Miesiąc: Listopad 2018

Rusza kampania informacyjna „Pacjent w badaniach klinicznych”

Ministerstwo Zdrowia, Polski Fundusz Rozwoju, Rzecznik Praw Pacjenta oraz ich partnerzy zaprezentowali założenia projektu „Pacjent w Badaniach Klinicznych”. Pierwszym etapem kampanii informacyjnej jest udostępnienie strony internetowej pacjentwbadaniach.pl, na której pacjenci znajdą rzetelne informacje o badaniach klinicznych i bazę wiedzy.

Rzetelne źródło informacji

Niska świadomość oraz obawa pacjentów przed udziałem w badaniach klinicznych są barierą rozwoju badań klinicznych w Polsce. Badania kliniczne potrafią być nową szansą na leczenie dla wielu chorych. Ważne, by pacjenci świadomie i bez obaw wybierali taką ścieżkę leczenia.

Strona internetowa pacjentwbadaniach.pl powstała dzięki współpracy organizacji pozarządowych, sektora nauki, administracji publicznej oraz branży biotechnologicznej i farmaceutycznej. Pacjenci, lekarze oraz organizacje pozarządowe działające na rzecz ochrony zdrowia znajdą tam szczegółowe informacje na temat standardów, procedur i wymagań dotyczących procesu przystępowania do badań klinicznych, zaprezentowane w przystępny sposób. Zniknie również problem bariery językowej, ponieważ instrukcje korzystania z baz zagranicznych badań klinicznych zostały opisane w języku polskim.

Tożsame informacje o badaniach klinicznych zostaną opublikowane na oficjalnej stronie Ministerstwa Zdrowia.

Szansa dla pacjentów

„Powołanie Agencji Badań Medycznych i rozwój nauk biomedycznych jest moim priorytetem. W tym roku podpisaliśmy ze Stanami Zjednoczonymi porozumienie o współpracy. Wykorzystując wiedzę i doświadczenie oraz badania naukowe, którymi dysponują amerykańskie instytucje, będziemy mogli skuteczniej pomagać polskim pacjentom i umożliwić dostęp do innowacyjnych terapii. Bardzo ważny jest też aspekt edukacyjny, ponieważ pacjenci nie mogą bać się badań klinicznych, muszą wiedzieć, że mają prawo i możliwość skorzystania z nich” – mówił minister zdrowia Łukasz Szumowski.

„Osobiście jestem przekonany, że utworzenie portalu poświęconego badaniom klinicznym jest bardzo ważne. Większość informacji na ten temat jest dostępna tylko w zagranicznych mediach i bazach, niewiele na ten temat można znaleźć w oficjalnych i wiarygodnych źródłach po polsku. Z takim problemem spotyka się wielu pacjentów szukających pomocy w walce z chorobą. Tym projektem możemy to zmienić” –  wyjaśnił Włodzimierz Hrymniak – Dyrektor Departamentu Programów Sektorowych, Polski Fundusz Rozwoju S.A.”.

Patronat honorowy nad kampanią objął Rzecznik Praw Pacjenta. „Medycyna – tak jak każda inna dziedzina nauki – musi się nieustannie rozwijać. Tym samym realizacja prawa pacjenta do świadczeń zdrowotnych odpowiadających aktualnej wiedzy medycznej nierozerwalnie wiąże się z wprowadzeniem nowoczesnych terapii i technologii medycznych – a tych nie będzie bez odpowiedzialnego i bezpiecznego systemu badań klinicznych, który funkcjonuje w Polsce” – powiedział Bartłomiej Chmielowiec.

Projekt kampanii informacyjnej powstał we współpracy z Polską Unią Organizacji Pacjenckich „Obywatele dla zdrowia” oraz Fundacją Urszuli Jaworskiej. Przedstawiciele pacjentów zadbali o to, by przekazywane treści były czytelne i zrozumiałe dla odbiorców. Konsultacje merytoryczne przeprowadził Urząd Regulacji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych, na co dzień odpowiedzialny za rejestrację leków w Polsce.

„Zawsze powtarzam, że świadomy, wyedukowany pacjent, to najlepszy pacjent i powinniśmy go wspierać w tym obszarze. W dobie szerokiego dostępu do Internetu nie jest jednak łatwo znaleźć i wyselekcjonować sprawdzone, rzetelne treści. Dlatego ogromnie cieszę ze wspólnej inicjatywy, która pozwoli w jednym miejscu zebrać najważniejsze informacje na temat badań klinicznych i przekierować zainteresowanych do odpowiednich organizacji lub instytucji w przypadku potrzeby zgłębienia tematu. To początek owocnej długofalowej współpracy, przekładającej się na wzrost wiedzy pacjentów i całego społeczeństwa” – dodała Beata Ambroziewicz z Polskiej Unii Organizacji Pacjentów.

Projekt powstał przy współpracy Ministerstwa Zdrowia, w ramach Programu Rozwoju Biotechnologii koordynowanego przez Polski Fundusz Rozwoju. Patronat honorowy nad wydarzeniem objęło: Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii.

Źródło www.mz.gov.pl

Fot. www.pixabay.com

Jedzenie warzyw i owoców wydłuża życie?

To FAKT! Osoby, które jedzą co najmniej 5 porcji warzyw i owoców dziennie mają aż o 30 proc. mniejsze ryzyko przedwczesnej śmierci – z powodu zawału serca, udaru mózgu i raka.

To m.in. dlatego warzywa i owoce zostały umieszczone przez Instytut Żywności i Żywienia na pierwszym miejscu wśród wszystkich grup żywności w aktualnej wersji Piramidy Zdrowego Żywienia i Aktywności Fizycznej.

