Kategoria: CHOROBY

Uwaga alergicy! Zaczyna się sezon pylenia

To, że mamy kalendarzową zimę nie oznacza, że osoby uczulone na pyłki roślin mogą spać spokojnie. Podpowiadamy, co warto zrobić już teraz, aby opóźnić wystąpienie dokuczliwych objawów oraz zmniejszyć ich nasilenie.

Alergię mogą wywoływać różnego rodzaju czynniki środowiskowe (alergeny), występujące zarówno przez cały rok, jak i sezonowo. Do tych ostatnich zaliczają się przede wszystkim pyłki roślin, które wbrew pozorom, wcale nie „atakują” alergików dopiero wiosną, gdy przyroda mocno się już zazieleni, ale pojawiają się w powietrzu począwszy od lutego.

Eksperci ostrzegają, że to właśnie w tym zimowym miesiącu, na dobre, zaczyna się pylenie leszczyny i olchy (które trwa do początku kwietnia). Nieco później zaczynają pylić brzozy (od końca marca do początku maja). Pylenie traw zaczyna się w maju, a bylic od połowy lipca. Warto dodać, że stężenie pyłków na terenach wiejskich jest najwyższe rano, podczas gdy w miastach wieczorem.

Alergia na pyłki roślin (przede wszystkim drzew, traw i bylic) objawia się najczęściej katarem siennym, napadami kichania, świądem nosa, łzawieniem spojówek, a niekiedy również wypryskami skórnymi. Osoby uczulone na pyłki często mają też objawy tzw. zespołu alergii jamy ustnej, czyli podrażnienia śluzówek po spożyciu niektórych pokarmów (np. chorzy uczuleni na pyłki brzozy zazwyczaj nie mogą jeść jabłek, owoców pestkowych, kiwi, surowej marchewki czy selera).

Co to jest alergia?

Jest to nieprawidłowa reakcja organizmu na niegroźny zazwyczaj czynnik środowiskowy (np. roztocze kurzu domowego, sierść zwierząt, zarodniki grzybów pleśniowych, pyłki roślin, pierze czy wełnę). Układ odpornościowy traktuje te niegroźne substancje jako elementy zagrażające, co wywołuje reakcję mającą na celu ich zneutralizowanie i wydalenie z organizmu. Choroby alergiczne mogą objawiać się uciążliwymi dolegliwościami w obrębie nosa, oczu (spojówek), skóry, żołądka, oskrzeli lub jelit.

Jak wyprzedzić reakcję alergiczną na pyłki

– Na szczęście dla alergików, mrozy, które zapanowały ostatnio w Polsce, mocno przyhamowały pylenie leszczyny, która tradycyjnie rozpoczyna w naszym kraju sezon pylenia roślin. Pyłek leszczyny jest o tyle istotnym alergenem, że pojawiając się jako pierwszy często toruje drogę do silnej reakcji na pyłki olchy i brzozy. Te trzy pyłki często wywołują tzw. alergiczne reakcje krzyżowe. Dodajmy, że składnikami pyłków, które de facto wywołują reakcje alergiczne są glikoproteiny (związki białka i cukrów) – mówi prof. Piotr Kuna, specjalista ds. alergologii, z Kliniki Chorób Wewnętrznych, Astmy i Alergii, Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, członek zarządu Polskiego Towarzystwa Alergologicznego.

Ekspert podkreśla, że związane z alergią wziewną, alergiczne odczyny zapalne dróg oddechowych sprawiają, że cierpiące na nie osoby częściej zapadają na infekcje wirusowe (są na nie bardziej podatne). Choć często też zdarza się, że występujące u nich reakcje alergiczne mylnie biorą za infekcje wirusowe.

– Dlatego, biorąc pod uwagę komfort i jakość życia alergików, zalecam im, aby nie zwlekali z podjęciem działań profilaktycznych do momentu, gdy sezon pylenia roślin rozkręci się na dobre. Naprawdę warto zadbać o siebie już teraz, pod koniec zimy – przekonuje prof. Piotr Kuna.

Co zatem należy robić, aby uprzedzić nieuchronną reakcję alergiczną na pyłki i maksymalnie ją osłabić?

– Można opóźnić wystąpienie dolegliwości oraz zmniejszyć ich nasilenie stosując, jeszcze przed sezonem pylenia, kilka sprawdzonych metod. Po pierwsze, jeśli ktoś może, to zalecam mu wyjazd na początku sezonu pylenia do kraju, gdzie panuje ciepły, pustynny klimat (gdzie nie ma problemu z pyleniem roślin). Po drugie zalecam profilaktyczne zażywanie leków przeciwhistaminowych. Gdy będziemy je spożywać jeszcze przed pojawieniem się objawów alergii, to objawy te, gdy już wystąpią, będą opóźnione o jakieś 2-4 tygodnie, a do tego będą dwa razy słabsze niż w przypadku osób, które nie stosują takich leków – przekonuje prof. Piotr Kuna.

Jak sobie radzić z alergią: bogaty arsenał środków

Po trzecie, ekspert zaleca płukanie błony śluzowej nosa i gardła, m.in. za pomocą soli fizjologicznej.

Po czwarte, rekomenduje zdrowe żywienie, w tym zwłaszcza spożywanie dużej ilości warzyw, owoców i innych produktów, bogatych we wzmacniające odporność witaminy, jak np. witamina C oraz suplementację witaminą D.

– Kolejna rzecz. Trzeba się odczulać, czy to za pomocą szczepionek, które są skuteczne i tanie, bo refundowane przez NFZ, czy to za pomocą odczulających tabletek podjęzykowych, które jednak są drogie i które trzeba przyjmować przez dłuższy czas – mówi prof. Piotr Kuna.

Na tym jednak lista środków zaradczych się nie kończy. Przypominamy podstawowe zasady codziennej profilaktyki anty-alergicznej u osób uczulonych na pyłki:

  • spanie przy zamkniętych oknach,
  • unikanie spacerów w dni o wysokim stężeniu pyłków,
  • kąpiel i zmianę ubrania po dłuższych spacerach,
  • nie suszenie ubrań po praniu na dworze,
  • unikanie jazdy samochodem przy otwartych oknach,
  • założenie filtra przeciw-pyłkowego w samochodzie,
  • unikanie prac w ogrodzie,
  • regularne koszenie trawy, aby zapobiec wytworzeniu się kwiatostanów.

Co mogą zrobić włodarze miast, aby wesprzeć alergików

Niestety wiele wskazuje, że liczba osób cierpiących na alergię wziewną na pyłki roślin będzie rosnąć, m.in. wskutek postępującej urbanizacji i związanego z nią zanieczyszczenia środowiska (przede wszystkim powietrza).

– Wiemy, że ryzyko zachorowania na nią jest 4 razy większe u mieszkańców dużych miast, gdzie dużo jest betonu i asfaltu, w porównaniu do osób mieszkających na wsi. Dlatego włodarze aglomeracji miejskich powinni rozwijać je w kierunku miast-ogrodów, z dużą ilością wody i zieleni, tak by pyłki nie fruwały po betonie, tylko były absorbowane z powrotem przez przyrodę – konkluduje prof. Piotr Kuna.

Rozpowszechnienie alergii

Eksperci alarmują, że liczba osób cierpiących na alergie systematycznie rośnie. W efekcie, na różnego rodzaju choroby alergiczne, cierpi już niemal połowa Polaków (najwięcej z powodu roztoczy kurzu domowego). Istotnym problemem jest także rosnąca liczba chorych na astmę. Ponadto, zwiększa się też liczba substancji wywołujących alergię (wykazano już kilkadziesiąt tysięcy alergenów).

Na koniec warto dodać, że najpopularniejszą metodą diagnozowania alergii są testy skórne, które przeprowadza się przez nałożenie na skórę roztworu z zawartością alergenu (efekt w postaci bąbla daje podejrzenie alergii). Testy skórne są szczególnie przydatne przy badaniu uczuleń na alergeny wziewne. Inną metodą pozwalającą na wykrycie alergii jest badanie krwi (mierzące stężenie IgE, czyli przeciwciał tzw. klasy E). Obydwie metody powinien poprzedzić kompleksowy wywiad lekarski.

Wiktor Szczepaniak (zdrowie.pap.pl)

Źródło grafiki: www.pixabay.com

Alergia kontaktowa – co nas uczula?

Kobieta użyła nowej farby do włosów. Gdy tylko ją nałożyła, pojawiło się swędzenie głowy. Później na głowie, twarzy, szyi i uszach pojawiły się grudki i obrzęk oczu. Okazało się, że ma alergię kontaktową na substancję użytą w farbie. Sprawdź, co jeszcze może nas uczulać?

Alergia kontaktowa (wyprysk kontaktowy, ACD) to nadwrażliwość organizmu na substancje chemiczne o małej masie cząsteczkowej mogące wywoływać uczulenie, czyli tzw. hapteny. Bezpośredni kontakt z nimi powoduje zmiany skórne.

Alergia kontaktowa występuje u ok. 10-20 proc. dorosłych oraz u 20-30 proc. dzieci i młodzieży. W Polsce dodatnie odczyny w testach płatkowych (podstawowa metoda diagnozowania tej choroby) stwierdzono u blisko 22 proc. uczniów szkół podstawowych oraz u 28 proc. uczniów szkół zawodowych.

– Częstość alergicznego wyprysku kontaktowego u dzieci wyraźnie narasta. Alergia kontaktowa może się rozpocząć już w okresie niemowlęcym – mówi prof. Beata Kręcisz, kierownik Kliniki Dermatologii Szpitala Zespolonego w Kielcach.

Przyczyny doprowadzające do powstania wyprysku kontaktowego są różne. U jednych osób jest to związane z uczuleniem na alergeny kontaktowe, u innych – zmiany skórne powstają, kiedy posmarowana powierzchnia zostanie naświetlona światłem słonecznym. U części osób rozpoznaje się tzw. wyprysk zawodowy – związany z uczuleniem na szkodliwe substancje występujące w pracy. W inny sposób działają substancje drażniące – bezpośrednio uszkadzają skórę. Ten typ wyprysku nazywamy wypryskiem kontaktowym z podrażnienia (nie jest to prawdziwe uczulenie i takie zmiany mogą się pojawić u wszystkich ludzi, którzy mają kontakt np. z silnymi substancjami używanymi w środkach czystości, farbami, lakierami, smarami, cementem).

