Kategoria: ZDROWIE

Wypalenie zawodowe – czy może być chorobą?

Czujesz się wiecznie przemęczony/a? Praca, która kiedyś była dla Ciebie powodem do dumy zaczęła być niemiłym obowiązkiem? Na myśl o kolejnym dniu w pracy robi Ci się niedobrze, a weekendy stają się zbyt krótkie, aby wypocząć? Jeśli na powyższe pytania kiwasz głową na tak, być może, że dopadło Cię wypalenie zawodowe.

Co to jest wypalenie zawodowe?

Wypalenie zawodowe (professional burnout) to reakcja organizmu na długotrwały stres związany z wykonywaną pracą. Syndrom ten charakteryzuje się wyczerpaniem emocjonalnym, depersonalizacją i obniżonym poczuciem dokonań osobistych. Pracownik, którego dotknęło wypalenie zawodowe zaczyna czuć się przemęczony, znużony i nadmiernie obciążony obowiązkami związanymi z wykonywaną pracą. Uczucie to z czasem nasila się co prowadzi do wspomnianego wyczerpania emocjonalnego. Depersonalizacja natomiast przejawia się negatywnym traktowaniem lub dystansowaniem się od problemów innych ludzi. Taka osoba, przestaje odczuwać empatię w stosunku do klientów, pacjentów, czy innych osób z którymi styka się na co dzień w pracy. Zaczyna ona traktować ich przedmiotowo, czasami wręcz odnosząc się do nich z pogardą i niechęcią. Z kolei obniżone poczucie dokonań osobistych jest związane z odczuwaniem braku zadowolenia przez takiego pracownika z osiąganych wyników swojej pracy. Osoba ta traci wiarę we własną skuteczność, a każde powierzone jej zadanie przestaje być dla niej wyzwaniem, a staje się przykrym, czasami wręcz niemożliwym do wykonania obowiązkiem.

Komu grozi wypalenie zawodowe?

Problem wypalenia zawodowego może dotknąć każdego niezależnie w jakiej grupie zawodowej pracuje. Jednak obserwuje się, że najczęściej syndrom ten występuje u osób, które zajmują stanowiska kierownicze, a także u tych, których praca polega na częstym i intensywnym kontakcie z innym człowiekiem. Szczególnie narażeni będą tutaj pracownicy na co dzień niosący pomoc, wspierający i opiekujący się innymi ludźmi. Wymienić można choćby takie zawody jak: psycholog, nauczyciel, pielęgniarka, lekarz, pracownik socjalny, czy policjant. Ponadto „czynnikami zapalnymi” mogącymi zapoczątkować proces jakim jest wypalenie zawodowe są niektóre indywidualne cechy danych osób. Podatni na wypalenie będą pracownicy charakteryzujący się dużym zaangażowaniem w pracę, jednocześnie przy tym zaniedbujący życie rodzinne i własne zainteresowania. Osoby, które są ambitne, kreatywne, chcą się rozwijać, awansować, a które natrafiają w środowisku pracy na barierę uniemożliwiającą im spełnianie tych celów z czasem mogą zacząć odczuwać przykre objawy wypalenia zawodowego. Pracownik, który czuje się niedoceniany, nie dostaje pochwał, premii za swój wkład, stopniowo traci zaangażowanie i wcześniejszy zapał do pracy. Mówi się, że syndrom wypalenia zawodowego dotyka najczęściej osób głęboko związanych ze swoją pracą, dla których była ona pasją, sposobem na życie. Uważa się, że osoby które doświadczył syndromu wypalenia zawodowego, podczas przebiegu swojej kariery zawodowej miały silną motywację, mogły być pracoholikami. Innymi słowy „kto nie płoną nigdy się nie wypali”.

Jakie są objawy wypalenia zawodowego?

Wypalenie zawodowe nie pojawia się w życiu człowieka nagle, ponieważ jest to powoli rozwijający się proces. Aby doszło do pełnoobjawowego wypalenia najpierw trzeba doświadczyć szeregu niespecyficznych objawów. Zaczyna się niewinnie, możemy odczuwać narastające zmęczenie, bóle głowy, czy często się przeziębiać. Jest to reakcja obronna naszego organizmu, który próbuje nam zakomunikować, że pora odpocząć, „złapać nowy wiatr w żagle”. Gdy nie damy sobie trochę luzu, pojawić się może u nas irytacja, brak motywacji, a wręcz niezdolność do podejmowania decyzji. Charakterystyczne na tym etapie jest dystansowanie się od innych, izolacja, traktowanie ludzi przedmiotowo lub nawet z pogardą. W pracy stajemy się mniej efektywni, chociaż coraz więcej siły i czasu wkładamy w powierzone nam zadania. W końcu nasz organizm nie wytrzymuje chronicznego stresu, któremu nie potrafimy sprostać. Na tym etapie zaczynają się poważne kłopoty ze zdrowiem zarówno fizycznym jak i psychicznym. Osoba wypalona zawodowo może borykać się z takimi problemami jak wrzody żołądka, nadciśnienie, depresja, mogą pojawić się u niej również myśli samobójcze.

Jak uniknąć wypalenia zawodowego?