Prof. Mirosław Jarosz, dyrektor IŻŻ, przekonuje, powołując się na liczne badania naukowe, że im więcej porcji owoców i warzyw codziennie spożywamy, tym bardziej ograniczamy ryzyko przedwczesnej śmierci (przed ukończeniem 70. roku życia) z powodu zawału serca, udaru mózgu i raka. Najbardziej, średnio aż o 42 proc., ryzyko to spada u osób, które jedzą co najmniej siedem porcji warzyw i owoców dziennie, ale wystarczy jeść pięć porcji, aby zmniejszyć wspomniane zagrożenie o około 30 proc. Dla porównania, osoby jedzące 1-3 porcje mogą liczyć „tylko” na 14-procentowe ograniczenie takiego ryzyka.

Co oznacza w praktyce jedna porcja owoców lub warzyw? Przyjmuje się, że jest to ilość odpowiadająca wadze 100 gramów. Tyle ma mniej więcej jedno niezbyt duże jabłko lub nieduży pomidor albo średniej wielkości marchewka.

Prof. Jarosz tłumaczy, że warzywa i owoce – z uwagi na bogactwo zawartych w nich witamin, składników mineralnych i innych prozdrowotnych substancji (jak np. błonnik czy polifenole) – chronią organizm człowieka (m.in. naczynia krwionośne, DNA, komórki nerwowe) przed oddziaływaniem wielu szkodliwych czynników, takich jak palenie tytoniu, tłuszcze trans czy rakotwórczy akryloamid. Warzywa i owoce działają też przeciwzapalnie i opóźniają procesy starzenia. Ekspert przyznaje jednak, że warzywa są korzystniejsze dla zdrowia od owoców.

Teoretycznie każdy z nas wie o prozdrowotnym działaniu warzyw i owoców. Mimo to warto o tym ciągle przypominać, bo jak wynika z badań budżetów gospodarstw domowych GUS Polacy jedzą wciąż zbyt mało warzyw i owoców. Konkretnie, w 2016 r. ich łączne, średnie spożycie na osobę wynosiło 288 gramów dziennie. Tymczasem zalecana przez ekspertów dzienna dawka to co najmniej 400 g.

Źródło: www.zdrowie.pap.pl

Fot. www.pixabay.com

Miesiączka – symbol kobiecości czy znienawidzony problem?

Bolesna, obfita, nieregularna, uciążliwa – to najczęstsze określenia, przypisywane miesiączce. Współczesna doustna antykoncepcja hormonalna spieszy z pomocą kobietom, łagodząc objawy, towarzyszące menstruacji. 45 proc. Polek, biorących udział w badaniu OmniPBS, przeprowadzonym w  ramach kampanii Antykoncepcja Szyta Na Miarę stwierdza, że stosowanie doustnej antykoncepcji wpływa pozytywnie na organizm, zmniejszając dolegliwości, występujące podczas okresu.

Dysmenorrhea, czyli?

Dysmenorrhea to nic innego, jak bolesne miesiączkowanie, któremu często towarzyszą skurcze podbrzusza, znacząco obniżające komfort codziennego funkcjonowania. Często wraz z nimi pojawiają się nudności, bóle głowy, a także widoczne zmiany dermatologiczne, takie jak wypryski czy zaostrzone formy trądziku. Antykoncepcja doustna, oprócz zabezpieczenia przed nieplanowaną w danym momencie ciążą, oferuje współczesnej kobiecie szereg właściwości pozaantykoncepcyjnych, w tym łagodzenie – lub całkowite wyeliminowanie – wymienionych objawów. Dla 32 proc. respondentek redukcja bólu miesiączkowego jest najważniejszym skutkiem stosowania antykoncepcji hormonalnej.

Kobiecość bez bólu!

Doustna antykoncepcja hormonalna stanowi jeden z podstawowych elementów leczenia bolesnego miesiączkowania. Wiele dotychczasowych publikacji medycznych wskazuje, że stosowanie preparatów, które zawierają octan chlormadionu (CMA) w połączeniu z małą dawką etynyloestradiolu (EE) zmniejsza dolegliwości bólowe, występujące w trakcie menstruacji. Dzięki złagodzeniu lub wyeliminowaniu bólu kobiety nie muszą zmniejszać swojej codziennej aktywności i rezygnować z pasji.

Regularność przede wszystkim!

Regularne i nieobfite miesiączki to pragnienie każdej kobiety, co potwierdza przeprowadzone we wrześniu badanie. Ponad połowa Polek (51 proc.) wskazała, że regulacja cyklu miesiączkowego jest dla nich jedną z najistotniejszych właściwości antykoncepcji hormonalnej. Dla 39 proc. uczestniczek równie ważnym aspektem pozaantykoncepcyjnym jest zmniejszenie obfitości krwawienia miesiączkowego. Tempo życia oraz stres powodują, że kobiecy układ hormonalny bywa obciążony, co niekorzystnie wpływa na cykl menstruacyjny. Zbyt obfite i przedłużające się miesiączki mogą prowadzić do anemii, a także wykluczać z życia towarzyskiego. Zastosowanie nawet ultralekkiej antykoncepcji, zawierającej niewielką dawkę hormonów, pomoże wyregulować cykl, co w sposób znaczący poprawi komfort kobiet, dając im możliwość kontrolowania swojego organizmu. Tabletki antykoncepcyjne dają kobietom możliwość przechodzenia krwawienia w sposób jak najbardziej komfortowy – bez bólu, osłabienia i konieczności rezygnacji ze swoich planów. Więcej informacji można znaleźć na stronie: www.antykoncepcjanamiare.pl
Źródło: Materiał prasowy
Fot. www.pixabay.com

Smog – na co najbardziej szkodzi

Mieszanina zanieczyszczeń, którą wdychamy z powietrzem szkodzi nie tylko naszym płucom. Lista chorób i powikłań, których ryzyko zwiększa smog jest zaskakująco długa. Dowiedz się kiedy i dla kogo jest on najgroźniejszy. 