Ze względu na mechanizm powstawania zmian wyróżnia się: wyprysk kontaktowy z podrażnienia (reakcja zapalna skóry na czynniki drażniący) i wyprysk kontaktowy alergiczny (zespół objawów związanych z reakcją zapalną w skórze).

Objawy alergii kontaktowej

Wyprysk kontaktowy zwykle zaczyna się od silnego świądu. Na skórze tworzą się zaczerwienienie, grudki oraz pęcherzyki. Co charakterystyczne, zmiany tworzą się w miejscu kontaktu z np.: tkaniną czy tworzywem zawierającym uczulające chorego czynniki (np. pod paskiem czy biżuterią u chorego uczulonego na nikiel, na rękach u sprzątaczki używającej środków czyszczących, na policzkach w miejscu, na który nałożono kosmetyk, który uczulił chorego pod wpływem opalania). Czasem zmiany występują na całej powierzchni ciała.

W przypadku wyprysku przewlekłego skóra staje się pogrubiała, bardzo sucha, łuszczy się, wyraźnie zaznaczają się jej naturalne bruzdy (np. na nadgarstkach skóra może przypominać korę drzewa), skóra na dłoniach podeszwach niekiedy pęka powodując ból.

W alergicznym kontaktowym zapaleniu skóry występują wykwity skórne, które zanikają lub ulegają przemianom.

Wyprysk ostry dzieli się na 5 faz:

  • Faza rumieniowo-obrzękowa – pojawia się zaczerwienie i obrzęk skóry narażonej na kontakt z substancją powodującą uczulenie.
  • Faza wysiękowa – z powodu reakcji zapalnej toczącej się w naskórku dochodzi do powstania grudek wysiękowych i sączenia wydzieliny początkowo surowiczej, a czasami surowiczo-ropnej.
  • Faza strupienia – wydzielina z nadżerek zasycha na powierzchni skóry tworząc strupy. Zwykle są żółtawe i przezroczyste, jednak jeśli dojdzie do wtórnej infekcji strupy mogą być ropne, a z powodu miejscowego krwawienia mogą przybierać barwę czerwoną lub czarną.
  • Faza złuszczania – w związku z tym, że naskórek się ciągle odnawia, komórki naskórka, czyli keratynocyty przesuwają się z głębszych warstw skóry na powierzchnię, dzięki temu dochodzi do naturalnego „oczyszczenia” naskórka z alergenu poprzez złuszczenie uszkodzonych warstw naskórka.
  • Faza gojenia („rumień resztkowy”) – rumień utrzymuje się w miejscu wcześniejszych ostrych zmian zapalnych.

Jeśli kontakt z substancją powodującą uczulenie jest długi, może dojść do przewlekłego stanu zapalnego. Wtedy pojawiają się: nadżerki, strupy i zapalne zgrubienie skóry.

Alergia kontaktowa może się objawiać powstawaniem zmian także:

  • w obrębie jamy ustnej
  • spojówek
  • pochwy
  • reakcji ogólnoustrojowej.

Alergią kontaktową (najczęściej na nikiel) wyjaśnia się niektóre przypadki odrzucania implantów ortopedycznych i stomatologicznych, rozruszników serca czy stentów naczyniowych (niewielka „sprężynka”, umieszczana wewnątrz naczynia krwionośnego w celu przywrócenia drożności naczynia). Alergia kontaktowa może być także przyczyną pokrzywki, astmy i alergicznego nieżytu nosa.

Co nas uczula?

Uczulają nas, zarówno w Polsce, jak w całej Europie:

Nikiel, uczulenie na ten pierwiastek stwierdza się u 13-17 proc. dorosłych, 10 proc. młodzieży i 7-9 proc. dzieci. Kobiety na nikiel uczulają się bez mała 4 razy częściej niż mężczyźni. Może to wynikać z odrębności fizjologicznych oraz większego narażenia na kontakt z tą substancją np. w pracy lub noszenie biżuterii (nikiel jest powszechnie stosowaną domieszką biżuterii, także złotej). Nikiel wchodzi w skład monet, wykończeń odzieży (np. haftek, zamków w spodniach), a nawet pokarmów, zwłaszcza puszkowanych.

Chrom, zwykle uczula mężczyzn zawodowo mających kontakt z zawierającym go cementem. Alergia na chrom utrzymuje się nawet pomimo zmiany zawodu. Innym źródłem tego alergenu jest garbowana skóra (tzw. wyprysk obuwiowy).

Substancje zapachowe, zawartość środków zapachowych w perfumach sięga 20 proc., w wodach kolońskich 8 proc. Zapachów używa się w mydłach, pastach do zębów, płynach do płukania ust. Wykazano ich obecność także w środkach do pielęgnacji dzieci. Wchodzą w skład produktów domowych takich jak: detergenty, środki czyszczące, zmiękczacze czy aerozole odświeżające.

W przemyśle perfumeryjnym używa się ok. 3000 aromatów. Pojedyncze produkty mogą zawierać od 10 do 300 związków. Niepożądane reakcje na kosmetyki, oceniane na ok. 10 proc. populacji, zwykle związane są z ich drażniącym działaniem, reakcje alergiczne są rzadsze.

Dezodoranty – są najczęstszymi źródłami alergii. W 71 dezodorantach zidentyfikowano 226 różnych związków chemicznych, w tym syntetyczne środki zapachowe.

– Gdy już wiemy, co nas uczula, trzeba zrobić „śledztwo” i przejrzeć skład wszystkich produktów, z którymi się stykamy począwszy od kosmetyków, pastylek do ssania, skończywszy na chusteczkach higienicznych – mówi prof. Kręcisz. – Wszystkie te preparaty mogą wywoływać niepożądane reakcje. Gdy ktoś uczulony kupuje nowy kosmetyk, powinien za każdym razem z lupą prześledzić jego skład.

Ważnym czynnikiem, mającym wpływ na powstawanie alergii jest miejsce aplikacji. Najbardziej wrażliwe są powieki oraz fałdy pachowe i pachwinowe. Stosowanie kosmetyków na skórę podrażnioną (np. podczas golenia) i zapalnie zmienioną zwiększa ryzyko alergizacji.

Konserwanty – gwałtowny wzrost uczulenia

Związki o właściwościach konserwujących wchodzą w skład kosmetyków, wyrobów chemii gospodarczej oraz produktów przemysłowych. Ich dodatek ma na celu hamowanie rozwoju drobnoustrojów (bakterii, grzybów) potencjalnie szkodliwych dla ludzkiego zdrowia lub powodujących szybkie niszczenie (psucie) produktu.

W kosmetykach zwykle wykorzystuje się takie konserwanty jak: odkażające estry kwasu paraaminobenzoesowego (parabeny, nipaginy, aseptyny), związki chemiczne uwalniające formaldehyd, izotiazolinony czy organiczne połączenia rtęci (timerosal, mertiolat).

Z badań dotyczących środków konserwujących przeprowadzonych przez prof. Beatę Kręcisz w Instytucie Medycyny Pracy w Łodzi wynika, że najczęściej alergizował timerosal (ok. 12 proc.) i formaldehyd (ok. 5 proc.). Najmniej dodatnich reakcji powodowały parabeny (0,3 proc.). Jednak w ostatnim czasie najczęściej obserwowane są uczulenia na metyloizotiazolinon.

W grupie 113 chorych testowanych zestawem kosmetycznym uczulenie, a więc przynajmniej 1 dodatni wynik testu naskórkowego, stwierdzono u 49 badanych (43 proc.). Trzy kobiety reagowały na antyutleniacze i filtry przeciwsłoneczne, natomiast pozostali pacjenci na środki konserwujące.

Uwaga na chusteczki nawilżone

Metyloizotiazolinon (MI) to konserwant, na który od lat obserwuje się gwałtowny wzrost uczuleń. Jest to środek, który był powszechnie stosowany w kosmetykach, w tym także tych „hipoalergicznych”, czyli dla cery wrażliwej. Alergiczne kontaktowe zapalenie skóry związane z MI występuje zarówno u dorosłych, jak i dzieci, charakteryzuje się często ciężkim przebiegiem. Do najistotniejszych źródeł uczulenia na MI należą kosmetyki i farby budowlane. Od 12 lutego 2017 roku metyloizotiazolinon został zakazany przez Unie Europejską w produktach niespłukiwanych, czyli takich, które zostają na skórze np. kremy, mleczka do twarzy i ciała.

– Odsetek uczulonych na metyloizotiazolinon przekroczył w niektórych krajach 10 proc. Testowanej populacji – mówi prof. Kręcisz. – Ten gwałtowny wzrost tłumaczy się tym, że ta substancja była w składzie wielu produktów, z którymi pacjenci mieli częsty kontakt.

Metyloizotiazolinon wchodzi także w skład nawilżanych chusteczki do higieny i pielęgnacji (także tych przeznaczonych dla dzieci) oraz środków czystości.

– Do pielęgnacji dzieci nie powinno się używać chusteczek nawilżonych zawierających metyloizotiazolinon, ponieważ ma on silne działanie alergizujące – podkreśla prof. Kręcisz.

Silnie uczulająca jest także parafenylenodiamina (PPD) używana do farbowania włosów, futer i skór. Zawarta również w hennie do tatuaży czasowych (zmywalnych).

Jak diagnozować alergiczne kontaktowe zapalenie skóry?

Alergiczne kontaktowe zapalenie skóry należy zawsze podejrzewać, gdy występują ostre lub przewlekłe zmiany zapalne skóry, a ich lokalizacja jest ograniczona do konkretnej okolicy. Obraz i przebieg choroby nie zawsze jest jednoznaczny.