Najważniejsza jest profilaktyka. Działania mające na celu zapobiegać wypaleniu zawodowemu trzeba wdrażać od początku podjęcia pracy zawodowej! Po pierwsze nie zapominajmy, że istnieje życie poza pracą, tzw. work life balance jest wskazany. Kiedy przekroczymy próg domu nie myślmy o pracy. Znajdźmy sobie jakieś hobby, które będzie dla nas odskocznią od codziennych obowiązków. Prowadźmy tzw. „higieniczny tryb życia”, nie zapominajmy o zbilansowanej diecie, aktywności fizycznej i odpowiedniej dawce snu. Ponadto starajmy się wykorzystywać czas wolny efektywnie, tak aby rzeczywiście odpocząć i przygotować się na kolejne dni pracy. W samej pracy nie bójmy się powierzać zadań innym osobą, samemu i tak wszystkiego nie zrobimy. Jeśli czujemy się przemęczeni i nie nadążamy z powodu zbyt dużej ilości obowiązków powiedzmy o tym przełożonemu. Komunikacja w pracy jest bardzo ważna, ponieważ daje możliwość na pozór trudne problemy rozwiązać w prosty sposób. Jeśli chodzi o naszą osobę, to daj sobie trochę luzu, oczywiście nie chodzi tu o zaniedbywanie obowiązków, ale o realne wyznaczanie sobie celów.

Zespół redakcyjny pacjentinfo.pl

Artykuł powstał na podstawie informacji ogólnodostępnych. Nie zastępuje konsultacji lekarskich i nie jest poradnikiem samodzielnego leczenia.

Glutaminian sodu – jeść czy unikać jak ognia?

We współczesnym świecie do żywności w trakcie produkcji dodawane są substancje różnego pochodzenia. Jedne z nich naturalnie występują w przyrodzie, inne natomiast wytwarzane są w sposób chemiczny. Jesteśmy wręcz zasypywani różnymi dodatkami do żywności, po które często nieświadomie sięgamy podczas codziennych zakupów. Ważne jest, aby potrafić odróżnić co jest dla nas dobre, a co może być potencjalnie szkodliwe. Pierwszym krokiem do świadomego odżywiania jest właściwe dobieranie produktów spożywczych w oparciu o ich skład podany na etykietach.

Glutaminian sodu, czyli sól kwasu glutaminowego znana jest również pod nazwą MSG lub E621. Glutaminian jest substancją wzmacniającą smak potraw, przez co zjadane z jego dodatkiem dania stają się dla nas bardziej wyraziste, wydają się lepiej doprawione. Smak, który odczuwamy podczas spożywania tego związku nazywany jest umami, co z japońskiego oznacza wyśmienity, smakowity. O glutaminianie sodu słyszymy w ostatnich latach naprawdę wiele zarówno dobrego jak i złego, a zwolenników ma on równie dużo co przeciwników. Ten „kontrowersyjny” dodatek żywieniowy jednak nie od dziś trafia na nasze talerze. Już od setek lat był nieodłącznym elementem kuchni azjatyckiej.

Produkcja glutaminianu sodu na masową skalę została zapoczątkowana w Japonii na począt-ku XX wieku za sprawą tamtejszego chemika. Naukowiec ten wyizolował czysty glutaminian sodu z wodorostu – listownicy japońskiej, która jest wyjątkowo bogata w tą substancję. Związek ten zyskał od tamtej pory taką popularność, że na chwilę obecną pozyskuje się go różnymi sposobami w przemyśle spożywczym w ilości 400 tys. ton rocznie.

Glutaminian sodu naturalnie występuje w dużych ilościach w różnego rodzaju serach, w mięsie, rybach, sosie sojowym, warzywach, w tym pokaźną jego ilość możemy znaleźć w pomidorach. Co ciekawe już od najmłodszych lat mamy styczność z MSG, ponieważ kobiece mleko jest bogatym źródłem tego związku. Dla porównania w ludzkim mleku znajduje się 10 razy więcej glutaminianu sodu niż w mleku krowim.

Glutaminian sodu należy do najlepiej przebadanych dodatków żywieniowych i jak do tej pory badacze uznają, że jest to substancja nieszkodliwa i bezpieczna. Jednak pomimo licznych badań ukierunkowanych na ewentualne skutki uboczne jego spożycia, liczba zarzutów kierowanych w kierunku MSG wcale nie maleje. Oskarżany był on już o wywoływanie astmy oskrzelowej, uszkodzenia wzorku, a także obumieranie za jego sprawą komórek nerwowych. Jednak żadne z tych oskarżeń nie zostały potwierdzone w badaniach klinicznych. Ponadto przyjął się mit popularny wśród społeczeństwa, że może on wywołać tzw. „syndrom chińskiej restauracji”. Dolegliwość ta ma wystąpić rzekomo po spożyciu posiłków kuchni chińskiej naturalnie bogatych w glutaminian sodu, a objawiać ma się bólami i zawrotami głowy, osłabieniem, drętwieniem pleców, karku i rąk, uciskiem w klatce piersiowej, kołataniem serca, nadmiernym poceniem się oraz omdleniem. Wymienione objawy są jednak bardzo niespecyficzne i najprawdopodobniej wiążą się ze spożyciem innych często alergizujących składników kuchni azjatyckiej takich jak np. orzechy, krewetki, czy ryby.

