najczęściej. To stan, w którym z powodu zbyt małej ilości żelaza w organizmie następuje upośledzenie syntezy hemu, krwinki czerwone są małe i mają obniżone stężenie hemoglobiny.

Najczęściej ten rodzaj niedokrwistości dotyka młode osoby w okresie dojrzewania, kobiety, u których występują obfite krwawienia miesiączkowe, kobiety w ciąży, a także chorych z obecnym przewlekłym krwawieniem z przewodu pokarmowego (np. choroba wrzodowa żołądka i dwunastnicy, polipy jelita grubego, hemoroidy, rak jelita grubego). Również zaburzenie wchłaniania jest częstą przyczyną powstania niedoborów żelaza. Brak żelaza może wynikać także z niedoborów pokarmowych np. w wyniku stosowania diet eliminacyjnych. Zwłaszcza w diecie wegetariańskiej bądź wegańskiej mogą powstać niedobory, ze względu na gorsze wchłanianie żelaza z produktów roślinnych w porównaniu do łatwo przyswajalnego żelaza hemowego, które jest składnikiem mięsa.

Oprócz wymienionych wyżej objawów niedokrwistości, przy długotrwałym niedoborze żelaza mogą wystąpić dodatkowe objawy, takie jak: sucha, popękana skóra, bolesne pęknięcia w kącikach ust, zanik brodawek języka, paznokcie łamliwe, z podłużnym prążkowaniem, cienkie włosy z tendencją do wypadania, a także opaczne łaknienie, czyli spożywanie niejadalnych produktów, np. wapna, kartonu.

Leczenie anemii z niedoboru żelaza polega przede wszystkim na usunięciu przyczyny niedoboru tego pierwiastka, jego uzupełnieniu oraz utrzymaniu prawidłowego stężenia Hb oraz ferrytyny. W celu uzupełnienia braków należy wprowadzić do diety produkty bogate w żelazo (np. mięso wołowe, jagnięcinę, ryby, wątróbkę, rośliny strączkowe, żółtko jaja, zielone warzywa, produkty zbożowe). Zalecane jest także przyjmowanie doustnych preparatów żelaza. Warto zauważyć, że czynnikiem ułatwiającym wchłanianie żelaza jest np. witamina C czy też dieta bogata w białka i aminokwasy. Natomiast wchłanianie tego pierwiastka hamują leki zobojętniające kwas żołądkowy, a także kawa i herbata.

Podsumowując, anemia jest problemem bardzo powszechnym. Jednak brak specyficznych symptomów powoduje, że chory zgłasza się do lekarza po dłuższym okresie od ich wystąpienia. Towarzyszące niedokrwistości objawy mylnie kojarzone są z przepracowaniem bądź odpowiedzią organizmu na stresowe sytuacje dnia codziennego. Prawidłowe rozpoznanie niedokrwistości i jej przyczyny jest podstawą skutecznego leczenia, którego nie należy odwlekać.

Redakcja pacjentinfo.pl

Artykuł powstał na podstawie informacji ogólnodostępnych. Nie zastępuje konsultacji lekarskich i nie jest poradnikiem samodzielnego leczenia.

 

Czy białaczka jest uleczalna?

Jedyną szansą na pełne wyleczenie chorego na białaczkę jest przeszczepienie szpiku lub krwiotwórczych komórek macierzystych. Inne metody mogą doprowadzić do  remisji choroby (co nie zawsze gwarantuje jej trwałość), a ich celem jest przedłużenie życia i utrzymanie dobrego stanu ogólnego pacjenta. Nie u każdego chorego można jednak wykonać transplantację szpiku. A jeśli dany Pacjent zakwalifikuje się już do przeszczepienia – trzeba wyszukać dla niego zgodnego Dawcę, co jest bardzo trudne. Tylko 25 procent chorych ma zgodnego dawcę rodzinnego. Szanse na znalezienie niespokrewnionego „bliźniaka genetycznego” wynoszą w najlepszym przypadku 1: 20 000. Dlatego tak ogromny wpływ na rezultat leczenia, mają decyzje pojedynczych osób. Im więcej osób zadeklaruje się jako potencjalny Dawca szpiku, tym łatwiej można znaleźć zgodnego Dawcę dla chorego.

Co to jest białaczka?

Białaczki to duża grupa złośliwych chorób nowotworowych układu krwiotwórczego. Choroba powoduje zmiany leukocytów, czyli białych krwinek we krwi, zarówno w aspekcie jakościowym (leukocyty przestają spełniać swe zadania), jak i ilościowym (namnażają się w zbyt szybkim, niekontrolowanym tempie). Zmutowane komórki krążą po organizmie przez krwiobieg, niszcząc zdrowe komórki i atakując różne organy, np. węzły chłonne, wątrobę, nerki czy śledzionę. Istnieją różne podziały białaczek, w zależności od wybranego kryterium, np.: ostre i przewlekłe, szpikowe, limfoblastyczne czy limfocytowe. Przewlekła białaczka limfocytowa jest najczęściej występującym nowotworem krwi u dorosłych. U dzieci dominuje ostra białaczka limfoblastyczna.

Jak się leczy białaczkę?