Podczas diagnozowania powinno się zwrócić uwagę na przebieg choroby i okoliczności jej powstawania (praca i związane z nią narażenie zawodowe, hobby, nowe ubranie, stosowanie leków). To mogą być czynniki powodujące kontakt z uczulającą substancją.

Warto pamiętać także o tym, że pacjenta może uczulać nie tylko kosmetyk czy leki, stosowane przez niego, ale np. przez jego partnera seksualnego, środki pielęgnacji dzieci, kleje i farby stosowane przez małżonka-modelarza. Gdy szuka się substancji uczulających warto również prześledzić środki, które są używane w pracy, ale które możemy „przynosić” na ubraniach, skórze i włosach do domu. One także mogą być przyczyną wyprysku kontaktowego.

Uczulenie wtórne – zaczęło się od grzybicy

Dobrze, by lekarz w czasie badania obejrzał dokładnie całe ciało pacjenta. Chorzy mogą się skupiać tylko na zmianach widocznych na twarzy i rękach, a może się okazać, że człowiek ma alergiczne kontaktowe zapalenie skóry też na stopach, spowodowane przez środki, z których wykonane jest obuwie albo ma zakażenie grzybicze stóp, które jest przyczyną wyprysku na rękach. W takich przypadkach na rękach pojawia się wyprysk jako reakcja na alergeny grzybów chorobotwórczych. Można podejrzewać taki rodzaj wyprysku, gdy zmiana pojawia się tylko na jednej ręce. Rozstrzygające jest badanie mikologiczne, które potwierdzi obecność grzybów w pierwotnym ognisku zakażenia, czyli zazwyczaj na stopach.

Kiedy robić testy płatkowe?

Złotym standardem w diagnostyce alergii kontaktowej są testy płatkowe. Zastosowanie ich zwiększa szansę prawidłowego rozpoznania alergicznego kontaktowego zapalenia skóry, ponad 20-krotnie skraca czas oczekiwania na ostateczne rozpoznanie i zmniejsza koszty leczenia.

Testy płatkowe (testy kontaktowe, inna popularna, lecz niepoprawna nazwa to „testy naskórkowe”) służą do wykrywania alergii kontaktowej na uczulające związki drobnocząsteczkowe (tzw. hapteny).

Testy płatkowe są przydatne w weryfikacji podejrzenia uczulenia na metale, kosmetyki i perfumy, leki, gumy, materiały dentystyczne, tworzywa sztuczne, kleje czy rośliny. Wykonanie testów płatkowych jest wskazane w przypadku m.in.: alergicznego wyprysku kontaktowego (alergiczne kontaktowe zapalenie skóry), wyprysku atopowego, wyprysku pieniążkowatego i na tle zawodowym.

W trakcie wykonywania testów na plecy badanej osoby przykleja się testy płatkowe zawierające gotowe substancje (hapteny lub ich mieszanki). Testowane substancje nakłada się na skórę za pomocą specjalnych komór umocowanych na przylepcu. Komory wypełnia się testowanymi substancjami, a następnie nakleja na skórę pleców. W trakcie testów nie można moczyć pleców, należy również unikać gwałtownych ruchów i przepocenia.

Plastry z testowanymi substancjami pozostawia się na skórze badanego przez 48 godzin i później obserwuje reakcję skóry w określonych odstępach czasowych. U osób uczulonych na daną substancję, w miejscu wykonania testu, pojawiają się grudki czy pęcherzyki. Reakcja zapalna może mieć różne nasilenie, dlatego wyniki testu powinien zinterpretować lekarz.

Zaleca się przeprowadzenie co najmniej dwóch odczytów. Oceny reakcji skórnej dokonuje się bezpośrednio po zdjęciu przylepców, minimum po 2 dniach od ich naklejenia. Pierwszy odczyt przeprowadza się zwykle po 3, 4 dniach, drugi – po 7 dniach od rozpoczęcia testów.

Podobnie jak w przypadku innych testów skórnych, testy płatkowe należy wykonywać na skórze zdrowej. Niektóre leki zażywane przez pacjenta mogą powodować fałszywe odczyty w testach płatkowych. Kortykosteroidy oraz inne leki hamujące odporność komórkową powinny być odstawione na 2-3 tygodnie przed badaniem. Również antybiotyki o działaniu hamującym migrację limfocytów i makrofagów (penicyliny, tetracykliny itd.) nie powinny być podawane na 2 tygodnie przed całą procedurą.

Testów nie powinno się wykonywać na skórze zmienionej chorobowo oraz u osób w ciężkim stanie ogólnym. Przeciwwskazaniem do ich wykonania są ostre choroby infekcyjne oraz zaostrzenia chorób z autoagresji oraz nowotworów złośliwych, chyba że wykonanie testów jest niezbędne dla pacjenta (np. planowane implanty urządzeń medycznych przy podejrzeniu nietolerancji na ich materiały). Nie ma dowodów szkodliwego wpływu wykonania testów płatkowych podczas ciąży, jednak zgodnie z zasadą maksymalnej ostrożności testy u ciężarnych wykonuje się tylko w wyjątkowych przypadkach.

Jakie substancje się testuje?

W Europejskiej Serii Podstawowej, zalecanej do rutynowej diagnostyki wyprysku, wyróżnia się 31 substancji uczulających. Polska Seria Podstawowa została stworzona na bazie tej Europejskiej i zawiera 30 substancji, w tym kilka specyficznych dla naszego kraju jak pallad, propolis.

Eksperci podkreślają, że sama seria podstawowa nie jest wystarczająca, dlatego w każdym indywidualnym przypadku należy także testować dodatkowe hapteny według wywiadu i specyficznych narażeń.

Dodatni test płatkowy na jakąś substancję wcale nie jest jednoznaczny z rozpoznaniem alergicznego kontaktowego zapalenia skóry. Niektóre osoby z dodatnim wynikiem testu mogą nigdy nie mieć objawów klinicznych w sytuacji, jeśli zetkną się z tą substancją. Dlatego zawsze w przypadku dodatniego wyniku, należy sprawdzić czy chory ma objawy, które potwierdzają uczulenie. Trzeba pamiętać o tym, że wraz ze wzrostem liczby testowanych substancji rośnie ryzyko reakcji fałszywie dodatnich, czyli mamy wynik pozytywny, który nie ma ma potwierdzenia w objawach pacjenta.

Alergia kontaktowa a atopia

Przez wiele lat pokutowało przeświadczenie, że atopowe zapalenie skóry i alergia razem nie mogą występować. Sądzono, że u dziecka wyprysk ma zawsze podłoże atopowe, ale to nie prawda. Chorzy z atopowym zapaleniem skóry mają wrodzony defekt bariery naskórkowej – ich skóra jest „jak ceglany mur bez zaprawy” i to powoduje, że bakterie i alergeny szybciej w nią wnikają, dlatego są bardziej narażeni na powstawanie stanów zapalnych.

– Nowe badania wskazują, że atopia i alergia kontaktowa mogą współwystępować. Alergia kontaktowa u dzieci wcale nie jest zjawiskiem rzadkim – podkreśla prof. Kręcisz. – Jeśli dziecko ma atopię i kilka razy na dobę jest smarowane emolientem, trzeba brać pod uwagę to, że także jego składniki mogą go zacząć uczulać, bo ma z nimi bardzo częsty kontakt.

Leczenie alergii

Podstawową zasadą terapeutyczną w alergii jest unikanie kontaktu z substancją wywołującą objawy chorobowe. Wyniki testów płatkowych, jeśli wykluczy się „fałszywie dodatnie wyniki”, wskazują jakie alergeny i przedmioty pacjent powinien usunąć ze swojego otoczenia. Identyfikacja i wykluczenie uczulających substancji nie jest łatwe.

– Pacjent powinien znać jakie substancje go uczulają i sprawdzać np. czy kosmetyki czy przedmioty wokół niego ich nie zawierają – mówi prof. Kręcisz. – Alergiczne kontaktowe zapalenie skóry to choroba przewlekła i może powracać, gdy przestanie się jej zapobiegać.

W silnej postaci choroby stosuje się przez krótki czas (1-2 tygodnie) silne kortykosterydy w postaci emulsji, kremów, roztworu lub żelu. W fazie wysiękowej łatwo dochodzi do nadkażenia bakteryjnego lub drożdżakowego, w związku z tym konieczna bywa leczenie antybiotykami lub roztworami antyseptycznymi.

W fazie przewlekłej stosuje się słabsze sterydy i ważne jest natłuszczanie skóry, które zmniejsza podatność skóry na penetrację czynników drażniących, hamuje ucieczkę wody z naskórka i sprzyja odbudowie bariery naskórkowej.

Jeśli dojdzie do nadmiernego rogowacenia w obrębie ognisk chorobowych stosuje się maści z zawartością kwasu salicylowego i/lub mocznika.

Okazuje się, że pomimo unikania substancji wywołujących wyprysk kontaktowy, zmiany skórne ustępują tylko u 30-50 proc. osób. Szczególnie trudno leczy się zmiany na rękach.

Agnieszka Pochrzęst-Motyczyńska (zdrowie.pap.pl)

Źródło grafiki: www.pixabay.com

Żylaki – kosmetyczny problem?

Z problemem żylaków boryka się coraz większa liczba osób, są one jednym z objawów przewlekłej choroby żylnej. Oprócz mało estetycznego wyglądu przypadłość ta może wiązać się z poważnymi powikłaniami. Występowanie żylaków związane jest z predyspozycjami genetycznymi, ale nie tylko. Czym są żylaki i co o nich wiemy?