Narodowy Fundusz Zdrowia (NFZ) opublikował niedawno raport, z którego wynika, że w 2017 roku liczba zgonów w Polsce wyniosła 405,6 tys., co oznacza wzrost o blisko 4 proc. w porównaniu do roku 2016. Analitycy NFZ oceniają, że do tego wzrostu, którego szczytowym okresem były miesiące styczeń i luty, przyczynił się smog. Zwłaszcza w styczniu 2017 r. był on bowiem wyjątkowo intensywny, z uwagi na panujące wtedy rekordowe mrozy i związaną z tym nadzwyczaj wysoką emisję zanieczyszczeń pochodzących m.in. z domowych i lokalnych kotłowni węglowych. Dodajmy, że w styczniu 2017 r. liczba zgonów wzrosła aż o 23,5 proc. w stosunku do stycznia poprzedniego roku.

Czy ta rekordowa śmiertelność to tylko skutek smogu? Niekoniecznie. Analitycy NFZ wskazują też drugą możliwą jej przyczynę. Otóż, w styczniu 2017 r. przypadł też szczyt zachorowań na grypę, który w 2015 i 2016 r. następował w późniejszych miesiącach. Warto jednak wiedzieć, że już od wielu lat w Polsce to właśnie na styczeń przypada najwyższa miesięczna liczba zgonów, a ponieważ jest to też statystycznie najzimniejszy miesiąc w roku, to związek podwyższonej śmiertelności z występującym wtedy smogiem wydaje się być ewidentny. Nikt już dziś zresztą nie kwestionuje szkodliwego wpływu zanieczyszczenia powietrza na zdrowie. Potwierdzają to dziesiątki wiarygodnych badań naukowych zrealizowanych na całym świecie. Dlatego o smogu – cichym i często niewidocznym zabójcy – mówi się coraz więcej i głośniej.

W tym kontekście, wiele osób zastanawia się na co konkretnie szkodzi smog i w jaki sposób nas zabija?

Infografika PAP/Serwis Zdrowie/M. Samczuk

Precyzyjnych, popartych dowodami naukowymi odpowiedzi na te pytania dostarcza opublikowana niedawno książka „Smog: konsekwencje zdrowotne zanieczyszczeń powietrza”, wydana przez Wydawnictwo Lekarskie PZWL. Jest to – według wydawcy – pierwsza polska książka, która w sposób kompleksowy przedstawia wpływ zanieczyszczeń powietrza na stan zdrowia.

Jakie choroby i powikłania powoduje smog

„Wyniki pomiarów jednoznacznie potwierdzają, że w Polsce mamy do czynienia ze znacznymi stężeniami (przekraczającymi tzw. wartości dopuszczalne) zanieczyszczeń pyłowych oraz benzo(a)pirenu. Choć zanieczyszczenia powietrza bywają postrzegane jako nieunikniony, niepożądany efekt rozwoju ekonomicznego, ich wpływ na zdrowie jest niewątpliwie niekorzystny, a najbardziej cierpi układ oddechowy. Warto podkreślić, że często przytaczany wzrost liczby zgonów w okresach zwiększonego narażenia dotyczy niemal wyłącznie osób starszych, z licznymi schorzeniami przewlekłymi i bywa określany mianem „pchnięcia do trumny”. Z tego powodu ostateczne efekty narażenia na zanieczyszczenia zależą m.in. od struktury populacji. Prawdopodobnie znacznie mniej zgonów występuje w młodszych populacjach z uwagi na lepszą tolerancję zanieczyszczeń” – piszą we wspomnianej książce jej redaktorzy naukowi, dr hab. Henryk Mazurek z Kliniki Pneumonologii i Mukowiscydozy Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc  oraz dr hab. Artur Badyda z Politechniki Warszawskiej.

Przypomnijmy, że według różnych szacunków w Polsce smog przyczynia się do przedwczesnej śmierci 30-46 tys. osób rocznie. Wbrew pozorom, to jednak wcale nie choroby układu oddechowego odpowiadają za większość związanych ze smogiem zgonów, lecz różnego rodzaju powikłania ze strony układu krążenia, takie jak udar mózgu, zawał serca czy niewydolność serca.

Smog – seryjny morderca

WHO podaje, że 24 proc. wszystkich zgonów z powodu udaru mózgu na świecie ma związek ze smogiem. To samo dotyczy 25 proc. zgonów z powodu chorób serca i aż 43 proc. śmierci z powodu chorób płuc.

Autorzy książki przeanalizowali dostępną literaturę naukową dotyczącą wpływu smogu na zdrowie pod kątem wszelkich chorób i powikłań, z którymi jest kojarzony. Okazało się, że biorąc pod uwagę siłę zgromadzonych na ten temat dowodów naukowych, listę skutków zdrowotnych zanieczyszczenia powietrza można podzielić na trzy grupy. W pierwszej i drugiej grupie znalazły się te choroby i powikłania, co do których prawdopodobieństwo istnienia związków przyczynowo-skutkowych (między ekspozycją na smog, a określonym skutkiem zdrowotnym) zostało ocenione jako bardzo wysokie lub umiarkowane.

Do takich właśnie, najlepiej przebadanych i potwierdzonych naukowo, konsekwencji smogu należą m.in.:

  • ze strony układu oddechowego – częstsze infekcje i choroby przewlekłe dróg oddechowych, np. astma, POCHP, rak płuca, częstsze zaostrzenia przebiegu istniejących chorób przewlekłych układu oddechowego, częstsze hospitalizacje i związany z tym wzrost umieralności,
  • ze strony układu krążenia – częstsze, ostre powikłania chorób sercowo-naczyniowych, np. udar mózgu, zawał serca, niewydolność serca, a także wzrost ciśnienia tętniczego, zaburzenia rytmu serca i wzrost umieralności,
  • ze strony układu nerwowego – wzrost ryzyka wystąpienia i rozwoju chorób neurodegeneracyjnych, np. Alzheimera, Parkinsona, uszkodzenia neuronów i naczyń mózgowych zaburzające działanie układu nerwowego,
  • ze strony układu rozrodczego – porody przedwczesne, obniżona masa urodzeniowa dziecka, zaburzenia rozwoju wewnątrzmacicznego,
  • inne – nowotwory pęcherza moczowego, rak piersi, podrażnienie spojówek, przyspieszone starzenie skóry, stres oksydacyjny, oporność na insulinę, cukrzyca.