Wielu badaczy podejrzewa, że MSG jest odpowiedzialny za wywoływanie nadwagi i otyłości. Zależność ta jednak nie została jednoznacznie potwierdzona. Najprawdopodobniej nadmierny przyrost masy ciała osób spożywających większą ilość glutaminianu sodu spowodowany jest tym, że właściwością tego związku jest polepszanie walorów smakowych jedzenia, przez co zwiększa on apetyt takich osób. Po drugie w przemyśle spożywczym glutaminian sodu jest przede wszystkim dodawany do wysokoprzetworzonych produktów, które są wysokokaloryczne, często zawierają niezdrowe tłuszcze trans i są ubogie w błonnik, co nie sprzyja zachowaniu szczupłej sylwetki. Wzmacniacz smaku E621 znajdziemy między innymi w produktach typu „fast food”, chińskich zupkach, gorących kubkach, zupach w proszku, sosach instant, konserwach mięsnych, a także w gotowych mieszankach przypraw takich jak np. gyros, typu vegeta, czy popularna kostka rosołowa. Można powiedzieć, że glutaminian sodu jest nieodłącznym składnikiem tzw. „śmieciowego jedzenia”. Substancja ta nadaje tym produktom utracony podczas procesu wytwarzania smak, potęgując doznania organoleptyczne, a tym samym powoduje, że sięgamy chętniej po tego typu niezdrowe przekąski.

Jeśli chodzi o zalety glutaminianu sodu to wykazano, że zastępując sól kuchenną MSG, można znacznie ograniczyć spożycie sodu, nie zmniejszając przy tym walorów smakowych potrawy. Ma to przede wszystkim istotne znaczenie dla osób z podwyższonym ciśnieniem krwi, które mają podwyższone ryzyko udarów mózgu czy zawałów serca.

W zdrowym, zbilansowanym odżywianiu liczy się zdrowy rozsądek i umiar. Choć glutaminian sodu jest uważany za bezpieczną substancję to jednak dobierajmy produkty z jego dodatkiem rozważnie. Nie należy sięgać po artykuły spożywcze, które kuszą nas tylko smakiem, ale te które rzeczywiście będą dla naszego organizmu wartościowe. Jeśli chcemy więc wzmocnić wyrazistość naszych potraw, sięgajmy po produkty, które naturalnie są bogate w ten „apetyczny” składnik.

Zespół redakcyjny pacjentinfo.pl

Artykuł powstał na podstawie informacji ogólnodostępnych, nie zastępuje konsultacji lekarskich i nie jest poradnikiem samodzielnego leczenia.

Jajka – jeść czy nie jeść?

Opinie na temat spożywania jajek są wśród społeczeństwa podzielone. Z jednej strony symbol życia i bogactwo składników odżywczych, a z drugiej wysoka zawartość cholesterolu, którego podaż należy minimalizować. Czy więc faktycznie warto ograniczać konsumpcję jaj, czy są one szkodliwe dla zdrowia? Okazuje się, że na przestrzeni ostatnich lat odpowiedź na te pytania ulegała zmianom.

Nie bez kozery mówi się, że jajko to symbol życia. Z zapłodnionego jaja w ciągu 18 – 21 dni wykluwa się w pełni zdolne do życia pisklę. Oznacza to, że jajko zawiera odpowiedni zestaw naturalnych składników niezbędnych do powstania nowego życia. Składa się z 4 podstawowych części: żółtka (roztwór substancji białkowych i węglowodanów w wodnym roztworze soli mineralnych, w którym znajduje się tłuszcz zawieszony w postaci emulsji), białka (roztwór substancji białkowych w wodnym roztworze soli mineralnych i węglowodanów), błon pergaminowych oraz skorupki. Średnio jedno jajko waży ok. 50 – 70 g, z czego poszczególne składowe stanowią:

  • żółtko: ok. 30 %
  • białko: ok. 58 %
  • skorupka z błonami: ok. 12 %

Co kryje się pod skorupką?