Żyły, to naczynia krwionośne, których zadaniem jest transport pozbawionej tlenu krwi do serca i płuc. Krew w żyłach ma utrudnioną drogę ponieważ płynie „pod górę”, musi zatem pokonać siłę grawitacji. Aby krew w żyłach płynęła we właściwym kierunku, w świetle naczynia znajdują się zastawki, które zamykają się zapobiegając jej cofaniu. Jeśli mechanizm działania zastawek z jakiś powodów zawodzi, krew zaczyna się cofać. Wówczas wzrasta ciśnienie krwi, co powoduje zwiększenie nacisku na ściany naczynia. Żyły rozszerzają się i jeśli są mało elastyczne nie wracają do swojego pierwotnego kształtu. Konsekwencją tego stanu jest powstanie żylaków, czyli trwałego poszerzenia i wydłużenia żył. Najczęstszym miejscem powstawania żylaków są kończyny dolne (żyły na nogach wykazują dużą tendencję do tworzenia żylaków). Szacuje się, że z problemem żylaków boryka się ok. 25% – 36% kobiet oraz 10% – 28% mężczyzn zamieszkałych w Europie.

Przyczyny żylaków

Większość badaczy jest zgodna, że główną przyczyną powstawania żylaków są genetycznie uwarunkowane nieprawidłowości zastawek żylnych (np. zbyt mała ich liczba) lub zaburzenia ściany żył (np. osłabienie ściany i zwiększona podatność na rozciąganie). Oprócz uwarunkowań genetycznych istnieje wiele czynników, które zwiększają ryzyko pojawienia się żylaków, należą do nich:

  • wiek (częstość występowania choroby żylakowej rośnie wraz z wiekiem m. in. ze względu na osłabienie mięśni łydek),
  • płeć żeńska,
  • ciąża (częstość występowania choroby żylakowej zwiększa się wraz z liczbą ciąż),
  • nadwaga i otyłość,
  • długotrwałe stanie lub siedzenie (np. związane z wykonywaną pracą zawodową),
  • przyjmowanie doustnych środków hormonalnych,
  • wysoki wzrost.

Objawy

Objawy choroby żylakowej zależne są od stopnia zaawansowania choroby. We wczesnym  stadium może występować uczucie ciężkości i ból kończyn dolnych oraz obrzęki. Może również pojawić się uczucie swędzenia skóry oraz silne kurcze mięśniowe występujące zwłaszcza w nocy. U kobiet dolegliwości te mogą nasilać się podczas miesiączki, co jest związane ze zmianami hormonalnymi. Nasilenie objawów może także występować w pozycji stojącej czy siedzącej, a także podczas upałów. Oprócz wymienionych dolegliwości widoczne są również niebiesko zabarwione uwypuklenia skóry na przebiegu żyły. U niektórych osób uwypuklenia mogą być jedynym symptomem. W zaawansowanym stadium choroby pojawia się tępy ból, który nasila się w ciągu dnia, jak również zwiększa się skłonność do wystąpienia zapalenia żył powierzchniowych. Charakteryzuje się ono występowaniem silnego bólu, twardych, wyczuwalnych pod skórą zgrubień oraz pojawieniem się pasmowatych zaczerwienień skóry w miejscu przebiegu zmienionej zapalnie żyły. Jest to bardzo bolesne, jednak zwykle niegroźne. Przy zapaleniu żylaków podaje się leki zmniejszające krzepnięcie oraz leki przeciwzapalne.

UWAGA!! Zapalenie żył powierzchownych nie powinno być mylone z zapaleniem żył głębokich tzw. zakrzepicą żylną, która jest poważniejszym schorzeniem wymagającym podjęcia szybkiego leczenia, gdyż może prowadzić do zatoru płucnego !

Rozpoznanie

Do postawienia diagnozy nie są konieczne specjalistyczne badania ponieważ żylaki są widoczne i wyczuwalne w badaniu palpacyjnym. W celu ustalenia miejsca występowania uszkodzonej zastawki lekarz może posłużyć się tzw. testem opaskowym, tj. założyć na kończynę mankiet do mierzenia ciśnienia lub bandaż.

Przed planowaną operacją żylaków lub jeśli lekarz ma podejrzenie przebytej zakrzepicy może zostać wykonane badanie USG z kolorowym Dopplerem, które pozwoli ocenić żyły powierzchniowe, ale przede wszystkim żyły głębokie. Badanie to może także pomoc w postawieniu diagnozy we wczesnej fazie choroby, gdy żylaki nie są jeszcze widoczne. Inne metody diagnostyki stosowane są rzadko.

Profilaktyka

W myśl zasady lepiej zapobiegać niż leczyć, profilaktyka żylaków powinna być stosowana przez wszystkie osoby, zwłaszcza te, u których występują czynniki ryzyka. Aby uchronić się przed chorobą żylakową należy m. in.:

  • unikać długiego stania i pozostawania w pozycji siedzącej (osoby mające pracę siedzącą powinny często zginać stopy, napinać łydki i robić kilkuminutowe przerwy na spacer),
  • odpoczywać z uniesionymi nogami,
  • stosować pończochy uciskowe (osoby z grupy ryzyka oraz osoby, u których już wystąpiły żylaki, aby wspomóc przepływ krwi),
  • unikać noszenia butów na wysokim obcasie,
  • utrzymywać odpowiednią masę ciała,
  • unikać gorących kąpieli i intensywnego opalania (pod wpływem ciepła żyły rozszerzają się),
  • podejmować aktywność fizyczną każdego dnia.

Redakcja pacjentinfo.pl

Artykuł powstał na podstawie informacji ogólnodostępnych. Nie zastępuje konsultacji lekarskich i nie jest poradnikiem samodzielnego leczenia.

Za dużo połączeń w mózgu autystyka

Uszkodzony gen może odpowiadać za tworzenie się zbyt wielu połączeń w mózgu, co utrudnia komunikację między neuronami. Zjawisko to daje się powiązać z autyzmem.

Poszukiwanie przyczyn autyzmu jest niewątpliwie jednym z większych wyzwań współczesnej nauki. Po latach badań wiadomo, że jest to problem bardziej złożony niż się początkowo wydawało. Choć nie udało się dotąd wskazać jednego, kluczowego czynnika odpowiedzialnego za tę chorobę, to jednak nasza wiedza o jej mechanizmach rozwoju cały czas się powiększa. Najnowsze badania dowodzą, że przyczyny mogą tkwić w wadliwie działających genach.

Konkretnie, na celowniku uczonych znalazło się sześć genów odpowiadających za przyczepianie białka zwanego ubikwityną do innych białek. Oznaczone ubikwityną białka komórkowe ulegają degradacji. Chodzi o białka błędnie zsyntetyzowane, nieprawidłowo rozmieszczone w komórce lub starzejące się.

W przypadku ludzi z autyzmem zauważono, że część z nich nosi w swoim DNA mutację uniemożliwiającą właściwe funkcjonowanie genów związanych z działaniem ubikwityny. Ale jak dokładnie zmiany te wpływają na działanie mózgu – nie było wiadomo.

Aby uzyskać choć częściową odpowiedź na to pytanie naukowcy z zespołu prof. Azada Bonniego z Washington University School of Medicine przeprowadzili ciekawy eksperyment.

Czy nadmiar synaps jest przyczyną autyzmu?

Zespół prof. Azada Bonniego, chcąc zasymulować uszkodzenie genu, po prostu usunął jeden z nich – zwany RNF8 – z neuronów znajdujących się móżdżku młodych myszy. Móżdżek odpowiada m.in. za zdolność koordynacji ruchów ciała i zachowanie równowagi. Jest też jednym z kluczowych obszarów mózgu związanych z autyzmem, ponieważ niektóre osoby cierpiące z powodu tej choroby mają problemy z koordynacją ruchową.

Okazało się, że neurony, w których nie ma genu RNF8 tworzą aż 50 procent więcej synaps – połączeń między komórkami nerwowymi. I te dodatkowe synapsy działają, przesyłając impulsy elektryczne. W efekcie, siła przesyłanego sygnału jest mniej więcej dwa razy większa niż normalnie.

Na pierwszy rzut oka myszy bez genu, nie miały większych problemów z poruszaniem się, biegały normalnie, a łapki im się nie plątały. Jednak kiedy badacze postanowili nauczyć je nowych reakcji ruchowych na zagrożenie, miały z tym wielki problem.

Naukowcy uczyli myszy kojarzyć dmuchnięcie powietrza w oko z błyskiem światła. Większość gryzoni nauczyła się zamykać oko, w momencie, kiedy światło się pojawiało, by uniknąć późniejszego podrażnienia. Problem z tym miały jedynie zwierzęta bez genu RNF8, które zamykały oko jedynie w przypadku jednej trzeciej testów.

Chaos komunikacyjny w głowie utrudnia naukę

Ale móżdżek odpowiada nie tylko za koordynacje ruchową, lecz także za wyższe funkcje poznawcze, takie jak mowa czy uwaga. Tymczasem autystycy często mają opóźnienia w rozwoju mowy lub też obsesyjnie skupiają swoją uwagę na niektórych przedmiotach.

Naukowcy podkreślają, że istnieje oczywiście wielka różnica pomiędzy myszą, która nie potrafi nauczyć się zamykać oczu, a osobami z autyzmem mającymi problem z komunikacją. Niemniej jednak, zwracają uwagę na to, że zbyt duża liczba połączeń w mózgu może mieć wiele konsekwencji także dla ludzkich zachowań.

– Można by sądzić, że posiadanie większej liczby synaps usprawni pracę mózgu, ale tak się nie dzieje w tym przypadku. Zwiększona liczba synaps powoduje chaos komunikacyjny w rozwijającym się mózgu, co koreluje z problemami z nauką, ale jeszcze nie wiemy jak – mówi prof. Azad Bonni.

Wyniki opisanych powyżej eksperymentów zespół prof. Bonniego opublikował w „Nature Communication”.

Inne badania tego samego zespołu dowodzą, że także inne geny związane z ubikwityną, powodują tworzenie się zbyt dużej liczby synaps w móżdżku. Naukowcy przyznają jednak, że potrzebują więcej czasu, by dokładnie zrozumieć konsekwencje tych procesów.