Warto też  wskazać, jakie choroby i powikłania znalazły się w trzeciej grupie, czyli o słabo jeszcze potwierdzonych (udowodnionych), choć możliwych, związkach ze smogiem. Należą do nich m.in.:

  • Nasilenie reaktywności oskrzeli i odpowiedzi na alergeny,
  • Spowolnienie rozwoju układu oddechowego u dzieci,
  • Zaburzenia rozwoju psychoruchowego,
  • Bóle głowy,
  • Zaburzenia emocjonalne,
  • Guzy mózgu,
  • Obniżenie płodności,
  • Niski poziom HDL,
  • Białaczki i chłoniaki.

Co to jest smog i z czego się składa

Smog (od angielskich słów smoke + fog czyli dym + mgła) to zjawisko atmosferyczne, które powstaje wskutek zanieczyszczenia powietrza, przede wszystkim przez tzw. pyły zawieszone. Mogą one zawierać różne substancje toksyczne, takie jak: benzo(a)piren, metale ciężkie, dioksyny czy furany. Pył PM 10 składa się z mieszaniny cząstek substancji organicznych i nieorganicznych o średnicy do 10 mikrometrów. Pył PM 2,5 zawiera cząstki o średnicy do 2,5 mikrometra.

Jakie stężenie zanieczyszczeń jest groźne dla zdrowia

Przypomnijmy, że Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) rekomenduje wszystkim krajom podejmowanie działań zmierzających do ograniczenia średniego rocznego stężenia pyłu zawieszonego PM 10 do wartości poniżej 20 mikrogramów na metr sześcienny powietrza, a w przypadku pyłu PM 2,5 do wartości poniżej 10 mikrogramów na metr sześcienny. Wspomniane wcześniej drobne cząstki pyłów z zanieczyszczonego powietrza wnikają nie tylko do naszych płuc. Te mniejsze przedostaje się dalej do krwiobiegu, przyczyniając się do rozwoju wielu groźnych chorób.

Niestety, pod względem jakości powietrza Polska plasuje się w ogonie Europy. Na przykład, średnioroczne wartości stężenia pyłów zawieszonych PM2,5 i PM 10 w Warszawie  wynoszą odpowiednio 22 i 31, a w Krakowie 37 i 55. Dla porównania w Sztokholmie wartości te wynoszą 5 i 11, a w Londynie 11 i 21. Ale oczywiście są na świecie jeszcze  gorsze miejsca, jak np. indyjskie Delhi (143, 292). Średnioroczne stężenie pyłu PM 2,5 w Polsce (czyli tego, który zdaniem lekarzy jest najgroźniejszy dla zdrowia człowieka) szacowane jest na 24 mikrogramy na metr sześcienny, a więc jest ponad 2 razy większe od rekomendowanego przez WHO.

Dlaczego Polska słabo wypada w Europie pod względem jakości powietrza?

Według raportu „Ochrona powietrza przed zanieczyszczeniami” Najwyższej Izby Kontroli, główną przyczyną wysokiego poziomu zanieczyszczeń w Polsce jest duża emisja pyłów z przestarzałych domowych i lokalnych kotłowni węglowych, do czego dokłada się jeszcze duża liczba aut na drogach (zwłaszcza tych z silnikami diesla), a także przemysł i rolnictwo.

Poza podejmowanymi przez rząd oraz samorządy działaniami mającymi zmienić ten stan rzeczy (m.in. wsparcie finansowe na modernizację kotłowni i palenisk), ważną rolę do odegrania ma także każdy z nas.

„Każdy z nas ma swoją chmurkę smogu i ważne, by była jak najmniejsza. Innymi słowy, dbałość o środowisko trzeba zacząć od siebie – nie trując i dając przykład innym” – piszą autorzy cytowanej książki.

Rzeczywistość jednak w tym temacie wciąż mocno skrzeczy. WHO szacuje, że aż 90 proc. ludzi na świecie oddycha zanieczyszczonym powietrzem. I raczej prędko się to nie zmieni.

Wiktor Szczepaniak (zdrowie.pap.pl)

Fot. www.pixabay.com

Sejm odrzucił obywatelski projekt likwidujący obowiązek szczepień

Sejm zdecydował w piątek (9 listopada) o odrzuceniu obywatelskiego projektu, który przewiduje likwidację obowiązku szczepień ochronnych. Za odrzuceniem opowiedziało się 354 posłów, 10 było przeciw, 16 wstrzymało się od głosu.

W klubie PiS, za odrzuceniem projektu było 189 parlamentarzystów. Przeciw była posłanka Anna Maria Siarkowska, a Barbara Bubula i Jan Szyszko wstrzymali się od głosu.

W klubie Platformy Obywatelskiej wszyscy głosujący – 114 osób – opowiedzieli się za odrzuceniem obywatelskiej inicjatywy. Podobnie w Nowoczesnej, wszyscy głosujący, tzn. 19 posłów, było za odrzuceniem projektu. Również w klubie PSL-UED za odrzuceniem projektu byli wszyscy głosujący, tj. 15 osób.

W Kukiz’15 siedem osób było za odrzuceniem projektu, trzy były temu przeciwne, a 13 wstrzymało się od głosu. Przeciwni odrzuceniu byli: Paweł Skutecki, Jarosław Sachajko i Andrzej Kobylarz.