Przede wszystkim jajko to najlepsze źródło łatwo przyswajalnego białka o najwyższej wartości biologicznej (najwyższa ilość białka jaka może zostać jednorazowo wchłonięta przez organizm). Białko jaja kurzego uznane zostało przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) za wzorcowe, tzn. zawierające wszystkie niezbędne aminokwasy, w tym te, których organizm sam nie potrafi wyprodukować. Warto zauważyć, że spożycie jednego średniej wielkości jaja pokrywa ok. 25 % zapotrzebowania dobowego osoby dorosłej na pełnowartościowe białko!!! Najcenniejszą częścią jajka jest jednak żółtko, które przede wszystkim składa się z tłuszczy (występujących jako lipoproteiny). Wykazują one korzystny wpływ na organizm, ponieważ mają właściwe proporcje nienasyconych kwasów tłuszczowych do nasyconych (proporcja 2:1). Dodatkowo w żółtku obecne są nienasycone kwasy tłuszczowe z grupy omega 3 i omega 6, które wykazują korzystne działanie na naczynia krwionośne. Jajko to także źródło cholesterolu – średniej wielkości jajo kurze zawiera w żółtku ok. 200 – 215 mg cholesterolu. Żółtko jaja jest także doskonałym źródłem lecytyny – substancji m. in. biorącej udział w tworzeniu ścian komórkowych oraz prawidłowym ich funkcjonowaniu. Jest ważnym elementem składowym mózgu i tkanki mózgowej, bierze również udział w gospodarce cholesterolem (chroni organizm przed jego odkładaniem się). Jest także źródłem niemal wszystkich witamin (za wyjątkiem witaminy C). Przede wszystkim bogate jest w witaminy rozpuszczalne w tłuszczach, tj.: A, D, E, K oraz witamin z grupy B (B1, B2, B9 i B12). Ponadto jajka to źródło cennych pierwiastków, tj.: fosfor, selen, żelazo, cynk, które są łatwo przyswajane przez organizm. Ważnym składnikiem jest także luteina, która ma istotne znaczenie w profilaktyce oczu – obniża ryzyko wystąpienia zwyrodnienia plamki żółtej oka, będącej istotną przyczyną nieodwracalnej utraty wzroku oraz katarakty. Luteina z jaja jest trzykrotnie lepiej przyswajana przez organizm niż z innych źródeł. Wartościowym składnikiem żółtka jaja jest także cholina, która pozytywnie wpływa na rozwój mózgu i rdzenia kręgowego w okresie prenatalnym.

Wszystkie składniki znajdujące się w jajach są doskonale wykorzystywane przez organizm człowieka. Stopień przyswajalności (zdolność określonego składnika odżywczego do przenikania z przewodu pokarmowego do krwi) poszczególnych składników odżywczych jest bardzo wysoki, wynosi:

  • węglowodany: 98 %,
  • tłuszcze: 95 %,
  • białka: 94 %,
  • związki mineralne: 76 %.

Skład jaj jest stosunkowo stały, ale istnieje możliwość pewnej modyfikacji. Zastosowanie metod hodowlanych lub zmiana żywienia kur pozwala np. zmniejszyć zawartość cholesterolu w jaju o ok. 25 – 30 %. Także zwiększenie zawartości określonych składników w paszy przeznaczonej dla drobiu może znacząco zwiększyć ich ilość w jaju. Dla przykładu, naturalna zawartość luteiny w jajku może zostać zwiększona poprzez dodanie ekstraktu z nagietka do paszy.

Jaja a cholesterol – jeść czy nie jeść?

Mimo zawartości wielu cennych składników, wiele osób zastanawia się, czy jedzenie jajek jest bezpieczne dla zdrowia właśnie ze względu na zawarty w nich cholesterol. Zauważyć należy, że cholesterol jest niezbędny do prawidłowego funkcjonowania organizmu. To organiczny związek chemiczny, będący prekursorem hormonów płciowych, kwasów żółciowych i witaminy D, składnik ścian komórkowych oraz osocza krwi. Mówiąc o cholesterolu w organizmie odnosimy się do jego dwóch form: LDL (tzw. „zły cholesterol”) oraz HDL (tzw. „dobry cholesterol”). LDL transportuje cholesterol z wątroby do innych tkanek i narządów, jednak po połączeniu z innymi substancjami odkłada się w ścianach tętnic, prowadząc do miażdżycy. Jego przeciwieństwem jest HDL, który oczyszcza tkanki z nadmiaru cholesterolu i przenosi go do wątroby.

Obawy związane z jedzeniem jajek wynikają z wydanej w 1972 r. przez Amerykańskie Towarzystwo Kardiologiczne (American Heart Association) rekomendacji, zgodnie z którą jaja uważano za źródło nadmiernej ilości cholesterolu, tłuszczu i kalorii, dlatego też uważano, że należy ograniczać ich spożycie do 3 tygodniowo. Ze względu na powszechność występowania chorób układu krążenia w Polsce, których obecność wiąże się z podwyższonym poziomem cholesterolu we krwi, pogląd ten został mocno zakorzeniony w społeczeństwie. Jednak po wielu latach, na podstawie licznych badań zalecenia te zaktualizowano. Obecnie Amerykańskie Towarzystwo Kardiologiczne w swoich rekomendacjach nie wymienia jaj jako produktu, który należy ograniczać w diecie! Zwrócono uwagę, iż podwyższony poziom cholesterolu ma związek, przede wszystkim, ze spożywaniem produktów zawierających dużą ilości nasyconych kwasów tłuszczowych, nienasyconych kwasów typu trans oraz cukrów. W rozważaniach na temat poziomu cholesterolu zwrócono także uwagę na konieczność uwzględniania innych czynników mających wpływ na jego wysokość, tj.: wiek, styl życia, stan zdrowia, waga i uwarunkowania genetyczne. Dodatkowo, badania naukowe nie wskazują, iż spożywanie jaj wpływa na wzrost poziomu cholesterolu we krwi. Co więcej, zauważono, że obecność w żółtku lecytyny pozytywnie wpływa na stosunek cholesterolu HDL do LDL we krwi (podnosi poziom dobrego cholesterolu – HDL, obniża poziom złego – LDL), a także obecność kwasów omeg 3 wpływa na jego obniżenie w surowicy.