Anna Piotrowska (www.zdrowie.pap.pl)

Źródło grafiki: www.pixabay.com

 

Astma oskrzelowa – problem zdrowotny wymagający uwagi

Astma oskrzelowa (dychawica oskrzelowa) jest przewlekłą zapalną chorobą dróg oddechowych, w wyniku której dochodzi do niekontrolowany skurczów oskrzeli i wiążących się z tym nagłych, przejściowych kłopotów z oddychaniem. W Polsce cierpi na nią około 4 miliony osób, czyli średnio co 10 z nas bezpośrednio jest dotknięty tym schorzeniem. Co więcej prognozy szacują, że liczba nowych przypadków zachorowań będzie stale wzrastać. W jaki więc sposób uchronić się przed astmą, a jeśli już u nas wystąpi jak sobie z nią skutecznie radzić?

Wśród przyczyn zwiększających ryzyko wystąpienia astmy oskrzelowej wyróżnia się uwarunkowania genetyczne oraz niektóre czynniki środowiskowe. Obserwuje się, że astma częściej dotyka osób mieszkających w miastach, co wiąże się z występującym tam większym zanieczyszczeniem środowiska naturalnego. Jak powszechnie wiadomo stale jesteśmy narażeni na mimowolne wdychanie spalin samochodowych, pyłów, czy też innych szkodliwych związków przemysłowych. Taka sytuacja nie sprzyja naszemu zdrowiu i jest prawdopodobnie jedną z głównych przyczyn zwiększonej zachorowalności na astmę oskrzelową. Ponadto nasze niezdrowe nawyki takie jak palenie papierosów znacznie zwiększają prawdopodobieństwo, że to właśnie my znajdziemy się w grupie osób cierpiących na tę przewlekłą chorobę. Należy także pamiętać, że za zwiększone ryzyko wystąpienia astmy odpowiadają również przebyte w trakcie naszego życia stale nawracające, wirusowe infekcje dolnych dróg oddechowych.

Do czynników sprzyjających powstawaniu astmy zwłaszcza u dzieci zalicza się różnego rodzaju potencjalne alergeny. Warunki naszego życia na pozór komfortowe i bezpieczne dają idealne podłoże do rozwoju wielu alergii. Przebywamy w pomieszczeniach często o małym przepływie powietrza, w których stale panuje dość wysoka wilgotność i temperatura. To wszystko stwarza idealne warunki do rozwoju tak powszechnych alergenów jak pleśnie czy roztocza. Ponadto do czynników alergizujących mogących wywołać lub nasilić u nas astmę oskrzelową zalicza się również m.in. sierść zwierząt domowych, pyłki drzew, traw lub chwastów, niektóre leki np. aspirynę i inne niesterydowe leki przeciwzapalne.

Jak widać ciężko jest wyeliminować wyżej wymienione czynniki sprzyjające wystąpieniu astmy, ponieważ większość z nich mimowolnie towarzyszy nam na co dzień. Dlatego też należy być szczególnie wyczulonym na pierwsze objawy mogące świadczyć, że rozwinęła się u nas ta choroba.

U osób cierpiących na astmę oskrzelową wyróżnia się szereg objawów spowodowanych problemami w przepływie powietrza przez oskrzela. Charakterystyczne dla tego schorzenia są tzw. „napady” kiedy u chorego nagle pojawia się:

  • kaszel
  • ucisk w klatce piersiowej i towarzysząca temu duszność
  • świsty słyszalne przy oddychaniu
  • obrzęk błony śluzowej dróg oddechowych

Objawy te mogą pojawić się podczas zetknięcia z czynnikiem alergizującym lub drażniącym drogi oddechowe chorego i ustąpić samoistnie lub po podaniu odpowiedniego leku. Bodźcami powodującymi nasilenie objawów astmatycznych mogą okazać się tutaj także takie czynniki jak: wzmożony wysiłek fizyczny, zimne lub zbyt wilgotne powietrze oraz nagły stres.

W rozpoznaniu astmy oskrzelowej najważniejszy jest szczegółowy wywiad przeprowadzany przez lekarza. Do potwierdzenia diagnozy stosuje się badanie spirometrem, czyli urządzeniem, które pozwala ocenić ilość i prędkość powietrza wdychanego i wydychanego. Jeśli wynik spirometrii wyjdzie nieprawidłowy, pacjentowi podaje się lek rozszerzający oskrzela i obserwuje, czy po jego zastosowaniu nastąpi poprawa w wynikach. Jeśli ponowne badanie wykaże poprawę to jest to sygnał, że pacjent prawdopodobnie cierpi na astmę oskrzelową.

Leczenie chorych na astmę polega na podawaniu odpowiednio dobranych leków, które łagodzą objawy, jednak nie prowadzą do jej wyleczenia. Należy pamiętać, że astma oskrzelowa jest chorobą nieuleczalną, jednakże systematyczne przyjmowanie leków i przestrzeganie zaleceń lekarza przez chorego pozwala mu normalnie funkcjonować i prowadzić aktywne życie.

 

Redakcja pacjentinfo.pl

Artykuł powstał na podstawie informacji ogólnodostępnych. Nie zastępuje konsultacji lekarskich i nie jest poradnikiem samodzielnego leczenia.

 

Zakażenie HIV to nie wyrok

Termin AIDS i HIV budzi wśród ludzi strach i obawę. Zakażenie wirusem HIV nadal stanowi ogromny problem i wyzwanie dla zdrowia publicznego. Jednakże postęp medycyny jaki dokonał się na przestrzeni ostatnich lat sprawił, że ludzie zakażeni HIV mogą normalnie żyć. Jest to jednak możliwe pod warunkiem, że są świadomi swojego zakażenia, współpracują z lekarzem oraz rozumieją specyfikę infekcji.

 

HIV (human immunodeficiency virus) czyli ludzki wirus niedoboru odporności, to jeden z grupy wirusów powodujących upośledzenie działania układu odpornościowego. Zakażenie początkowo nie daje żadnych objawów. Dopiero po kilku, a nawet kilkunastu latach trwania zakażenia, wirus wywołuje zespół chorobowy o nazwie AIDS (aquired immunodeficiency syndrome) – nabyty zespół upośledzenia odporności. Niestety brak skutecznych środków terapeutycznych umożliwiających wyeliminowanie wirusa HIV powoduje ciągły wzrost liczby nowo zakażonych osób. Historia zakażenia HIV/AIDS w Polsce sięga roku 1985, w którym stwierdzono pierwsze przypadki zakażenia wirusem. Według danych Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny (NIZP – PZH) od wdrożenia badań w 1985 r. do 2016 r. stwierdzono zakażenie u 21 140 obywateli Polski i u osób innego obywatelstwa przebywających na terenie Polski. Tylko w 2016 r., w okresie od 1 stycznia do 31 grudnia zarejestrowano 1 270 nowych zakażeń HIV. Szacuje się, że ok. jedna trzecia zakażonych nie jest tego świadoma, co sprzyja rozprzestrzenianiu się zakażenia.

Do zakażenia wirusem HIV może dojść wtedy, gdy materiał zakaźny ma kontakt z miejscem, przez które wirus może wniknąć do organizmu (naruszona ciągłości tkanek, błona śluzowa). Materiałem zakaźnym w przypadku HIV jest krew, a także inny materiał biologiczny
tj. sperma, wydzielina pochwowa, płyn preejakulacyjny oraz inny materiał biologiczny, który zawiera widoczną ilość krwi. Co ważne, ślina nie jest materiałem zakaźnym, nie przenosi HIV, jest to powszechnie krążący mit!

Najczęściej do zakażenia wirusem dochodzi poprzez kontakty seksualne (zarówno kontakty homoseksualne jak i heteroseksualne), a także poprzez używanie igieł zanieczyszczonych krwią (narkomani). Są to sytuacje najczęściej kojarzone z zakażeniem wirusem HIV. Jednak do zakażenia może dojść także w sytuacji przetaczania zakażonej krwi, produktów krwiopochodnych oraz przeszczepów narządów. Przeprowadzanie testów przesiewowych u dawców pozwoliło jednak na minimalizację ryzyka zakażenia we wspomnianych sytuacjach. Ryzyko zakażenia występuje także u pracowników ochrony zdrowia, u których ze względu na wykonywany zawód istnieje niebezpieczeństwo kontaktu z zakażonymi płynami. Także wykonywanie zabiegów medycznych w warunkach niesterylnych niesie ryzyko zakażenia. Wirusem HIV może zostać zakażone również dziecko od matki (zakażenie wertykalne) podczas ciąży, porodu lub podczas karmienia piersią. Jeśli jednak kobieta wie o zakażeniu i stosuje odpowiednie leczenie, istnieje olbrzymia szansa na to, że urodzi zdrowe dziecko.

Należy pamiętać, że nie jest możliwe zakażenie wirusem HIV przez podanie ręki osobie zakażonej, pocałunek, używanie tych samych przedmiotów (w tym sztućców) czy przebywanie w tym samym pomieszczeniu. Ukąszenie komara również nie stanowi zagrożenia wystąpienia zakażenia.

Należy mieć na uwadze, że przede wszystkim źródłem zakażenia wirusem HIV są osoby, które nie są świadome swojego zakażenia. Dlatego bardzo ważne jest jak najszybsze rozpoznanie infekcji. W celu diagnozy należy wykonać test z krwi, któremu pacjent może poddać się bezpłatnie i anonimowo w punktach konsultacyjno-diagnostycznych zlokalizowanych na terenie całej Polski (adresy można znaleźć na stronie internetowej Krajowego Centrum ds. AIDS: www.aids.gov.pl). Aby wykonać test, nie jest wymagane skierowanie od lekarza! Podczas badania nie zostaje wykryty sam wirus HIV, a przeciwciała, które organizm produkuje do walki z tym wirusem. Jeśli wynik testu potwierdzi obecność tych przeciwciał, wykonuje się dodatkowe badanie krwi (tzw. test Western blot) potwierdzające zakażenie. Sprawdza się w ten sposób obecność przeciwciał skierowanych przeciwko poszczególnym antygenom wirusa. Dopiero pozytywny wynik testu Western blot pozwala na ostateczne postawienie diagnozy. Należy pamiętać, że aby wynik testu był wiarygodny i prawdziwy, należy wykonać go po ok. 3 mies. od wystąpienia ryzykownej sytuacji, w której mogło dojść do zakażenia wirusem. Okres ten jest wymagany ze względu na występowanie tzw. „okienka immunologicznego” czyli czasu, który mija od zakażenia wirusem do momentu wytworzenia przez organizm przeciwciał przeciwko wirusowi HIV w ilościach, które mogą zostać wykryte dostępnymi metodami diagnostycznymi.