Obywatelski projekt zakładał m.in. likwidację obowiązku szczepień, wprowadzając ich dobrowolność. Pozostawiono go jedynie dla stanu zagrożenia epidemicznego i epidemii.

Źródło: www.rynekzdrowia.pl

Fot. www.pixabay.com

Informacja GIS nt. dat ważności stosowanych szczepionek

Główny Inspektorat Sanitarny prowadzi bieżący nadzór nad stanami magazynowymi i dystrybucją szczepionek zakupionych przez Ministra Zdrowia do realizacji Programu Szczepień Ochronnych (PSO) w Polsce. Jednocześnie szacuje potrzeby ilościowe i weryfikuje stany posiadanych preparatów szczepionkowych celem utrzymania płynnej realizacji szczepień obowiązkowych w kraju.

Nadzór nad stanami magazynowymi szczepionek zakupionych do realizacji PSO zgromadzonych na poziomie centralnym, regionalnym i lokalnym prowadzony jest przy użyciu systemu elektronicznego, co zapobiega ewentualnym pomyłkom w kontroli m.in. numerów serii i dat ważności.

Szczepienia w ramach PSO realizowane są wyłącznie szczepionkami z ważnymi terminami przydatności do użycia. Nie istnieje ryzyko, aby do szczepienia dziecka została wydana szczepionka przeterminowana, po upływie terminu jej ważności.

W przypadku wystąpienia sytuacji, że dana szczepionka może nie zostać wykorzystana w realizacji PSO podejmuje się działania polegające m. in. na uwalnianiu w pierwszej kolejności szczepionek o krótszym terminie ważności zastępując je szczepionkami o dłuższym terminie ważności.

Jednocześnie osoby przeprowadzające szczepienia ochronne są zobligowane
do prawidłowego świadczenia usług w ramach realizowanych świadczeń zdrowotnych, zgodnie ze wskazaniami aktualnej wiedzy medycznej, dostępnymi metodami i środkami zapobiegania, rozpoznawania i leczenia chorób, zgodnie z zasadami etyki zawodowej oraz należytą starannością.

Zastosowanie do przeprowadzenia szczepienia ochronnego szczepionki po upływie terminu jej ważności naraża podmiot stosujący taką szczepionkę na odpowiedzialność określoną przepisami prawa.

Źródło: www.gis.gov.pl

Fot. www.pixabay.com

Fakty i mity o krótkowzroczności dzieci

Nawet połowa uczniów ma wady wzroku! To jedna zła wiadomość. Druga: te problemy są często wykrywane za późno. Poznaj fakty i mity o problemach ze wzrokiem i sposobach na dobre widzenie.

Wątpliwości na ten temat rozwiała dla Serwisu Zdrowie dr Anna Ambroziak, okulistka, członek zarządu Polskiego Towarzystwa Okulistycznego (PTO).

Roczne dziecko ma w pełni rozwinięty wzrok.

MIT!

Gdy dziecko się rodzi, jest „plusowe”. Jego świat jest blisko, więc potrzebuje dobrze widzieć. Normuje swój wzrok dopiero około 8 r. ż.

Początek szkoły to czas, kiedy warto po raz pierwszy skontrolować wzrok dziecka.

MIT!

Już w pierwszym roku życia każde dziecko powinno spotkać się pierwszy raz ze specjalistą, który zbada jednooczne i przestrzenne widzenie dziecka, ustawienie gałek ocznych, jego rozwój. Później bez względu na to czy jest wada czy nie, przynajmniej raz na rok dziecko powinno mieć pełne, specjalistyczne badanie okulistyczne, optometryczne, ortoptyczne, podczas którego bada się rozwój widzenia. Do 6. R.ż. rozwija się widzenie mózgowe, neuroplastyczność mózgu i do tego czasu mózg musi nauczyć się widzieć. Ale aby tak się stało, musimy dostarczyć mu ostre obrazy.

Obecnie jest więcej wad wzroku niż kiedyś.

FAKT!

Liczba dzieci, młodzieży i dorosłych z wadami wzroku rośnie – tak się dzieje nie tylko w Polsce, ale i w krajach europejskich, a w Chinach czy na Tajwanie wady wzroku ma ponad 90 proc. dzieci w wieku 14-16 rż. W Polsce – około 50 proc.

Cywilizacja oraz fakt, że dzieci spędzają coraz więcej czasu w bliży (czyli do metra) na wszystkich czynnościach, sprawia, że edukacja równa się krótkowzroczność. Poza tym żyjemy coraz dłużej, co oznacza więcej obciążeń cywilizacyjnych, przy których wady wzroku robią się coraz bardziej problematyczne.

Jeśli jedno z rodziców jest krótkowzroczne, ryzyko dla dziecka wzrasta kilkukrotnie, jeśli oboje mają tę wadę, to aż 6-7 razy. Ale, żeby było jasne – zdrowi rodzice nie dają gwarancji, że dziecko nie będzie miało niemiarowości. Krótkowzroczność jest dziś najczęstszą wadą refrakcji, a leczonych jest tylko połowa dzieci, która tego wymaga. Trzeba wiedzieć, że obecnie skorygowanie wady -2, czy -4 nie jest dużym problemem terapeutycznym, ale z każdą dioptrią zdecydowanie wyższe jest ryzyko powikłań. Dlatego tak ważna jest walka o każdy milimetr.

Krótkowzroczność to tylko problem z widzeniem dali.

MIT!

Dorosły człowiek krótkowzroczny ma kilka razy wyższe ryzyko zaćmy i jaskry. Przy wadzie -6 ryzyko jaskry jest już 4-6 razy wyższe, odwarstwienie siatkówki jest 16 razy wyższe, a makulopatii, czyli chorób plamki – aż 40 raz wyższe! A z kolei te schorzenia uszkadzają centralne widzenie, co  grozi ślepotą centralną.

Są sposoby chroniące wzrok, które każdy może stosować.

FAKT!