Zalecenia co do liczby spożywanych jaj nie są jednoznaczne i różnią się w poszczególnych krajach. W normach żywienia dla populacji polskiej wydanych przez Instytut Żywności i Żywienia zalecana jest, dla osób dorosłych, 1 porcja (150 g) dziennie z grupy: mięso, ryby, drób, wędlina, jaja, nasiona roślin strączkowych. W praktyce oznacza to, że dziennie można spożyć do 3 jaj, pod warunkiem, że nie spożywa się innych produktów z tej grupy. W przypadku dzieci i młodzieży zaleca się 2 porcje z tej grupy produktów.

Zespół redakcyjny pacjentinfo.pl

Artykuł powstał na podstawie informacji ogólnodostępnych, nie zastępuje konsultacji lekarskich i nie jest poradnikiem samodzielnego leczenia.

Witamina D – witamina słońca

Do niedawna uważano, iż witaminę D należy podawać wyłącznie niemowlętom, aby zapobiec wystąpieniu krzywicy. Pogląd ten uległ jednak zmianie. Z badań wynika, iż powinny przyjmować ją także osoby dorosłe ze względu na rolę jaką odgrywa w organizmie.

Witamina D to steroidowy związek organiczny rozpuszczalny w tłuszczach. Podstawowe znaczenie dla człowieka mają 2 formy witaminy, które różnią się między sobą budową:

  • D2 (ergokalcyferol) – naturalnie występuje w organizmach roślinnych i grzybach
  • D3 (cholekalcyferol) – naturalnie występuje w organizmach zwierzęcych, jest pochodną cholesterolu

Zarówno witamina D2 jak i D3 w organizmie człowieka ulega przemianom metabolicznym, w wyniku których powstaje ich aktywna biologicznie forma. Forma witaminy D3 wykazuje wyższą aktywność, co sprawia, że ma większy wpływ na organizm.

Witamina D w sposób naturalny zostaje wytworzona w organizmie pod wpływem działania słońca (pochodna cholesterolu pod wpływem działania promieni UV zostaje przekształcona w witaminę D3), stąd zwana jest także „słoneczną witaminą”. Już 15 – 20 min. ekspozycji na słońce (przy jasnej karnacji) może pokryć ok. 90% dziennego zapotrzebowania na tę witaminę. Zwiększona pigmentacja skóry (ciemniejsza karnacja) zmniejsza skórną syntezę o ok. 5 – 10%. Osoby o ciemniejszej karnacji potrzebują zatem więcej czasu do wytworzenia pożądanej ilości witaminy. Warunkiem naturalnego wytworzenia witaminy D jest wystawienie na działanie promieni słonecznych ok. 20% powierzchni ciała niezabezpieczonej filtrami UV (kremy z filtrami UV blokują wytwarzanie Wit. D). Najbardziej efektywna synteza występuje w godzinach 10 – 15 w porze letniej. Jest to najważniejsze źródło witaminy D, nie jest jednak możliwe jej naturalne dostarczanie przez cały rok.

Ze względu na szerokość geograficzną w miesiącach jesienno-zimowych nie ma optymalnych warunków do naturalnego pokrycia zapotrzebowania na witaminę D. Również mimo idealnych warunków atmosferycznych synteza skórna, nawet w okresie letnim, może być nieefektywna lub wręcz niemożliwa, ze względu na rozkład dnia uniemożliwiający przebywanie na świeżym powietrzu w określonych godzinach. W związku z tym konieczne jest dostarczenie witaminy z innych źródeł. Przede wszystkim można ją znaleźć w rybach morskich np. w śledziach, makreli, węgorzu oraz tranie. Źródłem witaminy D są także: żółtko jaja, ser żółty, mleko krowie, mleko ludzkie. Dostępne są także produkty wzbogacone o tę witaminę, np. margaryny roślinne, płatki śniadaniowe. W sytuacji, gdy zapotrzebowanie na witaminę nie może zostać pokryte poprzez naturalną syntezę ani poprzez stosowaną dietę, alternatywą są także suplementy diety.

Rola witaminy D

Najważniejszą i najlepiej poznaną rolą, jaką pełni witamina D w organizmie jest utrzymanie równowagi wapniowo-fosforanowej. Witamina ma istotny wpływ na poziom wchłaniania wapnia i fosforu w jelicie cienkim i zapewnia prawidłową ilości tych pierwiastków w organizmie. Niedobór tej witaminy powoduje spadek stężenia wapnia we krwi, co skutkuje uruchomieniem procesu mającego na celu jego wyrównanie w surowicy krwi kosztem wapnia zgromadzonego w kościach. Witamina D ma więc ogromny wpływ na stopień mineralizacji kośćca, tym samym zapobiega wystąpieniu krzywicy u dzieci, a także złamań czy osteoporozy u osób dorosłych. Witamina D ma także korzystny wpływ na układ mięśniowy – zwiększa masę mięśniową i siłę mięśni. Niedobór witaminy prowadzi natomiast nieprawidłowego funkcjonowania mięśni, ich osłabienia (miopatii). Inną bardzo ważną rolą jaką pełni w organizmie witamina D jest wzmocnienie odporności organizmu, poprzez pobudzanie limfocytów T, których zadaniem jest zwalczanie bakterii i wirusów, hamując tym samym rozwój infekcji. Właściwy poziom witaminy D i wapnia może mieć także znaczenie w zapobieganiu insulinooporności i cukrzycy. Ponadto, liczne badania wykazały, iż niedobór witaminy D może prowadzić do rozwoju nadciśnienia tętniczego i rozrostu mięśnia sercowego (hipertrofii).