Z uwagi na to, że wyróżnia się wiele typów białaczek, ich leczenie oparte jest na różnych zasadach i schematach chemioterapii. Celem leczenia wszystkich postaci białaczek jest uzyskanie remisji, czyli upraszczając – doprowadzenie do braku objawów białaczki. Jeżeli jest to możliwe, terapia ma umożliwić całkowite wyleczenie lub jak najdłuższe przeżycie chorego w dobrym stanie ogólnym. Ostre białaczki, ze względu na szybki rozwój i agresywny przebieg, wymagają wdrożenia niezwłocznej diagnostyki i leczenia, zanim dojdzie do zagrażających życiu powikłań. Prowadzona jest intensywna terapia, która wymaga często wielomiesięcznego pobytu chorego w szpitalu, przez długi czas w izolatce. Przewlekłe białaczki leczy się mniej inwazyjnymi metodami – zwykle jest to chemioterapia w tabletkach lub dożylna, w przypadku diagnozy na etapie już bardziej zaawansowanej choroby.

Przełom w leczeniu przewlekłej białaczki szpikowej?

Przewlekła białaczka szpikowa, na którą jeszcze 20 lat temu chorzy umierali w przeciągu kilku lat, stała się obecnie chorobą przewlekłą, a nawet wyleczalną – w przyszłości może nawet zupełnie wyleczalną. Wszystko to dzięki poznaniu genetycznego podłoża choroby (specyficzna mutacja dająca komórkom białaczkowym „nieśmiertelność”) oraz przełomowemu odkryciu terapii celowanej, blokującej ten defekt, czyli inhibitorom kinazy tyrozynowej. Początkowym założeniem było, że chorzy będą je przyjmować do końca życia. Obecnie trwają badania kliniczne nad możliwością ich odstawienia w przypadku uzyskania trwałej odpowiedzi molekularnej – czyli w momencie, kiedy organizm samodzielnie będzie hamował nieprawidłowe mutacje w szpiku. Pierwsze wyniki badań są dosyć obiecujące, chociaż minie jeszcze wiele lat, zanim zostanie potwierdzona ich skuteczność.

 

Przeszczepienie skuteczne, ale niebezpieczne

Obecnie jedynym potwierdzonym sposobem na pełne wyleczenie chorego na białaczkę jest przeszczepienie szpiku lub krwiotwórczych komórek macierzystych z krwi obwodowej. Jest to jednak metoda obarczona dużym ryzykiem powikłań, dlatego decyzję o przeszczepieniu podejmuje się, kiedy oczekiwane korzyści znacznie przewyższają ryzyko i nie ma innych, skuteczniejszych metod leczenia. Transplantacje szpiku stosuje się w większości w przypadkach ostrych białaczek. Aby pacjent mógł być zakwalifikowany do przeszczepienia, paradoksalnie… musi być całkiem zdrowy. Dobry ogólny stan oraz choroba w fazie remisji są niezbędne, aby chory mógł przebyć kondycjonowanie, czyli intensywną chemioterapię, która zniszczy zupełnie szpik pacjenta. Ale zanim dojdzie do przeszczepienia – konieczne jest znalezienie zgodnego Dawcy.

Szansa na życie – zgodny Dawca

W pierwszej kolejności szuka się Dawców w rodzinie. Jednak prawdopodobieństwo znalezienia „bliźniaka genetycznego” wśród rodzeństwa to jedynie 25 procent. Większość chorych musi liczyć na Dawców niespokrewnionych. – Szanse na znalezienie zgodnego Dawcy w najlepszym przypadku wynoszą 1: 20 000. Przy rzadkim genotypie nawet 1 do kilku milionów. Dlatego właśnie każda osoba, która podejmie decyzję o gotowości do podzielenia się cząstką siebie i zarejestrowaniu się jako Dawca szpiku – jest na wagę złota. Każda taka osoba zwiększa szanse chorego na znalezienie swojego „bliźniaka genetycznego” i zyskanie możliwości wyzdrowienia – mówi Magdalena Przysłupska z Fundacji DKMS. – Na całym świecie zarejestrowanych jest ponad 30 mln osób. W polskim rejestrze – ponad 1,3 mln. To bardzo dużo, ale nadal co 5. chory nie znajduje zgodnego Dawcy i traci szansę na nowe życie. Dlatego wszystkie ośrodki Dawców, takie jak Fundacja DKMS, wciąż szukają nowych potencjalnych Dawców, aby ten procent chorych bez zgodnego Dawcy, systematycznie malał.

Dzięki zwiększaniu się świadomości ludzi na temat dawstwa szpiku coraz rzadziej diagnoza „białaczka” brzmi jak wyrok śmierci. Coraz więcej osób oddaje swój szpik lub komórki macierzyste, dając nadzieję na nowe życie chorym, potrzebującym transplantacji. Dzięki ciągłemu rozwojowi medycyny możliwe jest dłuższe i lepsze życie dla chorych hematoonkologicznych. Tak, coraz częściej białaczka jest wyleczalna.

Informacja prasowa Fundacji DKMS – więcej informacji www.dkms.pl

Fot. Fundacja DKMS – Estera oddaje szpik

Nadciśnienie zabija po cichu

Kilka milionów osób w Polsce nie wie, że ma nadciśnienie tętnicze. To cichy zabójca – objawów tej choroby można …

Nie należy pić wody podczas posiłku?

To MIT! Zarówno wodę, jak i inne napoje, można pić w czasie posiłków. Wbrew powszechnej opinii popijanie jedzenia nie …

WHO wyrzuci tłuszcze ze sklepów i restauracji?

Zapowiada się prawdziwa rewolucja. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) planuje i naciska na Rządy, aby do 2023 roku całkowicie …