Problemem dla oczu jest nie tyle łączny czas i praca wzrokowa w bliży, ale brak przerw. Nasze dzieci powinny spędzać minimum godzinę dziennie na aktywnościach na zewnątrz, przy naturalnym oświetleniu. Narząd wzroku to bardzo precyzyjny receptor, który dostarcza nam dopaminę. Receptory dopaminowe w siatkówce dbają nie tylko o prawidłowe ciśnienie i tętno, ale także o rozwój i hamowanie wzrostu gałki ocznej. Tymczasem krótkowzroczność działa na oko jakbyśmy pompowali balon – gałka oczna wydłuża się i sprawia, że jest ściana oka coraz cieńsza. Dlatego tak ważne jest aby pamiętać o czynnikach ryzyka i profilaktyce, to proste rzeczy: przerwy w pracy wzrokowej, naturalne oświetlenie i aktywność fizyczna, najlepiej na świeżym powietrzu.

Dzieci nie mogą nosić soczewek kontaktowych.

MIT!

Dzieci z wadami wzroku mogą nosić nie tylko okulary, ale i soczewki kontaktowe. Okazuje się, że kontrola krótkowzroczności jest zdecydowanie lepsza w przypadku dzieci, które korzystają z soczewek. One doskonale rozumieją zasady dezynfekcji, potrafią dbać o higienę, więc ich używanie jest naprawdę bezpieczne, a postęp krótkowzroczności jest u nich wolniejszy, bo użytkując soczewki na codzień, zapewniają to, że ich wzrok jest w pełni skorygowany. To zaś jest ważne, żeby nie doprowadzić do wysokiej krótkowzroczności, która jest ciężką chorobą okulistyczną. Wszystkie wady refrakcji, łącznie z ustawieniem przestrzenym, powinniśmy  skorygować do 4-6 rż. dziecka.

Wady wzroku wpływają na rozwój dziecka.

FAKT!

Wady widzenia u dzieci wpływają na nieprawidłowy rozwój dziecka. Narząd wzroku zapewnia 80 proc. informacji dla naszego mózgu. Wzrok determinuje w dużym stopniu rozwój ruchu, sprawność ręki, rozumienie świata, jego postrzeganie. Widzenie ma wpływ na naukę i rozwój zarówno fizyczny, jak i psychospołeczny dzieci. Większośc dysleksji i dysgrafii wynika właśnie z nieskorygowanych w odpowiednim okresie wad refrakcji.

W trosce o wzrok maluch nie powinien w ogóle mieć dostępu do tabletów i smartfonów.

FAKT!

Za problemy ze wzrokiem u małych dzieci w dużej mierze odpowiedzialne są nowoczesne technologie, dlatego do 2. r. ż. dziecko nie powinno w ogóle brać do ręki smartfona, tabletu, iphona. Później ten czas powinien być bardzo limitowany. Komputer sam w sobie nie szkodzi, dzieci w wieku szkolnym oczywiście mogą go używać, bo dziś mamy już nowoczesne powłoki, ale ważna jest przede wszystkim odpowiednia odległość pracy wzrokowej oraz zachowanie przerw co 20 minut plus naturalne oświetlenie i niezapominanie o aktywności fizycznej.

Monika Wysocka (zdrowie.pap.pl)

Fot. www.pixabay.com

Na szczepionkę przeciw odrze jeszcze nie za późno

Mało jest tak zaraźliwych chorób, jak odra, a szczepienie przeciwko niej jest wyjątkowo skuteczne. Kto się nie zaszczepił, może to zrobić w każdym wieku. Odporność zyska w ciągu dwóch tygodni od pierwszej dawki.

Odra od kilku lat atakuje w krajach europejskich. Eksperci nie mają złudzeń, że to pokłosie lęku przed szczepieniami, wyrosłego na podstawie nieprawdziwych i zmanipulowanych danych, który spowodował zmniejszenie tzw. wyszczepialności. Ujmując to w prosty sposób: znalazły się osoby, które wbrew zaleceniom lekarskim nie szczepiły swoich dzieci, a ponieważ z biegiem lat ich przybywało, wirus odry powrócił.

Moda na nieszczepienie dotarła też do Polski, a na efekty nie trzeba było długo czekać.

W maju tego roku w rozmowie z Serwisem Zdrowie specjalista chorób zakaźnych i pediatrii dr Ernest Kuchar z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego mówił, że w Polsce rośnie ryzyko zachorowania na odrę, a nawet wybuchu epidemii odry. Wówczas właśnie Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego – Państwowy Zakład Higieny (NIZP-PZH) podał, że w Polsce wyszczepialność przeciwko odrze (czyli odsetek zaszczepionej populacji) spadła poniżej 95 proc.

Pięć miesięcy później wiemy z danych NIZP-PZH, że od 1 stycznia do 31 października br. w Polsce zanotowano 144 przypadki odry. W tym samym okresie roku ubiegłego takich zachorowań było znacznie mniej – 59, a w całym 2017 r. w Polsce odnotowano 63 zachorowania na odrę. Przypadków odry jest zatem w ciągu 10 miesięcy ponad dwukrotnie więcej niż w całym ubiegłym roku.

W ostatnich dniach na Mazowszu zgłoszono 18 przypadków zachorowań i podejrzeń zachorowań na odrę – 17 w powiecie pruszkowskim i jedno na terenie powiatu warszawskiego. W poniedziałek dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej we Włodawie poinformowała, że uczeń liceum we Włodawie (woj. lubelskie) przebywa w szpitalu z podejrzeniem zachorowania na odrę.