Czy warto przyjmować witaminę D profilaktycznie?

W szerokości geograficznej, w której znajduje się Polska, niedobór witaminy D to powszechne zjawisko. Zwłaszcza w miesiącach zimowych  (od września do kwietnia) wskazane jest jej przyjmowanie, z uwagi na niedostateczną ilość słońca.

W zapobieganiu niedoboru witaminy D, zaleca się, w populacji zdrowych osób, stosowanie profilaktycznej suplementacji witaminy w dawce:

Noworodki i niemowlęta do 12 m-cy

  • od pierwszych dni życia do 6 miesiąca życia: 10 µg/dobę (10 mikrogramów/dobę);
  • od 6 miesiąca do 12 miesiąca: 10,0 – 15,0 µg/dobę – zależnie od podaży witaminy w diecie;

Dzieci i młodzież (od 1 roku życia do 18 lat)

  • zależnie od masy ciała, w miesiącach wrzesień – kwiecień: 15,0 – 25,0 µg/dobę;

Dorośli powyżej 18 roku życia i seniorzy

  • zależnie od masy ciała, w miesiącach wrzesień – kwiecień: 20,0 – 50,0 µg/dobę;
  • seniorzy (65+) powinni suplementować witaminę d przez cały rok, ze względu na obniżoną efektywność skórnej syntezy witaminy, w dawce: 20,0 – 50,0 µg/dobę.

grupach ryzyka (min. osoby otyłe, o ciemnej karnacji, z ograniczoną aktywnością dzienną), zaleca się suplementację witaminy D w większych dawkach:

Jak widać więc dieta bogata w witaminę D oraz profilaktyczne przyjmowanie jej w postaci farmaceutycznej (zwłaszcza w okresie zimowym) ma szerokie uzasadnienie. Niemniej jednak długotrwała suplementacja powinna odbywać się pod nadzorem lekarza, zgodnie z jego zaleceniami i w oparciu o aktualny stan zdrowia.

Zespół redakcyjny pacjentinfo.pl

Artykuł powstał na podstawie informacji ogólnodostępnych, nie zastępuje konsultacji lekarskich i nie jest poradnikiem samodzielnego leczenia.

Jak przetrwać wiosenne przesilenie?

Mimo coraz dłuższych i cieplejszych dni, które nadchodzą wraz z wiosną, wiele osób nie może cieszyć się z odejścia zimy z powodu uporczywych dolegliwości, które towarzyszą im wraz ze zmianą pory roku. Przyczyną złego samopoczucia może być wiosenne przesilenie zwane również zespołem wiosennego zmęczenia.

To termin, który nie został opisany w medycynie jako jednostka chorobowa, jednak wiele osób na przełomie zimy i wiosny odczuwa szereg dolegliwości. Najczęściej wiosennemu przesileniu towarzyszy: zmęczenie, nadmierna senność, która nie ustępuje nawet po wypoczynku, bole głowy, rozdrażnienie, problemy z koncentracją, apatia, brak energii do podjęcia jakiejkolwiek aktywności.

Dlaczego organizm tak reaguje na nadejście wiosny?

Wiąże się to z przestawieniem zegara biologicznego z rytmu zimowego na letni. Zimą organizm otrzymuje mniejszą dawkę promieni słonecznych, dieta uboga jest w witaminy i minerały w związku z brakiem świeżych owoców i warzyw. Chętniej natomiast sięgamy po gorące i kaloryczne potrawy. W konsekwencji w organizmie powstają niedobory m.in. magnezu (przyczyna rozdrażnieni i braku koncentracji), potasu (jego brak odpowiada za osłabienie refleksu i mięśni), żelaza (niedobór przejawia się osłabieniem i zmęczeniem). Szybko zapadający zmrok i niskie temperatury na zewnątrz nie skłaniają do aktywności. Aura zimowa powoduje, że nasz organizm zwalnia tempo. Wraz z nadejściem wiosny metabolizm przyspiesza, jednak zegar biologiczny wolniej reaguje na zaistniałe zmiany, potrzebuje nieco więcej czasu na przestawienie się. Zmianie ulega także poziom hormonów we krwi, a także sposób funkcjonowania układu krążenia, częstotliwość brania oddechów i tętno. Dodatkowo zmienna pogoda i wahania ciśnienia nie pomagają organizmowi zaadaptować się do nowej pory roku. Dlatego też nie czujemy się  w tym okresie najlepiej.

Jak radzić sobie z wiosennym przesileniem?

1. Wyśpij się.

Duże znaczenie w prawidłowym funkcjonowaniu odgrywa odpowiednia liczba godzin snu, podczas którego organizm może się zregenerować, nabrać sił.  Minimum 8 godzin na dobę to czas, który powinniśmy poświęcić na sen. Podczas przesilenia wiosennego jest on szczególnie potrzebny i pomaga złagodzić uciążliwe objawy.