Wczesne postawienie diagnozy jest kluczowe dla osób zakażonych wirusem HIV. Zastosowanie u nich dostępnych leków antyretrowirusowych pozwala na zahamowanie namnażania się wirusa. Dzięki farmakoterapii wśród osób zakażonych wirusem HIV zmniejszyła się liczba zgonów oraz wydłużył się czas, jaki upływa od momentu zakażenia HIV do rozwoju AIDS. Spowolnienie rozwoju choroby oraz zmniejszające się ryzyko śmierci z powodu zakażenia zdecydowanie wpływa na jakość życia osób zakażonych. AIDS nadal pozostaje śmiertelną chorobą, jednak dotyczy to głównie osób, które nie są objęte leczeniem.

Niestety w Polsce nadal utrzymują się stereotypy o tzw. grupach ryzyka zakażenia HIV (narkomani, prostytutki, homoseksualiści). Tymczasem od końca XX w. większość nowych zakażeń była diagnozowana u osób heteroseksualnych. Należy mieć na uwadze, że wirusem HIV może zakazić się każdy, dlatego tak ważne jest unikanie czynników ryzyka zakażenia.

Redakcja pacjentinfo.pl

Zakrzepica – jak w porę wykryć i leczyć?

Czym jest zakrzepica?

Zakrzepica to choroba układu krążenia prowadząca do powstania skrzeplin w świetle naczyń krwionośnych. Patologiczne zmiany najczęściej rozwijają się w sieci żył głębokich przechodzących przez mięśnie łydek i ud. Tworzące się w naczyniach kończyn dolnych skrzepliny mogą okazać się poważnym zagrożeniem dla naszego zdrowia i życia. Dlatego też warto wiedzieć, jakie podjąć działania, aby uchronić się przed poważnymi konsekwencjami tej podstępnej, często przebiegającej bezobjawowo choroby.

W Polsce co roku diagnozuje się ponad 50 tys. nowych przypadków zachorowań na zakrzepowe zapalenie żył głębokich i około 20 tys. przypadków zatorowości płucnej. Ta ostatnia przypadłość jest szczególnie niebezpiecznym, potencjalnie zagrażającym życiu powikłaniem zapalenia żył głębokich. W sytuacji wystąpienia zakrzepu w żyle udowej lub biodrowej istnieje znaczne ryzyko, że skrzeplina oderwie się od ściany naczynia i powędruje wraz z prądem krwi do krążenia płucnego, gdzie może zatkać tętnicę płucną i wywołać nagłe zatrzymanie akcji serca i w konsekwencji zgon chorego

Krzepnięcie krwi jest naturalnym procesem chroniącym nas przed niekontrolowanymi krwotokami. Jednak w momencie ujawnienia się zakrzepicy żył głębokich (ZŻG) mechanizm ten zostaje zaburzony, a w naczyniach krwionośnych dochodzi do częściowego lub całkowitego zamknięcia ich światła przez skrzepliny. Aby utworzył się zator muszą wystąpić sprzyjające ku temu warunki. W medycynie nazywa się je triadą Virchowa i są to: zwolniony przepływ krwi, uszkodzenie ściany naczyniowej oraz nadmierna krzepliwość krwi.

Spowolniony przepływ krwi powstaje na skutek długotrwałego unieruchomienia lub ucisku żyły. Taka sytuacja może zdarzyć się chociażby podczas wielogodzinnej podróży samolotem lub autobusem. Krew zaczyna także wolniej krążyć u osób przyjmujących leki moczopędne, osób przewlekle leżących (np. w wyniku choroby) oraz u kobiet w ciąży. Uszkodzenia śródbłonka pokrywającego ściany naczyń krwionośnych mogą natomiast nastąpić w konsekwencji przebytego zabiegu chirurgicznego, zażywania niektórych leków oraz przebytych urazów mechanicznych (np. złamanie szyjki kości udowej lub miednicy). Z kolei zwiększona aktywność układu krzepnięcia uwarunkowana jest genetycznie lub powstaje na skutek zażywania leków antykoncepcyjnych, toczącej się w organizmie choroby nowotworowej, czy też stanu zapalnego. Ponadto w grupie zwiększonego ryzyka wystąpienia zakrzepicy żył głębokich znajdują się osoby palące, osoby po 40 roku życia oraz te u których zdiagnozowano otyłość.

Objawy i leczenie

Zakrzepica żył głębokich w połowie przypadków rozwija się bezobjawowo, przez co zazwyczaj osoba cierpiąca na tą dolegliwość dowiaduje się o niej dopiero w zaawansowanym stadium choroby. Pomimo tego warto wyczulić się na każde odstępstwa, które mogą świadczyć o rozwijającym się schorzeniu. Do charakterystycznych objawów zakrzepicy żył głębokich zalicza się m.in. ból i obrzęk łydki lub uda, w którym toczy się patologiczny proces, co powoduje zmianę w jej obwodzie, napięcie skóry, a także czasami zaczerwienienie lub zasinienie chorego miejsca. Niekiedy symptomom tym również towarzyszy podwyższona temperatura ciała. Ważne jest, aby nie lekceważyć tych objawów, ponieważ nieleczone mogą doprowadzić do zatorowości płucnej, która jest bezpośrednim zagrożeniem dla życia chorego.

W przypadku podejrzenia zakrzepicy żył głębokich koniecznie udaj się do lekarza. Rozpoznanie choroby lekarz stawia w oparciu o przeprowadzony wywiad i badania kliniczne. Najczęściej wykonuje się także USG żył głębokich (ultrasonografia metodą Dopplera).

W leczeniu zakrzepicy żył głębokich w większości przypadków podaje się choremu leki przeciwzakrzepowe, które minimalizują ryzyko wystąpienia zatoru płucnego, powodują zahamowanie wzrostu istniejących już skrzeplin, a także zapobiegają tworzeniu się nowych. Należy pamiętać, że terapia przeciwzakrzepowa jest długotrwała i tylko systematyczne przyjmowanie leków da oczekiwane efekty.

 

Redakcja pacjentinfo.pl

Artykuł powstał na podstawie informacji ogólnodostępnych. Nie zastępuje konsultacji lekarskich i nie jest poradnikiem samodzielnego leczenia.

Robisz tatuaż? Sprawdź, jak uniknąć wirusa HCV

Pamela Anderson prawdopodobnie zakaziła się wirusem HCV używając tej samej igły do tatuażu, co jej zakażony mąż. Tatuaż, piercing, zabieg medyczny – są bezpieczne pod warunkiem, że przestrzega się procedur dezynfekcji i sterylizacji. No i że używa się rzeczywiście jednorazowo jednorazowych igieł, strzykawek itp.

We wszystkich miejscach, gdzie dochodzi do przerwania tkanek, czyli: gabinecie dentystycznym, sali operacyjnej, gabinecie kosmetycznym czy salonie tatuażu, istnieje ryzyko zakażenia się wirusem HCV. Wystarczy, że personel zaniedba procedury dezynfekcji i sterylizacji.

Wirus HCV powoduje zapalenie wątroby, a w konsekwencji – marskość tego organu i raka. HCV przenosi się przez krew, czyli musi dojść do kontaktu krwi zakażonej osoby z krwią osoby bez wirusa. Zła wiadomość jest taka, że wystarczy np. drobinka krwi pozostawiona w rowku pęsety po poprzednim kliencie.

Kolejną złą wiadomością jest fakt, że zakażenie HCV przez szereg lat nie daje żadnych objawów. Dopiero po około dwóch-trzech dekadach ludzie dowiadują się, że mają marskość wątroby albo raka wątrobowokomórkowego. Dobrą wiadomością jest jednak to, że obecnie są całkowicie skuteczne metody leczenia wirusowego zapalenia wątroby typu C. Z metod tych skorzystała wspomniana wcześniej aktorka.

Eksperci szacują, że co 10. osoba zarażona wirusem nie wie, że jest jego nosicielem. Polska nie należy do krajów, w których występowanie wirusa jest powszechne, niemniej jednak szacuje się populację zakażonych na około 200 – 230 tys. dorosłych. Tym samym bezpieczniej jest przyjąć, że każdy pacjent/klient to potencjalny nosiciel wirusa.

Jak chronić się przed HCV?

Na szczęście rośnie świadomość zarówno pracowników systemu opieki zdrowotnej, jak i gabinetów upiększających urodę, na temat zagrożeń i sposobów ich zapobiegania.

Pacjent czy klient nie powinien mieć obaw przed zadawaniem pytań o sposoby przeciwdziałania zakażeniu HCV. Co więcej, jeśli widzi, że dentysta dotyka np. klamki drzwi w gabinecie, telefonu, a następnie nie zmienia jednorazowych rękawiczek i sięga w nich do jamy ustnej pacjenta – warto grzecznie zwrócić na to uwagę.

O ile w gabinetach lekarskich i pielęgniarskich jest prawny obowiązek sterylizowania narzędzi w specjalistycznych autoklawach, to gabinety kosmetyczne, tatuażu, piercingu już go nie mają. Z badań przeprowadzonych przez PZH w ramach projektu „HCV. Jestem świadom” wynika jednak, że wśród personelu zakładów usługowych jest już spora świadomość zagrożeń i sporo z nich stosuje autoklawy – a to właśnie sterylizacja narzędzi w takich urządzeniach daje gwarancję pozbycia się wirusa. Lepiej więc o to spytać.

I tak na przykład: na terenie województwa mazowieckiego 20 proc. pracowników przebadanych zakładów kosmetycznych zadeklarowało, że używało autoklawu do sterylizacji narzędzi, natomiast 31 proc. – myjki ultradźwiękowej.