——————————————————————————————————Co to jest odporność zbiorowiskowa

To pośredni, a istotny efekt szczepień dużych grup ludzi. Nie można, z różnych powodów, zaszczepić wszystkich mieszkańców danego kraju (na przykład z powodu wieku – niemowlęta czy schorzeń – starsi). Jeśli jednak bardzo duża część populacji zostanie zaszczepiona przeciwko danej chorobie, zyskują na tym ci niezaszczepieni – patogen ma bardzo ograniczone możliwości przenoszenia się. Są przykłady całkowitego wyeliminowania takiego patogenu – np. ospy prawdziwej, czy na terenie Polski i wielu krajów europejskich – polio. Odrę też można wyeliminować – na pewien czas udało się to np. w Korei Południowej. Warunkiem jest jednak wystarczająca wyszczepialność całych populacji.

————————————————————————————————————————

Jak wysoka musi  być wyszczepialność, by czuć się bezpiecznie?

To, jaki odsetek zaszczepionych osób daje odporność zbiorowiskową przed chorobą, zależy od patogenu, który ją wywołuje, a właściwie od jego potencjału zakażania.

Odra jest wysoce zaraźliwa – jedna zakażona wirusem osoba „sprzedaje” go kilkunastu, a nawet 20 osobom podatnym (które nie chorowały na odrę lub nie były zaszczepione). Znane są przypadki zarażenia odrą po wspólnej podróży w windzie. Ryzyko zachorowania po kontakcie z chorym na odrę u osoby podatnej na zakażenie (oprócz niezaszczepionej to także taka, która przyjmuje leki immunosupresyjne, zatem po przeszczepieniu narządu lub tkanki) sięga 90-95 proc. Dla porównania – w przypadku świnki jest to nieco ponad 30 proc., nawet jeśli osoba chora na świnkę przebywa w domu z krewnymi nieszczepionymi.

Kiedy się szczepić?

Szczepienie przeciwko odrze jest w kalendarzu szczepień obowiązkowych od 1975 roku. Redaktor naczelny „Medycyny Praktycznej – Szczepienia” dr Jacek Mrukowicz mówi, że jeśli ktoś wie, że:

  • nie chorował na odrę,
  • nie został zaszczepiony przeciwko tej chorobie
  • przyjął tylko jedną z dwóch dawek szczepionki,

może albo zgłosić na badania przeciwciał, by sprawdzić, czy ma odporność na tę chorobę, albo – w krótszej ścieżce – zgłosić się na szczepienie bez sprawdzania obecności przeciwciał.

– Nawet jeśli będzie to powtórne zaszczepienie przeciwko odrze, jest to bezpieczne działanie – podkreśla dr Mrukowicz.

Jak dodaje, tak zresztą postępuje się w sytuacji prowadzenia dochodzenia epidemicznego i wykrycia, że w otoczeniu osoby chorej na odrę znajdują się osoby, co do których nie ma pewności, czy mają odporność na tę chorobę. Oznaczanie przeciwciał niepotrzebnie zajmuje czas w sytuacji zagrożenia.

Pewność co do tego, czy powinniśmy ponownie się zaszczepić, daje prowadzona rzetelnie dokumentacja medyczna. Jeśli zatem dysponujemy wpisem lekarza o rozpoznaniu odry (czyli mamy potwierdzeniem, że przechorowaliśmy odrę, co daje odporność) lub o fakcie zaszczepienia przeciwko tej chorobie dwoma dawkami, nie ma potrzeby ponownego szczepienia (lub sprawdzania poziomu przeciwciał).

Czy można zaszczepić się tylko przeciwko odrze?

Teoretycznie tak, ale w praktyce nie jest to możliwe.

– Zaprzestano produkcji szczepionek tylko przeciwko odrze – wyjaśnia dr Mrukowicz.

Na rynku dostępne są szczepionki skojarzone: przeciwko odrze, śwince i różyczce.

Dr Mrukowicz zapewnia, że wciąż, nawet jeśli taką otrzymaliśmy, ponowne zaszczepienie nie jest niebezpieczne, a bilans korzyści przeważa potencjalne ryzyko niepożądanych odczynów poszczepiennych.

– Zaszczepienie przeciwko tym trzem chorobom, a nie jednej, wyjdzie tylko na zdrowie – dodaje.

Zwłaszcza, że poważne powikłania np. świnki przechodzonej w wieku dorosłym są bardzo wysoce prawdopodobne.

Justyna Wojteczek (zdrowie.pap.pl)
Fot. www.pixabay.com

Wiesz, jakie objawy ma udar?

Rozpoznanie pierwszych objawów udaru i natychmiastowe wezwanie karetki to działanie, które ratuje życie i sprawność. Co osiem minut ktoś w Polsce doświadcza tego stanu, zatem wiedza, jak się zachować, jest na wagę życia każdego.

Udar jest pierwszą przyczyną trwałej niepełnosprawności Polaków i Polek po 40. roku życia, często wykluczając ich z życia społecznego. Tymczasem prostymi sposobami można przynajmniej części z nich zapobiec: modyfikacja stylu życia, szybkie rozpoznanie w razie udaru, a następnie leczenie i monitorowanie chorób, które zwiększają jego ryzyko mogą zdziałąć cuda.

Wciąż nie jest to powszechna wiedza, stąd pomysł zorganizowania w szkołach podstawowych w całym kraju interaktywnych lekcji pod hasłem: „STOP UDAROM MÓZGU. I Ty możesz zostać superbohaterem!”.

Udar mózgu w liczbach

  • ok 80 tys. nowych przypadków udarów ma miejsce w ciągu roku w Polsce
  • 25 proc. –  tyle osób, które doznaje udaru, nie przeżyje pierwszych 3 miesięcy
  • 50 proc. –  tyle osób, które doznaje udaru, będzie zagrożonych trwałą niesprawnością

I tak, w ramach Ogólnopolskiego Programu Edukacyjnego na rzecz Profilaktyki Udarowej we współpracy z nauczycielami z Polskiego Stowarzyszenia Nauczycieli Przedmiotów Przyrodniczych powstał scenariusz interaktywnych warsztatów edukacyjnych.
– Podczas zajęć dzieci dowiadują się, czym jest i jak działa mózg, jak dochodzi do udaru i jakie funkcje mózgu może on wyłączyć, uczą się, jakie są objawy udaru mózgu i jak należy reagować w sytuacji ich wystąpienia – mówi Karolina Mitruczuk, edukatorka z IFMSA, organizacji partnerskiej programu.