2. Odpocznij

Najlepszym rozwiązaniem byłoby zaplanowanie na czas przesilenia wiosennego kilku dni urlopu. Jednak nie wszyscy mają taką możliwość. Warto więc na chwilę zwolnić tempo, nie nadrabiać zaległości czy obciążać się dodatkowymi zajęciami. Pozwólmy naszemu organizmowi odpocząć, znajdźmy czas na relaks.

3. Korzystaj z promieni słonecznych.

W zimie ekspozycja na promienie słoneczne jest ograniczona, w skutek czego w organizmie mogą wystąpić niedobory witaminy D, która syntetyzowana jest tylko pod wpływem działania słońca. Działanie słońca pomaga złagodzić dolegliwości związane z przesileniem wiosennym.

4. Pamiętaj o odpowiednio zbilansowanej diecie.

Dieta to kluczowy element odpowiedzialny za zdrowie i dobre samopoczucie. Różnorodna i zbilansowana dieta powinna zostać skomponowana w oparciu o piramidę zdrowego żywienia i aktywności fizycznej, którą opracował Instytut Żywności i Żywienia. Przede wszystkim podstawę diety powinny stanowić warzywa i owoce, które dostarczają witamin i minerałów. Podstawą zasadą właściwej diety jest regularne spożywanie posiłków (4 – 5 posiłków dziennie, o regularnych porach, w odstępach 3 – 4 godziny).

5. Bądź aktywny fizycznie.

Regularna aktywność fizyczna ma ogromny wpływ na zdrowie i jakość życia. Ruch wpływa na samopoczucie. Podczas wysiłku fizycznego wydzielane są endorfiny, czyli hormony szczęścia. Jest to zatem najlepszy lek na obniżony nastrój i rozdrażnienie. Już 30 min spaceru pozwoli poczuć się lepiej. Podejmujmy aktywność fizyczną tak często jak tylko to możliwe, aktywny wypoczynek sprawi, że poczujemy się lepiej.

Zwykle dolegliwości związane z wiosennym przesileniem ustępują samoistnie po około 3 – 4 tygodniach. Jeśli jednak objawy przesilenia są szczególnie nasilone i utrzymują się dłużej niż w latach ubiegłych, należy zgłosić się do lekarza. Występujące symptomy mogą być bowiem przejawem choroby, np. niedokrwistości czy depresji, która wymaga konsultacji ze specjalistą.

Przełom zimy i wiosny to trudny czas dla organizmu. Dolegliwości odczuwane w związku z przesileniem wiosennym znacząco obniżają jakość życia. Na szczęście nie trwają one długo i w łatwy sposób można zmniejszyć ich nasilenie.

Zespół redakcyjny pacjentinfo.pl

Artykuł powstał na podstawie informacji ogólnodostępnych, nie zastępuje konsultacji lekarskich i nie jest poradnikiem samodzielnego leczenia.

 

Zimno – zagrożenie czy ratunek?

Prawidłowa temperatura u zdrowego człowieka, mierzona pod pachą, wynosi 36,7 º C ulegając niewielkim wahaniom w ciągu doby. Powszechnie uważa się, że działanie niskich temperatur na organizm wiąże się z wystąpieniem negatywnych konsekwencji dla zdrowia. Jednak działanie zimna na ustrój człowieka nie jest tak oczywiste jak nam się wydaje. Z jednej strony infekcje i wychłodzenie, a z drugiej pozytywne efekty stosowania zimna w medycynie, w leczeniu wielu schorzeń. Oczywistą reakcją organizmu na działanie zimna jest uruchomienie wielu reakcji adaptacyjnych, mających na celu przywrócenie komfortu cieplnego.

W początkowej fazie działania niskich temperatur uruchamiają się reakcje obronne. Następuje skurcz naczyń krwionośnych skóry i tkanki podskórnej, zmniejszenie przepływu krwi, wzrost poziomu metabolizmu na skutek zwiększenia wydzielania hormonów tarczycy. Działania te mają zapobiec obniżeniu ciepłoty ciała. Dalsze działanie zimna na organizm powoduje jednak spadek temperatury skóry, czego reakcją jest wystąpienie okresowych rozszerzeń naczyń i zwiększenie przepływu krwi. W celu ogrzania coraz bardziej wyziębniętego organizmu wzrasta ciśnienie tętnicze krwi. Reakcją organizmu jest także zwiększenie napięcia mięśniowego, zmniejszenie przewodnictwa nerwowego i zwiększenie tolerancji na ból na skutek wzrostu wydzielania się endorfin będących naturalnym środkiem przeciwbólowym. Organizm tracąc coraz więcej ciepła, nie jest w stanie samodzielnie przywrócić pożądanej temperatury. W kolejnych fazach wychłodzenia następuje zmniejszone zapotrzebowanie organizmu na tlen, spowolnienie pracy poszczególnych tkanek i narządów, obniżenie ciśnienia tętniczego, a także zmniejszenie napięcia mięśniowego oraz ścian naczyń. Organizm przechodzi w stan letargu charakteryzującego się bezwładem, brakiem reakcji na bodźce, a ostatecznie wychłodzenie może prowadzić do zgonu.