Autorzy badania informują, że 26,7 proc. pracowników zakładów wykonujących makijaż permanentny twierdziło, że używają autoklawu. Używanie sterylizatora i myjki ultradźwiękowej zadeklarował ten sam odsetek respondentów – po 33,3 proc. Co istotne, sterylizacji pracownicy poddawali pęsety i cążki – tak twierdziło prawie 74 proc. respondentów. Ponad połowa ankietowanych przeprowadzała proces sterylizacji na narzędziach takich jak: nożyczki, głowice do frezów, frezy, końcówki do mikrodermabrazji oraz radełka do skórek.

Nie obawiajmy się zatem pytać w gabinetach o to, jak sterylizowane są narzędzia, jak dezynfekowane są powierzchnie, których nie da się wysterylizować, poprośmy o płyn używany do dezynfekcji i sprawdźmy, czy etykieta informuje, że jest wirusobójczy.

Można też spytać, czy personel przeszedł szkolenie w kwestii zapobiegania zakażeniu HCV.

Masz wątpliwości? Zrób test!

W przeszłości duża część zakażeń zdarzała się w placówkach medycznych – chociażby podczas endoskopii, dożylnego przetaczania płynów i leków, transfuzji (testy do badania krwi pojawiły się dopiero w roku 1992). Problem udało się zmniejszyć dzięki wdrożeniu odpowiednich procedur (każdy pacjent jest traktowany jak potencjalnie zakażony, co zapobiega także przenoszeniu się HBV czy HIV).

W grupie ryzyka znajdują się osoby, które przed 1992 rokiem miały przetoczoną krew, takie, które miały kilka zabiegów operacyjnych, choć raz przyjęły narkotyk dożylnie. Jak dowodzi przykład licznych małżeństw, w których zakażona jest tylko jedna osoba, wirusem trudno zarazić się przez seks. Ale nie jest to niemożliwe, jeśli para uprawia seks, z którym wiąże się zranienie śluzówki.

– Do zakażeń dochodzi także u fryzjera przy goleniu brzytwą, w placówkach kosmetycznych czy salonach tatuażu – dlatego tak ważna jest edukacja personelu i przestrzeganie odpowiednich procedur – mówi dr Krzysztof Tomasiewicz z Uniwersytetu Medycznego w Lublinie.

W razie jakichkolwiek podejrzeń, że wirus mógł wniknąć do Twojego organizmu, wykonaj badanie krwi mające na celu wykrycie przeciwciał anty-HCV. Warto wykonać go przed zajściem w ciążę – noworodki zakażają się od matek.

Infografika PAP/Serwis Zdrowie

To, że badanie wykryje antyciała, nie oznacza jednak, że na pewno masz zapalenie wątroby. Być może w przeszłości wirus wniknął do organizmu, ale ten zdołał go zwalczyć, zaś przeciwciała to „wyspecjalizowane wojsko”, które zostało do eliminacji wirusa użyte.

W celu potwierdzenia zakażenia wirusem HCV należy wykonać dodatkowe badanie krwi – tym razem takie, które wykaże ewentualnie obecność wirusa w organizmie. To test molekularny na obecność materiału genetycznego wirusa HCV (HCV RNA). Dopiero dodatni wynik testu molekularnego oznacza zakażenie wirusem HCV.

Justyna Wojteczek (zdrowie.pap.pl)

Źródło grafiki: www.pixabay.com

Zagadka migreny wyjaśniona?

Migrena to naturalny sposób autonaprawy ludzkiego mózgu – głosi najnowsza teoria dotycząca pochodzenia tej choroby. Otwiera ona zupełnie nowe perspektywy w leczeniu migreny.

Tego bólu nie da się porównać z żadnym innym. Świdrujący, przeszywający, nasilający się z każdym gwałtowniejszym poruszeniem. Nad prawym lub lewym oczodołem, czasami z obydwu stron głowy. Część chorych na migrenę obserwuje u siebie tzw. aurę, czyli zaburzenia widzenia, w postaci świetlistych zygzaków, plamek, czasami ubytków w polu widzenia. Często aura wyprzedza atak bólu.

Migrena. Dlaczego boli głowa?

Pochodzenie migreny nie jest do końca wyjaśnione. Jak pisze na łamach „Aktualności Neurologicznych” prof. Adam Stępień z Kliniki Neurologii Wojskowego Instytutu Medycznego „w świetle dotychczasowych ustaleń można uznać, że migrena jest uwarunkowaną genetycznie (poligenetycznie) kanałopatią, w której istnieje szczególna predyspozycja do wzmożonej reaktywności naczynioruchowej, u podłoża której leżą napadowo ujawniające się zmiany w ośrodkowym układzie nerwowym”.

Ujmując prościej, to schorzenie wynikające z zaburzenia funkcjonowania kanałów jonowych w komórkach mózgu. Kanały jonowe zaś są wyspecjalizowanymi białkami błony komórkowej, które biorą udział w transporcie jonów w poprzek błony komórkowej.

……………………………………………………………………………………………………….
Co to jest migrena?

Jest to choroba neurologiczna. Charakteryzuje się nawrotowymi epizodami bólów głowy, którym towarzyszą nudności, wymioty i światłowstręt. Częstość jej występowania szacuje się na ok. 6 proc. w przypadku mężczyzn i 15 -18 proc. kobiet. Najwięcej nowych zachorowań pojawia się w okolicach 40. roku życia, co oznacza, że cierpią przede wszystkim ludzie aktywni zawodowo. Najbardziej dotkliwa jest migrena przewlekła, w jej przypadku napady migrenowego bólu głowy trwają powyżej 15 dni w miesiącu przez okres przynajmniej 3 miesięcy.

……………………………………………………………………………………………………………………………………..

Nową koncepcję pochodzenia migreny przedstawił właśnie na łamach czasopisma „Headache” amerykański badacz dr Jonathan Borkum z University of Maine. Według niego jest to mechanizm obronny mózgu w walce ze stresem oksydacyjnym. Innymi słowy, jest to sposób autonaprawy. Wcześniejsze badania wykazały bowiem, że u migreników, czyli osób cierpiących na migreny, poziom stresu oksydacyjnego jest większy.

——————————————————————————————————-
Co to jest stres oksydacyjny?

W warunkach prawidłowych w organizmie istnieje równowaga pomiędzy utleniaczami a przeciwutleniaczami. Wzrost produkcji wolnych rodników lub spadek aktywności antyoksydacyjnej powoduje zachwianie tej równowagi w kierunku reakcji utlenienia, co nazywane jest stresem oksydacyjnym. Wolne rodniki to reaktywne formy tlenu, które powstają na skutek naturalnych procesów w ludzkim organizmie. Reaktywne formy tlenu w nadmiarze mogą powodować uszkodzenia m.in. występujących w organizmie białek i tłuszczów, a także DNA komórek. Można z nimi walczyć za pomocą przeciwutleniaczy.


Jak zapobiegać migrenie?

– Wydaje się prawdopodobne, że ataki migreny nie są po prostu wywoływane przez stres oksydacyjny, lecz aktywnie chronią przed nim mózg i aktywnie go naprawiają – mówi dr Borkum.

W świetle jego teorii, zapobiegając stresowi oksydacyjnemu w organizmie, możemy zmniejszyć liczbę ataków migreny. Organizm bowiem nie będzie się przed nim bólem głowy.

Co wywołuje stres oksydacyjny?

Dr Borkum odnotował, że każdy z czynników, wyzwalających atak migreny:

  • stres,
  • zaburzenia snu,
  • hałas,
  • zanieczyszczenie powietrza
  • niewłaściwa dieta,
  • alkohol,
  • stres oksydacyjny.

Tym samym, unikając powyższych czynników, chronimy się przed atakiem bólu migrenowego.

Masz migreny? Utrzymuj prawidłowe BMI

Innym czynnikiem ryzyka, w przypadku tego schorzenia, na który mamy wpływ, jest masa ciała. Metaanaliza obejmująca 12 prac badawczych i blisko 300 tysięcy osób przeprowadzona przez amerykańską uczoną dr B. Lee Peterlin z Johns Hopkins University School of Medicine ujawniła, że zarówno otyłość, jak i niedowaga, zwiększają ryzyko tego schorzenia. W przypadku otyłości (BMI większe niż 30) ryzyko było większe o 27 proc., a niedowagi (BMI poniżej 18,5) – 13 proc.

Co ciekawe, zależność między nadwagą a nawrotowymi bólami głowy była najsilniejsza w przypadku kobiet i generalnie młodych ludzi. I choć dr Peterlin przyznaje, że na podstawie jej badań nie wiadomo, czy utrata lub zwiększenie wagi może zmniejszyć ryzyko migreny, wiadomo jednak, że u osób otyłych notuje się również zwiększony poziom stresu oksydacyjnego, co współgra z teorią dr Borkuma.

Rodzinne uwarunkowania migren

Wiele jednak wskazuje, że sięgając dalej, migreny mają podłoże genetyczne, to znaczy istnieją określone warianty genów, lub zespołów genów, dające się powiązać z tą chorobą. W 2016 roku międzynarodowe konsorcjum badawcze opublikowało w „Nature Genetics” wyniki analizy materiału genetycznego pochodzącego od 375 tysięcy Europejczyków, Amerykanów i Australijczyków. Blisko 60 tysięcy z nich cierpiało z powodu migren. Rezultaty tych badań okazały się być wielce zaskakujące, okazało się bowiem, że w ludzkim genomie istnieje aż 38 różnych obszarów, które da się powiązać z występowaniem napadowych bólów głowy. Wcześniej znano jedynie 10. Większość genów przedstawionych w pracy konsorcjum została już opisana w kontekście innych chorób. Okazało się na przykład, że dziewięć wiązano wcześniej z ryzykiem chorób naczyń, a cztery – z regulacją ich pracy. Według badaczy, wzmacnia to teorię, według której kwestie działania układu naczyniowego pozostają kluczowe do epidemiologii migreny.