Aby zaciekawić dzieci trudnym tematem stworzono postać dr. Stroke’a – superbohatera.

– Uczę z ekranu, jak rozpoznać udar i co robić w sytuacji, w której minuty decydują o czyimś życiu. Chciałbym, żeby Doktor Stroke – Pogromca Udarów był wzorem do naśladowania dla każdego nastolatka, który stanie w obliczu nagłej potrzeby reakcji, gdy rozpozna udar mózgu w najbliższym otoczeniu – podkreśla aktor Michał Malinowski.

Jakie są objawy udaru?

  • Usta wykrzywione,
  • Dłoń opadnięta,
  • Artykulacja utrudniona,
  • Rozmazane widzenie

Wraz z tą wiedzą dzieci dostają prostą instrukcję, jak właściwie zareagować w sytuacji ich zaobserwowania u kogoś lub u siebie: Wezwij  pogotowie (tel. 999 lub 112)!

Sprawdź, czy to udar – wydaj polecenia:

  • Uśmiechnij się – jeśli podnosi się tylko połowa ust, druga część twarzy może być porażona
  • Podnieś obie ręce nad głowę – gdy możliwe jest uniesienie tylko jednej ręki prawdopodobnie niedowład objął połowę ciała
  • Powtórz: „Wszystko będzie dobrze” – jeśli mowa jest niewyraźna lub niemożliwa, należy wezwać karetkę

Oprócz poznania objawów udaru dzieciaki dowiadują się też, że można sporo zrobić, aby udarom zapobiec.

Badania dowodzą, że poprzez wprowadzenie 5 bardzo konkretnych zachowań prozdrowotnych, możemy zapobiec aż połowie wszystkich udarów mózgu! Te zachowania to: niepalenie tytoniu, utrzymywanie prawidłowej masy ciała, regularna aktywność fizyczna, umiarkowane spożycie i nienadużywanie alkoholu oraz zdrowa dieta – wymienia dr Michał Karliński z Instytutu Psychiatrii  i Neurologii, II Klinika Neurologiczna Instytut Psychiatrii i Neurologii w Warszawie.

Infografika PAP/Serwis Zdrowie/Udar mózgu_objawy

Poprzez dzieci do dorosłych

Okazuje się, że wiedza przekazana w przystępny sposób pięcioklasistom jest łatwo przyswajana, a co najważniejsze – interesująca.
– Widzę, że dzieci są bardzo zainteresowane, wiem, że opowiadały o zajęciach w domu i przekazywały, czego sie dowiedziały. Było więc warto – mówi Dorota Maciejewska dyrektor Szkoły Podstawowej Nr 343 w Warszawie, która wzięła udział w programie.

Jakie choroby sprzyjają udarowi mózgu:

  • nadciśnienie tętnicze,choroby serca, szczególnie migotanie przedsionków,
  • cukrzyca,choroby naczyń, szczególnie zaawansowana miażdżyca,
  • zaburzenia gospodarki lipidowej,
  • zespół bezdechu sennego (objawia się chrapaniem),

A także:

  • otyłość lub duża nadwaga,
  • palenie papierosów,
  • nadużywanie alkoholu.

Założenie jest takie, aby kampania trafiła do jak najszerszej grupy odbiorców.

– Nasze działania mają dwa kierunki: pierwszy to edukacja młodzieży, która za 5,10 lat będzie dorosła i będzie mogła tę wiedzę szerzyć. I drugi – aby poprzez dzieci dotrzeć do rodziców i dziadków. A to jest szalenie istotne, bo jeżeli chodzi o objawy oraz konieczne pierwsze działania świadomość osób dorosłych, a zwłaszcza osób starszych w Polsce jest bardzo mała – mówi dr Mariusz Baumgart pełnomocnik ds. medycznych Stowarzyszenia „Udarowcy – Liczy się wsparcie!”.
Organizatorzy liczą na to, że dzieci po powrocie do domu opowiedzą swoim rodzicom o tym czego się dowiedzieli, tym samym przekazując im zdobytą wiedzę. Służą temu też materiały przekazywane uczniom podczas lekcji: krzyżówki i rebusy do wspólnego rozwiązywania w domu, magnezy na lodówkę, ulotki.

Głównym przekazem akcji jest to, że udarowi można zapobiegać, a gdy już się zdarzy – można go leczyć.

– Ponad wszelką wątpliwość udowodniono, że leczenie w ostrej fazie jest możliwe, ale musimy je zastosować bardzo szybko – w ciągu 4,5 godzin od wystąpienia pierwszych objawów, ale im szybciej – tym lepiej. Później zostaje już tylko rehabilitacja i prewencja wtórna. Dlatego tak ważne jest, aby jak najwięcej osób znało objawy udaru mózgu – mówi dr Michał Karliński.

Źródło: www.zdrowie.pap.pl

Fot. www.pixabay.com

Rusza kampania informacyjna „Pacjent w badaniach klinicznych”

Ministerstwo Zdrowia, Polski Fundusz Rozwoju, Rzecznik Praw Pacjenta oraz ich partnerzy zaprezentowali założenia projektu …

Jedzenie warzyw i owoców wydłuża życie?

To FAKT! Osoby, które jedzą co najmniej 5 porcji warzyw i owoców dziennie mają aż o 30 proc. mniejsze ryzyko przedwczesnej …

Miesiączka – symbol kobiecości czy znienawidzony problem?

Bolesna, obfita, nieregularna, uciążliwa – to najczęstsze określenia, przypisywane miesiączce. Współczesna doustna …