Opisany powyżej proces to powstawanie hipotermii. Z definicji jest to stan, w którym temperatura ciała spada poniżej 35 º C, a jest spowodowany długotrwałym działaniem niskich temperatur na organizm. W hipotermii organizm wydala więcej ciepła na zewnątrz niż jest w stanie wyprodukować. Poszczególnym etapom przypisane zostały umowne zakresy temperatury centralnej, jednak w indywidualnych przypadkach mogą one ulegać pewnym odstępstwom. Rozróżnia się hipotermię łagodną (35 – 32 ºC), umiarkowaną (32 – 28 ºC) oraz ciężką (poniżej 28 ºC). Z drugiej strony, od wielu lat niskie temperatury wykorzystywane są w medycynie w celach terapeutycznych. Znając fizjologiczne reakcje organizmu na działanie zimna, zaczęto stosować je w krioterapii. Jest to metoda leczenia, w której wykorzystywane są temperatury poniżej 0 ºC. Można zastosować je zarówno do zabiegów miejscowych, które mają za zadanie obniżenie temperatury skóry, mięśni czy stawów (krioterapia miejscowa), jak i do zabiegów całkowitych, mających na celu ogólne oziębienie organizmu (krioterapia ogólnoustrojowa). Podczas zabiegu krioterapii następuje schłodzenie tkanek bez ich uszkodzenia!

Krioterapia miejscowa – do zabiegu wykorzystuje się specjalne urządzenie, które pozwala skierować zimny gaz, o temperaturze poniżej – 100 º C, na miejsce poddawane zabiegowi, wykonując okrężne ruchy dyszą. Substancje wykorzystywane w tym zabiegu to azot i dwutlenek węgla. Zabieg trwa zwykle od 30 sekund do 3 minut.

Krioterapia ogólnoustrojowa – polega na poddaniu całego ciała działaniom niskich temperatur. Zabieg wykonywany jest w specjalnej komorze składającej się z przedsionka, w którym temperatura wynosi ok. – 60 º C oraz komory właściwej z temperaturą od – 110 º C do – 160 º C. Zabieg trwa ok. 1 – 3 minuty w zależności od indywidualnej reakcji pacjenta oraz wskazań lekarza.

Liczne badania naukowe wykazały, że krioterapia jest metodą bezpieczną, wywołującą szereg pozytywnych skutków dla organizmu. Zabiegi przede wszystkim dają efekt przeciwbólowy, przeciwzapalny, przeciwobrzękowy, obniżają wzmożone napięcie mięśniowe, a także pozytywnie wpływają na stan psychiczny chorych. Pozytywnym efektem krioterapii jest także wzmocnienie układu odpornościowego, ochrona przed infekcjami czy wzmocnienie układu krążenia. Pozytywne efekty można także dostrzec w wyglądzie zewnętrznym, widoczna jest poprawa kondycji skóry – zwiększa się jej elastyczność i jędrność.

Krioterapia to popularna metoda leczenia schorzeń m.in. układu ruchu, nerwowego, stosowana w chorobach dermatologicznych, często wykorzystywana w problemach natury psychicznej czy medycynie sportu.

Zabieg krioterapii szczególnie zalecany jest dla osób borykających się m.in. z:

  • reumatoidalnym zapaleniem stawów,
  • chorobami zwyrodnieniowymi stawów,
  • stwardnieniem rozsianym,
  • schorzeniami dermatologicznymi, np. łuszczycą,
  • urazami mięśni,
  • kontuzjami: zwichnięcia, skręcenia, złamania,
  • przewlekłymi zespołami bólowymi.

Zabiegi krioterapii powinny być stosowane wyłącznie ze wskazań lekarza, po wcześniejszym zbadaniu pacjenta, mają bowiem liczne przeciwwskazania.

Reakcja organizmu na działanie niskich temperatur przede wszystkim uzależniona jest od długości ekspozycji, indywidualnej odporności oraz stanu ogólnego organizmu. Wychłodzenie organizmu, które jest następstwem przypadkowego narażenia na zimno może prowadzić do nieodwracalnych skutków, nawet wywołać zgon z powodu hipotermii. Natomiast świadome stosowanie niskich temperatur podczas zabiegów krioterapii, wynikające ze wskazań lekarza, może przynieść pożądane efekty terapeutyczne w leczeniu wielu schorzeń.

Zespół redakcyjny pacjentinfo.pl

Artykuł powstał na podstawie informacji ogólnodostępnych, nie zastępuje konsultacji lekarskich i nie jest poradnikiem samodzielnego leczenia.

Rusza kampania informacyjna „Pacjent w badaniach klinicznych”

Ministerstwo Zdrowia, Polski Fundusz Rozwoju, Rzecznik Praw Pacjenta oraz ich partnerzy zaprezentowali założenia projektu …

Jedzenie warzyw i owoców wydłuża życie?

To FAKT! Osoby, które jedzą co najmniej 5 porcji warzyw i owoców dziennie mają aż o 30 proc. mniejsze ryzyko przedwczesnej …

Miesiączka – symbol kobiecości czy znienawidzony problem?

Bolesna, obfita, nieregularna, uciążliwa – to najczęstsze określenia, przypisywane miesiączce. Współczesna doustna …