Potwierdzają to zresztą badania opisane przez Michaela Stara i Jose Billera w książce „Headache and Migraine Biology and Management”. Wynika z nich, że osoby cierpiące na migrenę z aurą są blisko dwukrotnie częściej zagrożone udarem niedokrwiennym mózgu. Polega on na zatrzymaniu dopływu krwi do mózgu, na skutek m.in. stanów zapalnych naczyń albo zmian miażdżycowych. Jeśli taki człowiek pali, ryzyko jest już wyższe trzykrotnie. Natomiast jeśli migrenę z aurą ma kobieta, która pali i bierze hormonalne leki antykoncepcyjne, ma już siedem razy większe szanse na udar niedokrwienny mózgu. Wszystkie migreny zwiększają również ryzyko zawału serca.

Mamy jednak pocieszająca wiadomość dla kobiet, które cierpią z powodu migren z aurą. Badania dr Tobiasa Kurtha z Brigham and Women’s Hospital, Harvard Medical School, przeprowadzone na grupie blisko 28 tysięcy kobiet, których losy śledzono ponad 13,5 roku dowodzą, że choć są one obarczone dwukrotnie większym ryzykiem udaru, przechodzą go znacznie łagodniej niż ludzie niecierpiący z powodu migren. W rezultacie wychodzą z udaru bez większych zmian neurologicznych w mózgu lub są one wręcz minimalne.

Jak leczyć migrenę bez powikłań?

„W leczeniu napadów migreny najczęściej stosuje się zwykłe leki przeciwbólowe i niesteroidowe leki przeciwzapalne. Są one często łączone z lekami przeciwwymiotnymi” – czytamy na łamach „Aktualności Neurologicznych” w artykule prof. Adama Stępnia. Z kolei Europejska Federacja Towarzystw Neurologicznych zaleca również przyjmowanie złożonych preparatów zawierających kwas acetylosalicylowy (250 mg), paracetamol (200–250 mg) i kofeinę (50 mg) – które okazały się skuteczniejsze niż każda z tych substancji stosowana osobno lub w postaci preparatu złożonego bez kofeiny.

Jednak, by nie rozwinął się ból głowy z nadużywania leków, zaleca się ograniczenie przyjmowania prostych leków przeciwbólowych do 15 dni w miesiącu, a preparatów złożonych – do 10 dni w miesiącu.

Neurolodzy stosują też silniej działające leki.

Warto jednak pamiętać o unikaniu, o ile jest to możliwe, czynników wyzwalających ataki migreny. Dla każdego z chorych ten zestaw może być inny, najczęściej są to:

  • głód/pominięcie posiłku
  • odwodnienie
  • zakłócenia snu: zbyt krótki lub zbyt długi sen
  • zmiany hormonalne u kobiet
  • określone stadia cyklu miesiączkowego, niektóre doustne środki antykoncepcyjne, ciąża i menopauza
  • stres
  • okresy odprężenia po stresie
  • nadmierny wysiłek fizyczny i psychiczny
  • jasne światło, gorący lub wilgotny klimat, głośne dźwięki
  • alkohol, zwłaszcza czerwone wino
  • spożywanie nadmiernych ilości napojów zawierających kofeinę
  • ser, owoce cytrusowe, czekolada

Na szczęście współczesna medycyna coraz lepiej radzi sobie ze zwalczaniem migren, więc zachowując odpowiednią ostrożność i stosując odpowiednie środki, można ich niemal całkowicie uniknąć.

Anna Piotrowska (zdrowie.pap.pl)

Źródło grafiki: www.pixabay.com

„Złota godzina” w zawale serca.

Choroby układu krążenia (ChUK) niezmiennie pozostają główną przyczyną zgonów w Unii Europejskiej. Także w Polsce są największym zagrożeniem życia, w 2013 r. były powodem niemal 46% wszystkich zgonów! Wśród ChUK najczęstszą przyczynę śmierci i niepełnosprawności stanowi zawał mięśnia sercowego, który jest postacią choroby niedokrwiennej serca. Co roku w Polsce na zawał zapada ok. 100 tys. osób. Czym jest zawał, jak go rozpoznać i jak postępować w przypadku zawału? Na te pytania warto znać odpowiedź.

Zawał mięśnia sercowego, inaczej zwany atakiem serca, to uszkodzenie części mięśnia sercowego, powstałe na skutek niedoboru tlenu spowodowanego zamknięciem tętnicy wieńcowej doprowadzającej krew do serca. Zamkniecie naczynia jest zwykle konsekwencją pęknięcia blaszki miażdżycowej w naczyniu wieńcowym. Pęknięcie blaszki powoduje wystąpienie skrzepliny, która całkowicie zamyka światło naczynia. Atak serca może wystąpić także w wyniku zmniejszenia światła naczynia na skutek powstałej blaszki miażdżycowej i ograniczenia przepływu krwi. Im dłużej dopływ krwi zostaje zamknięty/utrudniony, tym większy obszar mięśnia sercowego umiera, dlatego tak ważny w przypadku zawału serca jest czas! Niestety jest go niewiele, ponieważ już po 3 – 6 godzinach cały niedotleniony obszar umiera, a powstałe zmiany są nieodwracalne!

Objawy zawału serca

U większości osób z zawałem występuje ból (zwykle bardzo silny, z czasem narastający), pieczenie lub ucisk za mostkiem. Odczuwany przez chorego ból ma charakter rozlany, tzn. nie można wskazać konkretnego miejsca bólu, a jedynie jego obszar. Może utrzymywać się stale lub ustępować i nawracać.

Do najczęstszych objawów zawału zalicza się:

  • ból za mostkiem,
  • ból w żuchwie, szyi, plecach, ręce lub barku,
  • ból brzucha z towarzyszącymi nudnościami lub wymiotami,
  • duszność,
  • obfite zimne poty i zawroty głowy,
  • niepokój, lęk przed zbliżającą się śmiercią
  • zasłabnięcie, utrata przytomności.

Ważne jest, że każdy zawał może mieć inne objawy. Nawet u osób, które już przebyły zawał, objawy kolejnego ataku serca mogą zdecydowanie się różnić. Sytuacja ta utrudnia rozpoznanie kolejnego incydentu, odmienne od wcześniejszych objawy powodują, że chory nie łączy występujących dolegliwości z wystąpieniem kolejnego zawału serca.

Czynniki ryzyka

Czynniki ryzyka zawału serca można podzielić na modyfikowalne (czyli takie, na które mamy wpływ, które możemy zmienić poprzez np. zmianę nawyków, przyzwyczajeń) oraz niemodyfikowalne (na które nie mamy wpływu, np. wiek, płeć, czynniki genetyczne).

Do modyfikowalnych czynników ryzyka wystąpienia zawału serca należą:

  • nadciśnienie tętnicze,
  • nadwaga i otyłość,
  • nieprawidłowe odżywianie,
  • palenie papierosów,
  • nadmierne spożywanie alkoholu,
  • mała aktywność fizyczna,
  • stres,
  • zespół metaboliczny.

Wymienione czynniki wskazują, iż w dużej mierze za ryzyko wystąpienia zawału serca odpowiada styl życia, który możemy zmienić.

Jak postępować w przypadku zawału – „złota godzina”

Jeśli występujący ból utrzymuje się dłużej niż 5 min., nie ustępuje po odpoczynku lub zastosowaniu nitrogliceryny, należy niezwłocznie wezwać pomoc i położyć się! Na pogotowie należy zadzwonić nawet wówczas, gdy pacjent nie ma pewności, czy występujący ból jest związany z zawałem serca, ponieważ czas ma kluczowe znaczenie! Im wcześniej wdrożone zostaje odpowiednie leczenie, tym mniejsze zmiany w sercu powstają. Najważniejsza jest tzw. „złota godzina”, tzn. najlepsze rokowanie występuje u pacjentów, u których podjęto leczenie w ciągu 1 godziny od wystąpienia objawów. Każde opóźnienie może spowodować śmierć pacjenta! Ważne jest także, aby nie podejmować próby dotarcia do szpitala „na własną rękę”. Karetka z wykwalifikowanym personelem medycznym jest bezpiecznym środkiem transportu osoby z podejrzeniem zawału. Podczas transportu personel już w drodze do szpitala może podjąć odpowiednie kroki zyskując tym samym cenny dla pacjenta czas.

Jak leczy się zawał?

Jeśli zawał serca zostaje zdiagnozowany odpowiednio wcześnie, najczęściej zostają zastosowane dwie metody leczenia: farmakologiczna i zabiegowa.

U pacjentów z zawałem serca stosuje się leki:

  • leki przeciwzakrzepowe, np. kwas acetylosalicylowy, klopidogrel, heparyna
  • beta-blokery oraz inhibitory konwertazy angiotensyny

W leczeniu zabiegowym u pacjentów z zawałem stosuje się angioplastykę tętnic wieńcowych lub operację pomostowania aortalno-wieńcowego (tzw. wszczepienie baypasów).

Zawał serca to zdarzenie, które zawsze stanowi bezpośrednie zagrożenie życia. To trudy moment zarówno dla chorego jak i jego rodziny. Przebycie zawału skłania do refleksji nad własnym życiem, zmiany stylu życia. Warto jednak zadbać o swoje zdrowie już wcześniej, aby uniknąć ataku serca i cieszyć się dobrym zdrowiem przez długie lata!

Redakcja pacjentinfo.pl

Anty-rak: czy można uciec przed rakiem?

Każdy z nas nosi w sobie jakieś mutacje genetyczne, ale tylko u niektórych rozwija się z tego powodu choroba nowotworowa. …

Przeziębienie łatwiej przeczekać niż wyleczyć

Przed sezonem na przeziębienia jest więcej reklam specyfików, które mają pomóc w razie zachorowania. Najtańszym sposobem …

Ile kilogramów przyszła mama ma przytyć w ciąży?

Prawidłowy przyrost masy ciała w czasie ciąży zależy od tego, ile przyszła mama ważyła przed zapłodnieniem. Już …